Rodza­je wizytówek

Z cyklu: Pro­duk­ty poli­gra­ficz­ne – wizy­tów­ki [2]

https://www.shiplilly.com/blog/chinese-business-etiquette-tips/

Cza­sy się zmie­nia­ją, zwy­cza­je też, ale wbrew pozo­rom, pod­sta­wo­we funk­cje współ­cze­snych wizy­tó­wek, nie odbie­ga­ją spe­cjal­nie od funk­cji, jakie peł­ni­ły oneg­daj. Nadal słu­żą one głów­nie wymia­nie pod­sta­wo­wych danych oso­bo­wych. Male­je nato­miast licz­ba stric­te pry­wat­nych funk­cji wizy­tó­wek, na rzecz funk­cji służ­bo­wych. Nowo­ścią może być tak­że rosną­ca rola funk­cji mar­ke­tin­go­wych i rekla­mo­wych. Z tego punk­tu widze­nia może­my wyróż­nić trzy pod­sta­wo­we rodza­je wizy­tó­wek: wizy­tów­ki pry­wat­ne (oso­bi­ste), wizy­tów­ki służ­bo­we (imien­ne i fir­mo­we) oraz wizy­tów­ki reklamowe.


W tym arty­ku­le znaj­dziesz m.in. odpo­wie­dzi na pyta­nia:
Co to są wizy­tów­ki pry­wat­ne, służ­bo­we i rekla­mo­we?
Jakie funk­cje peł­nią wizy­tów­ki?
Jaką rolę w wizy­tów­kach peł­nią kody QR?
Jak wyko­rzy­stu­je się tech­no­lo­gię NFC?


Wizy­tów­ki prywatne

Cza­sy świet­no­ści pry­wat­nych bile­tów wizy­to­wych, o któ­rych mówi­li­śmy w poprzed­nim wpi­sie mamy zde­cy­do­wa­nie za sobą. W main­stre­amo­wym realu niko­go już nie stać na służ­bę i odźwier­ne­go, a domo­we wizy­ty uma­wia­my tele­fo­nicz­nie lub przez media spo­łecz­no­ścio­we. Spo­ty­ka­my się zresz­tą głów­nie na mie­ście, a w razie potrze­by wygod­niej jest prze­słać sms z namia­ra­mi, niż przy każ­dym wyj­ściu z domu pamię­tać o zabra­niu ze sobą odpo­wied­niej ilo­ści kar­to­ni­ków. Taki papie­ro­wy bile­cik to tak­że kło­pot dla obda­ro­wy­wa­ne­go. Łatwo zgu­bić, nie wia­do­mo gdzie trzy­mać, a kie­dy napraw­dę jest potrzeb­ny to nie spo­sób go zna­leźć. Z tele­fo­nem nie roz­sta­je­my się nato­miast nigdy i zabie­ra­my go miej­sca i sytu­acje, o któ­rych kró­lom by się nawet nie śniło.

Jeśli chce­my zaś się z kimś pora­cho­wać, to nie bawi­my się w wysy­ła­nie mu wizy­tó­wek przez sekun­dan­tów, lecz w tak zwa­nym tu i teraz wali­my gościa w mor­dę i po pro­ble­mie. Na tę oko­licz­ność wizy­tów­ka nic nam nie pomo­że, a i zaszko­dzić może.

Oczy­wi­ście są sfe­ry i śro­do­wi­ska, w któ­rych rytu­ał wymie­nia­nia się pry­wat­ny­mi wizy­tów­ka­mi nadal jest tren­dy i nie­któ­rym chce się jesz­cze zacho­wy­wać pozo­ry gry towa­rzy­skiej. Nie jest też wyklu­czo­ne, iż w pew­nych krę­gach, pozy­ska­nie wizy­tów­ki odpo­wied­niej oso­by może nadal otwie­rać drzwi do sła­wy i sukcesu.

