Wizy­tów­ki – tro­chę historii

Z cyklu: Prak­tycz­ny Porad­nik Poligraficzny

Wizy­tów­ka to dla mnie przed­miot magicz­ny, mimo iż współ­cze­śnie nie ema­nu­je tym salo­no­wym blich­trem, któ­ry uno­si się jesz­cze z kart Lal­ki Pru­sa, Anny Kare­ni­ny Toł­sto­ja czy też Idio­ty Dosto­jew­skie­go. Choć nie pach­nie już naf­ta­li­ną i piż­mem, nadal sku­tecz­nie opie­ra się elek­tro­nicz­nej eks­pan­sji inter­ne­tu, kom­pu­te­rów i smart­fo­nów. Jed­nak nie tyl­ko z tego powo­du, poświę­ci­my temu pro­duk­to­wi kil­ka kolej­nych felietonów.


W tym arty­ku­le znaj­dziesz m.in. odpo­wie­dzi na pytania:
Jakie pro­duk­ty zali­cza­my do wyro­bów prostych?
Jaka jest defi­ni­cja wizytówki?
Jaka jest histo­ria powsta­nia wizytówek?


Naj­prost­szy pro­dukt prosty

Wizy­tów­ka to jeden z naj­prost­szych pro­duk­tów w gru­pie pro­duk­tów pro­stych. Gru­pa ta, jak pamię­ta­my z poprzed­nie­go arty­ku­łu obej­mu­je, według cho­chli­ko­wej kla­sy­fi­ka­cji więk­szość jed­no­czę­ścio­wych wyro­bów poli­gra­ficz­nych, wyko­na­nych prze­waż­nie z jed­ne­go arku­sza papie­ru. Wyjąt­ko­wo dopusz­czam tu tak­że gazet­ki, któ­re wpraw­dzie mogą skła­dać się z wię­cej niż jed­ne­go arku­sza, ale swym cha­rak­te­rem i tech­no­lo­gią pro­duk­cji nie odbie­ga­ją prak­tycz­nie od ulotek.

W śro­do­wi­sku poli­gra­ficz­nym przy­miot­nik pro­sty uży­wa się cza­sa­mi, jako opo­zy­cję do okre­śle­nia fal­co­wa­ny suge­ru­jąc, iż pro­dukt taki nie może być zła­my­wa­ny. W naszym Porad­ni­ku takie rozu­mie­nie nie ma zasto­so­wa­nia, a okre­śle­nie pro­sty nale­ży rozu­mieć pra­wie dosłow­nie. Nie prze­szka­dza to jed­nak, aby w razie potrze­by pro­duk­ty pro­ste pod­dać ope­ra­cji jed­no- lub wie­lo­krot­ne­go fal­co­wa­nia i bigowania.

Pro­duk­ty z tej gru­py są nato­miast sto­sun­ko­wo pro­ste do wyko­na­nia, wyma­ga­ją uży­cia ogra­ni­czo­nej licz­by pro­ce­sów i w więk­szo­ści przy­pad­ków mają cha­rak­ter akcy­den­tal­ny (z łac. acci­dens – ulot­ny, przy­pad­ko­wy). Stąd też czę­sto nazy­wa się je akcy­den­sa­mi, choć w ter­mi­no­lo­gii wydaw­ni­czej ter­min akcy­dens ma znacz­nie szer­szy zakres i obej­mu­je prak­tycz­nie wszyst­kie dru­ki, któ­re nie są opa­ko­wa­nia­mi, dru­ka­mi perio­dycz­ny­mi czy też oprawami.

My w gru­pie Pro­duk­ty pro­ste znaj­du­je­my nato­miast zarów­no wiel­ko­for­ma­to­we pla­ka­ty, afi­sze i mapy, jak i drob­ni­cę – wizy­tów­ki, znacz­ki, ulot­ki, gazet­ki rekla­mo­we i wszel­kiej maści galan­te­rię poli­gra­ficz­ną. Róż­ne zakre­sy mery­to­rycz­ne i róż­ne funk­cje tych­że pro­duk­tów nie prze­szka­dza­ją aby wyko­nać je zazwy­czaj z jed­ne­go arku­sza pod­ło­ża dru­ko­we­go (potocz­nie: papie­ru).