 

www.tutsplus.com

Treść pry­wat­nych wizy­tó­wek ogra­ni­cza się zazwy­czaj do imie­nia, nazwi­ska i ewen­tu­al­nie adre­su mailo­we­go. Coraz czę­ściej poda­je się też namia­ry na swo­je pro­fi­le w mediach spo­łecz­no­ścio­wych. Stan­dard to Twit­ter, Insta­gram, Face­bo­ok a nie­kie­dy jesz­cze Skype.

Wie­lu uwa­ża, że przy­go­to­wa­nie takiej wizy­tów­ki nie nastrę­cza więk­sze­go pro­ble­mu, nawet oso­bie nie­zwią­za­nej z pro­jek­to­wa­niem gra­ficz­nym. W ich mnie­ma­niu wystar­czy sko­rzy­stać z licz­nych gene­ra­to­rów wizy­tó­wek, dostęp­nych w sie­ci. Praw­da jest jed­nak taka, że gene­ra­tor­ki gotow­ców nada­ją się raczej do zasto­so­wań ama­tor­skich i mają swo­ich zwo­len­ni­ków (do któ­rych zde­cy­do­wa­nie się nie zali­czam), szcze­gól­nie wśród począt­ku­ją­cych klien­tów dru­karń inter­ne­to­wych. Oto przy­kład tako­we­go kre­ato­ra, z przy­pad­ko­wo zna­le­zio­nej stro­ny.  Klient wybie­ra sza­blon z biblio­te­ki gotow­ców i do typo­we­go for­mu­la­rza inter­ne­to­we­go wpi­su­je swo­je dane. Ma też do dys­po­zy­cji pro­ste narzę­dzia edy­cyj­ne dla tek­stu. Być może fak­tycz­nie, w sytu­acjach pod­bram­ko­wych takie roz­wią­za­nie wystarcza.

W tych nie­pew­nych cza­sach na pry­wat­nej wizy­tów­ce nie zamiesz­cza się czę­sto adre­su zamiesz­ka­nia. Podob­nie rzecz się ma z pry­wat­nym nume­rem tele­fo­nu. Coraz wię­cej ludzi doce­nia i chro­ni swój domo­wy mir i w naj­lep­szym razie na wizy­tów­ce dru­ku­je numer rezer­wo­wy, któ­ry w każ­dej chwi­li moż­na wyci­szyć bez ryzy­ka utra­ty kon­tak­tu z gro­nem zaufa­nych osób. W uza­sad­nio­nych sytu­acjach zarów­no adres, jak i pod­sta­wo­wy numer tele­fo­nu moż­na dopi­sać, co będzie ode­bra­ne, jako przy­ja­zny gest.

Aby jed­nak spo­rzą­dza­nie odręcz­nych nota­tek było w ogó­le moż­li­we i dało się na wizy­tów­ce pisać dłu­go­pi­sem lub też pió­rem, jej rewers winien być nie­za­dru­ko­wa­ny i pozba­wio­ny uszla­chet­nień, a uży­ty do dru­ku papier bia­ły i niepowlekany.

Wyna­la­zek kodu QR daje moż­li­wość zawar­cia dowol­nych danych w jed­nym kwa­dra­to­wym obraz­ku przy­po­mi­na­ją­cym mozai­kę wykle­jo­ną przez naćpa­ne­go szym­pan­sa. Wymy­śli­li go ponad 20 lat temu Japoń­czy­cy, ale dopie­ro ostat­ni­mi laty stał się w Pol­sce doce­nio­ny, jako spo­sób łatwe­go kodo­wa­nia i odczy­ty­wa­nia zna­ków. Za pomo­cą ogól­nie dostęp­nych w inter­ne­cie gene­ra­to­rów kodu QR moż­na wyge­ne­ro­wać kwa­dra­to­wy kod gra­ficz­ny zawie­ra­ją­cy w razie potrze­by ponad sie­dem tysię­cy zna­ków nume­rycz­nych i ponad czte­ry tysią­ce zna­ków alfa­nu­me­rycz­nych. Nada­je się więc wyśmie­ni­cie do zako­do­wa­nia zarów­no danych tele­adre­so­wych, adre­sów mailo­wych i stron internetowych.