Tech­no­lo­gia wyko­na­nia dru­ków pro­stych nie nastrę­cza tak­że zbyt wie­lu trud­no­ści w fazie pro­jek­to­wej, dla­te­go też bywa czę­sto, iż kan­dy­da­ci na gra­fi­ków, od przy­go­to­wa­nia do dru­ku wizy­tów­ki czy też ulot­ki zaczy­na­ją swo­ją zawo­do­wą przy­go­dę z poli­gra­fią. Ponad­to, nie­zbyt wygó­ro­wa­ne, w porów­na­niu z publi­ka­cja­mi książ­ko­wy­mi, wyma­ga­nia typo­gra­ficz­ne powo­du­ją, iż do ich zapro­jek­to­wa­nia nie są potrzeb­ne dro­gie pro­gra­my z zaawan­so­wa­ną obsłu­gą typo­gra­fii, (np. InDe­sign). Więk­szość tych prac da się wyko­nać w Core­lu, któ­re­go bar­dzo dobry sto­su­nek ceny do funk­cjo­nal­no­ści czy­ni go pod­sta­wo­wym i naj­bar­dziej popu­lar­nym narzę­dziem gra­fi­ka kom­pu­te­ro­we­go. Oczy­wi­ście doty­czy to głów­nie gra­fi­ki wek­to­ro­wej bo dla obrób­ki bit­map nic lep­sze­go nam nie może się przy­da­rzyć, jak licen­cjo­no­wa­ny Ado­be Photoshop.

Mówiąc o pro­sto­cie pro­duk­tów pro­stych nie chciał­bym w żad­nej mie­rze depre­cjo­no­wać zna­cze­nia pro­jek­to­wa­nia gra­ficz­ne­go tych­że, gdyż jest tutaj olbrzy­mie pole do popi­su zarów­no dla stan­dar­do­wych, czy­sto użyt­ko­wych roz­wią­zań, jak i dla wysma­ko­wa­nych, arty­stycz­nych i uni­ka­to­wych reali­za­cji. Wystar­czy wspo­mnieć o słyn­nej Pol­skiej Szko­le Pla­ka­tu, któ­rej „wyro­by” tak­że prze­cież do dru­ków pro­stych się zali­cza­ją. Nawet tak pro­sty pro­dukt, jak wizy­tów­ka może być dla odbior­cy źró­dłem wie­lu doznań este­tycz­nych, a dla gra­fi­ka are­ną do wyka­za­nia się kre­atyw­no­ścią, dobrym sma­kiem i bie­głą zna­jo­mo­ścią tech­no­lo­gii ich wyko­na­nia. Oto kil­ka przy­kła­dów tako­wych reali­za­cji wyko­na­nych przez zaprzy­jaź­nio­ne­go z Cho­chli­kiem pro­jek­tan­ta Danie­la Nalep­kę:

Defi­ni­cja wizytówki

Wizy­tów­ka to zazwy­czaj pro­sto­kąt­ny, pod­ręcz­ny kar­to­nik, zapi­sa­ny tre­ścią zależ­ną od rodza­ju wizy­tów­ki. Towa­rzy­szy chwi­lom nawią­zy­wa­nia zna­jo­mo­ści, sta­jąc się ele­men­tem kon­we­nan­su. Jest ozna­ką uprzej­mo­ści i sza­cun­ku, a współ­cze­śnie może też peł­nić funk­cje rekla­mo­we. [https://pl.wikipedia.org/wiki/Wizytówka]

Tyle Wiki­pe­dia, po któ­rą będzie­my cza­sa­mi się­gać przy­wo­łu­jąc potocz­ne nazwy i okre­śle­nia, bynaj­mniej nie w celu wysłu­że­nia się krwią i potem innych, lecz by wła­sny ogląd spraw osa­dzić w ogól­nie zna­nym kontekście.

Wizy­tów­ka w pakie­cie star­to­wym każ­de­go przed­się­bior­cy, zaj­mu­je nie­kwe­stio­no­wa­ne pierw­sze miej­sce. Jesz­cze kon­to w ban­ku nie zało­żo­ne, jesz­cze NIP i Regon nie nada­ne, a wizy­tów­ka pre­ze­sa wyrze­za­na na pirac­kim Core­lu, już wycho­dzi z biur­ko­wej pluj­ki. Wystar­czy tyl­ko parę ciach­nięć na gilo­ty­nie do zdjęć i moż­na star­to­wać na pierw­sze biz­ne­so­we party.

A prze­cież zwa­żyw­szy moż­li­wo­ści, jakie posia­da prze­cięt­ny smart­fon będą­cy na wypo­sa­że­niu każ­de­go nawet przed­szko­la­ka, wystar­czy­ło by w chwi­li spo­tka­nia, wyko­rzy­stać tech­no­lo­gię NFC i tą dro­gą prze­ka­zać sobie odpo­wied­nie pakie­ty per­so­na­li­za­cyj­ne. Uży­wa­my prze­cież coraz czę­ściej NFC do pła­ce­nia tele­fo­nem w skle­pach, więc spra­wa nie jest nam obca. Zna­my też jest funk­cję prze­sy­ła­nia sobie z komór­ki na komór­kę „wizy­tó­wek elek­tro­nicz­nych” z dany­mi kon­kret­nej oso­by z listy naszych tele­fo­nicz­nych kontaktów.

Tro­chę historii

Jed­nak mimo powszech­nie sto­so­wa­nej elek­tro­nicz­nej wymia­ny danych, wizy­tów­ka, jako pro­dukt poli­gra­ficz­ny, ma się zupeł­nie nie­źle i na eme­ry­tu­rę się nie wybie­ra. Magia mości Pań­stwo, czy­sta magia i to pro­sto z Chin, bo to chiń­ski urzęd­nik, w pięt­na­stym wie­ku, jako pierw­szy wizy­tó­wek zaczął uży­wać, gdy dekre­tem cesar­skim został zobo­wią­za­ny do posia­da­nia kar­te­czek papie­ru czer­pa­ne­go z wydru­ko­wa­nym imie­niem, nazwi­skiem i peł­nio­ną funkcją.

Ten chiń­ski men­tal naka­zu­ją­cy oce­niać czło­wie­ka w zależ­no­ści od pozy­cji, jaką zaj­mo­wał w hie­rar­chii spo­łecz­nej, to kwin­te­sen­cja pier­wot­nej roli, jaką wizy­tów­ka peł­ni­ła od XVIII wie­ku w Euro­pie. Stąd też w owych cza­sach wizy­tó­wek uży­wa­ły jedy­nie sfe­ry wyż­sze, acz­kol­wiek w ich prze­ka­zy­wa­niu nie­jed­no­krot­nie pośred­ni­czy­ła nie­pi­śmien­na służ­ba czy wręcz ulicz­na gawiedź. Gwa­ran­to­wa­ło to zacho­wa­nie prze­ka­zy­wa­nych tą dro­gą tre­ści w tajem­ni­cy. Ówcze­sna wizy­tów­ka peł­ni­ła bowiem nie tyl­ko rolę nośni­ka danych oso­bo­wych, ale uży­wa­no jej tak­że do wymia­ny krót­kiej, ręcz­nie dopi­sy­wa­nej kore­spon­den­cji. Wizy­tów­ki wymie­nia­no w róż­nych celach i od tego uza­leż­nio­na była treść odręcz­nych dopi­sków, jakie umiesz­cza­no na ich awer­sie i rewersie.