Po wyge­ne­ro­wa­niu i zapi­sa­niu w for­ma­cie jpg, kod moż­na umie­ścić na wizy­tów­ce, a potem łatwo odczy­tać zawar­tą w nim treść, za pomo­cą jed­nej z wie­lu dar­mo­wych apli­ka­cji dostęp­nych na smart­fo­ny i róż­ne­go rodza­ju czyt­ni­ki. Apli­ka­cja po sczy­ta­niu kodu wyświe­tla potrzeb­ne dane, zapi­su­je je w kon­tak­tach i ładu­je odpo­wied­nie stro­ny www.

www.pinterest.com

_

Zazwy­czaj kod QR umiesz­cza się na rewer­sie, pozo­sta­wia­jąc awers w for­mie „ana­lo­go­wej”, ale rewers może tak­że słu­żyć do umiesz­cze­nia na nim wer­sji obco­ję­zycz­nej naszej wizy­tów­ki. To manie­ra sto­so­wa­na bar­dzo czę­sto zarów­no w wizy­tów­kach pry­wat­nych, jak i służ­bo­wych. Zwa­żyw­szy umi­ło­wa­nie do podró­ży po świe­cie, jakie cechu­je obec­nie nasz naród, jest to roz­wią­za­nie w peł­ni uza­sad­nio­ne, choć jesz­cze kil­ka lat temu z lek­ka zala­ty­wa­ło sno­bi­zmem. Dziś jed­nak niko­go to już nie dzi­wi i nie szo­ku­je. Przy­dać się może, ale pro­fi­tów nie przynosi.

Wizy­tów­ki służbowe

Jest to naj­bar­dziej obec­nie popu­lar­ny rodzaj wizy­tó­wek. Więk­szość firm, od jed­no­oso­bó­wek po naj­więk­sze kor­po­ra­cje, za punkt hono­ru uzna­je zaopa­trzyć w nie swo­ją zało­gę. Dzia­ły HR czy też zwy­czaj­ne Dzia­ły Kadr, w swo­ich pro­ce­du­rach prze­wi­du­ją coraz czę­ściej wymóg przy­go­to­wa­nia nowo przy­ję­te­mu pra­cow­ni­ko­wi wizy­tów­ki służ­bo­wej i iden­ty­fi­ka­to­ra. Doty­czy to głów­nie pra­cow­ni­ków mają­cych kon­tak­ty z kon­tra­hen­ta­mi. Bo to wła­śnie w trak­cie kon­tak­tów biz­ne­so­wych docho­dzi do wymia­ny wizy­tó­wek i od tego rytu­ału zaczy­na się dziś więk­szość spo­tkań z klien­ta­mi, part­ne­ra­mi, koope­ran­ta­mi i dostawcami.

Na szczę­ście zanikł już żenu­ją­cy zwy­czaj cało­wa­nia na tę oko­licz­ność dam­skich rączek i zaraz po wymia­nie uści­sków dło­ni nastę­pu­je mniej lub bar­dziej cha­otycz­na cere­mo­nia wymie­nia­nia się wizy­tów­ka­mi. Ci, któ­rym wizy­tów­ki „wła­śnie się skoń­czy­ły” lub „zosta­wi­li je w samo­cho­dzie” są trak­to­wa­ni z wyro­zu­mia­ło­ścią i pobła­ża­niem._

Swe­go cza­su naszą dru­kar­nię odwie­dzi­ła dele­ga­cja z Chin pro­mu­ją­ca ich­niej­szy papier do dru­ku off­se­to­we­go. Wiel­kie zasko­cze­nie wzbu­dził we mnie – oso­bie nie obe­zna­nej z wiel­kim świa­tem, spo­sób wrę­cza­nia wizy­tó­wek przez Chiń­czy­ków. Uży­wa­li do tego obu rąk i w ten sam spo­sób przyj­mo­wa­li wizy­tów­kę ode mnie. Czy­ni­li to z wiel­kim namasz­cze­niem, wręcz cele­bra­cją, jak­by ofia­ro­wa­no im bar­dzo cen­ny poda­rek. W prze­ci­wień­stwie do naszych, wizy­tów­ki gości były dwu­ję­zycz­ne, co nicze­go mi nie ułatwiło.