Na środ­ku małe­go kar­to­ni­ka w kształ­cie pro­sto­ką­ta, kwa­dra­tu lub nawet wąziut­kie­go paska dru­ko­wa­no przede wszyst­kim imię i nazwi­sko deli­kwen­ta oraz ewen­tu­al­nie zawód i peł­nio­ną przez nie­go funk­cję, o ile tako­wa nada­wa­ła się do pro­mo­cji. Bez żena­dy chwa­lo­no się też zasłu­ga­mi, pozy­cją i sza­cun­kiem, jakim oso­ba była darzo­na w wyż­szych sferach.

http://rcin.org.pl

Rza­dziej, w pra­wym dol­nym rogu umiesz­cza­no drob­niej­szą czcion­ką adres lub samą nazwę mia­sta, gdyż dru­ko­wa­nie za każ­dą prze­pro­wadz­ką nowych wizy­tó­wek oka­zy­wa­ło się zbyt kło­po­tli­we i kosz­tow­ne. Pro­ściej było miej­sce aktu­al­ne­go poby­tu dopi­sy­wać ręcz­nie. Doty­czy­ło to zresz­tą głów­nie męż­czyzn bo zamęż­ne kobie­ty, o ile ety­kie­ta zezwa­la­ła im na posia­da­nie wizy­tó­wek, mogły poda­wać jedy­nie swo­je imię i oba nazwi­ska, panień­skie i po mężu. Bez wzglę­du na płeć, druk był czar­ny a uży­ta czcion­ka prze­róż­na, od pro­stej, poprzez kur­sy­wy i prze­dziw­ne kro­je ozdob­ne. Oto kil­ka przykładów:

Źró­dło: http://rcin.org.pl

Źró­dło: http://rcin.org.pl

Źró­dło: http://rcin.org.pl

Źró­dło: http://rcin.org.pl

Uni­ka­no gra­ficz­nych ozdob­ni­ków, nato­miast cza­sem umiesz­cza­no wokół wizy­tów­ki czar­ną ram­kę, któ­ra infor­mo­wa­ła, iż wła­ści­ciel wizy­tów­ki jest obec­nie w żało­bie. Jeśli ram­ka była gru­ba, żało­ba trwa­ła od nie­daw­na, jeśli cien­ka – nie­bosz­czyk już daw­no ostygł.

Pod­sta­wo­wą jed­nak funk­cją ówcze­snych wizy­tó­wek było zaanon­so­wa­nie swo­jej oso­by w trak­cie wizyt skła­da­nych w domach pry­wat­nych, w trak­cie spo­tkań towa­rzy­skich i po przy­by­ciu do kuror­tów, hote­li i pensjonatów.

Skła­da­jąc wizy­tę w sza­nu­ją­cym się domu trze­ba była pod­dać się każ­do­ra­zo­wo usta­lo­ne­mu ety­kie­tą rytu­ało­wi. Intru­za witał w pro­gu odźwier­ny lub ktoś inny ze służ­by. Gość wrę­czał mu swo­ją wizy­tów­kę i kazał się zaanon­so­wać Sza­now­ne­mu­Ja­śnie­Pań­stwu. Po zlu­stro­wa­niu deli­kwen­ta od stóp do głów, zapra­sza­ny był do przed­po­ko­ju i dopie­ro po prze­ka­za­niu wizy­tów­ki gospo­da­rzom, za ich przy­zwo­le­niem zapro­szo­no gościa na salo­ny, lub grzecz­nie zrzu­ca­no ze scho­dów. Jeśli Sza­now­ny­chJa­śnie­Pań­stwa nie było w domu, nie umó­wio­ny wcze­śniej gość pozo­sta­wiał wizy­tów­kę służ­bie, zagiąw­szy lewy jej róg i dopi­saw­szy cza­sem odręcz­nie jakąś grzecz­no­ścio­wą for­muł­kę. Jeśli i służ­by nie zastał lub nie zasłu­żył, aby mu w ogó­le otwo­rzo­no, wty­kał wizy­tów­kę w drzwi lub w dziur­kę od klucza.

Poni­żej kil­ka przy­kła­dów odręcz­nych dopi­sków umiesz­cza­nych daw­niej na wizytówkach.

Źró­dło: http://rcin.org.pl

Źró­dło: http://rcin.org.pl

Źró­dło: http://rcin.org.pl

W celu wcze­śniej­sze­go umó­wie­nia się na wizy­tę, korzy­sta­no wła­śnie z usług posłań­ców, któ­rzy dostar­cza­li wizy­tów­ki pod adre­sy, któ­re zamie­rza­ło się w przy­szło­ści odwie­dzić. Kie­dy zaś same­mu przyj­mo­wa­ło się gości, ety­kie­ta naka­zy­wa­ła pójść do nich z rewi­zy­tą. Nie mając ku temu ocho­ty wystar­czy­ło wycza­ić, kie­dy gospo­da­rzy nie ma w domu i „oddać wizy­tę” pozo­sta­wia­jąc wizy­tów­kę służ­bie. To zazwy­czaj, ku obo­pól­ne­mu zado­wo­le­niu, zała­twia­ło sprawę.

Bile­tów wizy­to­wych uży­wa­no też do prze­sy­ła­nia sobie krót­kich odręcz­nie pisa­nych wia­do­mo­ści „z oka­zji”, powin­szo­wań, podzię­ko­wań, życzeń, gra­tu­la­cji lub kon­do­len­cji. Cza­sem tą dro­gą żąda­no nawet satys­fak­cji i wyzy­wa­no adwer­sa­rza na poje­dy­nek. W tych wszyst­kich sytu­acjach rola nie­wy­kształ­co­nych posłań­ców była szcze­gól­nie przy­dat­na, gdyż z racji swo­je­go anal­fa­be­ty­zmu byli gwa­ran­tem, iż treść dopi­sków nie dosta­nie się w nie­po­wo­ła­ne ręce lub raczej oczy i uszy.

W razie potrze­by, takie wizy­tów­ki-pocz­tów­ki umiesz­cza­no przed prze­sła­niem w małych, spe­cjal­nie do tego celu zapro­jek­to­wa­nych kopertkach.

Na dzi­siaj to wszyst­ko, a zain­te­re­so­wa­nych pogłę­bie­niem wie­dzy na temat wizy­tów­ko­wych zwy­cza­jów w daw­nej Pol­sce odsy­łam do cie­ka­wej pra­cy pani Agniesz­ki M. Bąbel, pt.: Natu­ra i oso­bli­wo­ści bile­tu wizy­to­we­go. Uwa­gi o zbio­rze wizy­tó­wek w papie­rach Wła­dy­sła­wa Smo­leń­skie­go, dostęp­nej na http:/rcin.org.pl

Z cho­chli­ko­wym pozdrowieniem
Andrzej Gołąb


W następ­nych odcinkach:
Rodza­je wizytówek
For­ma­ty i kształ­ty wizytówek
Pod­ło­ża dru­ko­we dla wizytówek
Reali­za­cja poli­gra­ficz­na wizytówek


Praktyczny Poradnik Poligraficzny

Niniej­szy tekst pocho­dzi z przy­go­to­wy­wa­ne­go do dru­ku, dru­gie­go tomu »Prak­tycz­ne­go Porad­ni­ka Poli­gra­ficz­ne­go« poświę­co­ne­go pro­duk­tom poli­gra­ficz­nym. Przy­po­mi­nam, że w kwiet­niu br. uka­zał się nakła­dem wydaw­nic­twa „Helion”, pierw­szy tom tegoż Porad­ni­ka, poświę­co­ny PROCESOM POLIGRAFICZNYM. Książ­ka jest do naby­cia w księ­gar­ni HELION, oraz w więk­szo­ści księ­garń inter­ne­to­wych i sta­cjo­nar­nych. Zachę­cam do zaku­pu i lek­tu­ry.

Powe­red by Face­bo­ok Like

Tagi: , , , , , ,

dodaj komentarz

Musisz byc zalogowany aby komentowac.