W trak­cie tej chiń­skiej wizy­ty, zali­czy­łem kil­ka wizy­tów­ko­wych wpa­dek, gdyż jak póź­niej się dowie­dzia­łem, powi­nie­nem był tak­że podać moją wizy­tów­kę dwo­ma ręka­mi, a wizy­tów­ki gości po zapo­zna­niu się z ich tre­ścią, uło­żyć rów­no na sto­le przed sobą, a nie cho­wać do notat­ni­ka, któ­re­go uży­wa­łem w trak­cie roz­mów. Brak wer­sji angiel­skiej też z pew­no­ścią nie został dobrze odebrany.

unsplusch.com/Mae Mu

Wra­ca­jąc na grunt euro­pej­ski, treść typo­wych wizy­tó­wek służ­bo­wych jest u nas dość stan­dar­do­wa mimo, iż nie ist­nie­ją na to żad­ne ofi­cjal­ne nor­my ISO i dyrek­ty­wy PE, a Rząd RP też w tym tema­cie nabrał wody w usta.

Tak więc pod­sta­wo­wym ele­men­tem wyróż­nia­ją­cym wizy­tów­ki służ­bo­we od pry­wat­nych jest logo­typ i nazwa fir­my. Umiesz­cza się je zazwy­czaj w gór­nej czę­ści wizy­tów­ki. Dol­na część prze­zna­czo­na jest na dane tele­adre­so­we czy­li nume­ry tele­fo­nów, adres mailo­wy, a tak­że adres sie­dzi­by fir­my. Dodat­ko­wo wizy­tów­ka służ­bo­wa powin­na zawie­rać namia­ry na inter­ne­to­wą stro­nę fir­my i ewen­tu­al­nie adre­sy mediów spo­łecz­no­ścio­wych. Wyko­rzy­stu­je się w tym celu tak­że rewers. Cza­sem na wizy­tów­kach fir­mo­wych poda­je się numer NIP. Gor­liw­cy umiesz­cza­ją jesz­cze numer REGONKRS, ale to może już prze­kra­czać cier­pli­wość urzęd­ni­ków RODO.

danielnalepka.com

Cen­tral­ne miej­sce wizy­tów­ki służ­bo­wej zaj­mu­je imię, nazwi­sko i peł­nio­na w fir­mie funk­cja jej posia­da­cza. Cza­sa­mi jed­nak fir­my pozo­sta­wia­ją to miej­sce puste lub też umiesz­cza­ją tam dane dzia­łu pierw­sze­go kon­tak­tu, któ­rym zazwy­czaj jest tzw. BOK czy­li Biu­ro Obsłu­gi Klien­ta. Takie wizy­tów­ko-fir­mów­ki pozo­sta­wia się czę­sto w rze­czo­nych BOKach, sekre­ta­ria­tach, pocze­kal­niach i innych ogól­nie dostęp­nych dla klien­ta miej­scach. Moż­na sobie nabrać ich do woli i roz­pro­wa­dzać wśród krew­nych i zna­jo­mych. Mar­ke­ting szep­ta­ny i pole­ca­nie sobie nawza­jem usług i pro­duk­tów lubia­nej przez nas fir­my pozo­sta­je nadal jed­nym z naj­bar­dziej sku­tecz­nych form promocji.

Na rewer­sie wizy­tów­ki, o ile nie zde­cy­du­je­my się pozo­sta­wić go pustym lub zapeł­nić wer­sją obco­ję­zycz­ną, moż­na umie­ścić wspo­mnia­ny wcze­śniej kod QR. Cza­sem rewers wyko­rzy­stu­je się na slo­gan rekla­mo­wy i/lub krót­kie przed­sta­wie­nie ofer­ty fir­my. Nie war­to jed­nak z tym prze­sa­dzać i wizy­tów­ki służ­bo­we sza­nu­ją­cych się firm nie peł­nią raczej roli ulo­tek rekla­mo­wych, zacho­wu­jąc głów­nie funk­cję nośni­ka pod­sta­wo­wych danych osobowych.

danielnalepka.com

 

Ostat­nim krzy­kiem mody są tzw. wizy­tów­ki NFC popu­lar­ne szcze­gól­nie wśród firm z bran­ży IT. Sama tech­no­lo­gia NFC (z ang. komu­ni­ka­cja bli­skie­go pola) jest zna­na nam głów­nie z moż­li­wo­ści pła­ce­nia tele­fo­nem komór­ko­wym. Bez wda­wa­nia się w szcze­gó­ły, gdyż temat z pew­no­ścią wykra­cza poza wie­dzę auto­ra porad­ni­ka poli­gra­ficz­ne­go, nad­mie­nię jedy­nie, iż NFC jest krót­ko­za­się­go­wym, wyso­ko­czę­sto­tli­wo­ścio­wym i radio­wym stan­dar­dem komu­ni­ka­cji, któ­ry umoż­li­wia bez­prze­wo­do­wą wymia­nę danych na odle­głość nie więk­szą niż 20 cm.

Wyko­rzy­stu­jąc tech­no­lo­gię NFC nie­któ­re dru­kar­nie kodu­ją w spe­cjal­nym mikro­chi­pie pod­sta­wo­we dane tele­adre­so­we wraz z loka­li­za­cją fir­my, któ­ry następ­nie umiesz­cza­ją w wizy­tów­ce pomię­dzy war­stwa­mi spe­cjal­nie do tego celu uży­wa­ne­go papie­ru (wię­cej o tym papie­rze powie­my w roz­dzia­le doty­czą­cym pod­ło­ży dru­ko­wych uży­wa­nych do pro­duk­cji wizy­tó­wek). Po przy­ło­że­niu tele­fo­nu z aktyw­ną apli­ka­cją NFC do takiej wizy­tów­ki, nastę­pu­je auto­ma­tycz­ny prze­sył zawar­tych w niej danych.

Być może doży­je­my cza­sów, iż w tako­wym mikro­chi­pie da się zako­do­wać myśli i uczu­cia ludz­kie. Wte­dy, zamiast tysię­cy słów wystar­czyć będzie jeden dotyk wizy­tów­ką NFC i wszyst­ko sta­nie się jasne. W rela­cjach biz­ne­so­wych to się jed­nak nie spraw­dzi, bo pomię­dzy tym, co się myśli, a tym, co się mówi na spo­tka­niach biz­ne­so­wych jest prze­paść nie do zachipowania.

Wizy­tów­ki reklamowe

W pości­gu za wyróż­nie­niem się z tłu­mu i osią­gnię­ciem za wszel­ką cenę odpo­wied­nie­go efek­tu wize­run­ko­we­go i mar­ke­tin­go­we­go, w pro­jek­to­wa­niu wizy­tó­wek się­ga się po roz­wią­za­nia zmie­nia­ją­ce je w typo­we gadże­ty reklamowe.

Wie­le firm wyko­rzy­stu­je for­mat wizy­tó­wek do celów stric­te mar­ke­tin­go­wych, zwa­żyw­szy atrak­cyj­ną cenę, za jaką moż­na je dziś wydru­ko­wać w roz­licz­nych dru­kar­niach inter­ne­to­wych. Namia­ry na samą fir­mę, sta­ją się w tych pro­duk­tach jedy­nie nie­śmia­łym uzu­peł­nie­niem boga­to ilu­stro­wa­nej ofer­ty han­dlo­wej. Efekt „wow” wzmac­nia­ją nie­ty­po­we pod­ło­ża dru­ko­we i prze­róż­ne tech­ni­ki uszlachetnieniowe.

Od stro­ny funk­cjo­nal­nej trze­ba takie reali­za­cje zali­czyć raczej do ulo­tek rekla­mo­wych, ale jako pro­dukt poli­gra­ficz­ny, głów­nie ze wzglę­du na swój for­mat i kształt pozo­sta­wia­my je w gru­pie wizytówek.

danielnalepka.com

Dla wie­lu kre­atyw­nych ponad mia­rę pro­jek­tan­tów wizy­tó­wek, for­ma pła­skich kar­to­ni­ków wyda­je się być nud­na i sta­ro­świec­ka. Nie rezy­gnu­jąc z nazy­wa­nia swo­ich pro­jek­tów wizy­tów­ka­mi, coraz bar­dziej odbie­ga­ją od tego co miał na myśli chiń­ski cesarz, zle­ca­jąc w XV w. swo­im urzęd­ni­kom zaopa­trze­nie się w wizytówki.

Poni­żej parę takich rodzyn­ków, zaczerp­nię­tych z prze­past­nych cze­lu­ści inter­ne­to­wych. Cytu­ję je bynaj­mniej nie po to, aby czy­tel­ni­ków zachę­cać do podą­ża­nia w tym kie­run­ku, ale cza­sem pośmiać się trzeba.

Kor­po­ra­cyj­na wizy­tów­ka w kształ­cie ludzi­ków Lego, któ­ry z przo­du ma wypi­sa­ne imię i nazwi­sko a z tyłu dane kon­tak­to­we. Każ­dy ludzik jest sper­so­na­li­zo­wa­ny do tego stop­nia, że jego twarz przy­po­mi­na twarz wła­ści­cie­la. (Fot. Flickr/Eric Lumsden)

Wizy­tów­ka skle­pu meblo­we­go, zmyśl­nie wykro­jo­na i poskła­da­na tak, że przy­bie­ra kształt krze­sła. Nie­ste­ty w wer­sji roz­ło­żo­nej logo i dane tele­adre­so­we tra­fi­ły na spód krze­sła. (Fot. Richard C. Evans)

Wizy­tów­ka gabi­ne­tu chi­rur­gii pla­stycz­nej, spe­cja­li­zu­ją­cej się w powięk­sza­niu biu­stu, z zary­sem posta­ci kobie­cej i pokaź­nym, nama­cal­nym wytło­cze­niem wypu­kłym w miej­scach gdzie wydru­ko­wa­ne są pier­si. (Fot. Dem­ner, Mer­li­cek & Bergmann)

Roz­ry­wal­na na pól wizy­tów­ka adwo­ka­ta spe­cja­li­zu­ją­ce­go się w roz­wo­dach. (Fot. James A. Mahon)

Wizy­tów­ka fir­my wyko­nu­ją­cej obrze­za­nia rytu­al­ne, w for­mie zryw­ki z adre­sem i gra­fi­ką naplet­ka. (Fot. Heal­thy People by Grey)

Jadal­na wizy­tów­ka fir­my sur­wi­wa­lo­wej, wyko­na­na z suszo­ne­go mię­sa – nie­zbęd­ne wypo­sa­że­nie każ­de­go tra­pe­ra. (Fot. Rethink)

W swo­im zawo­do­wym życiu tyl­ko raz zgrze­szy­łem takim dzi­wac­twem, reali­zu­jąc  wizy­tów­kę w kształ­cie pisto­le­tu. Pamię­tam nie­koń­czą­ce się nego­cja­cje i zano­szo­ne dniem i nocą bła­ga­nia ze stro­ny wykroj­ni­ka­rza, by upro­ścić kształt pro­jek­tu. Klient jed­nak był upar­ty, a ja nie raz przy­kła­da­łem sobie ten gadżet do skro­ni licząc, że za któ­rymś razem wystrze­li. Inna spra­wa, że wizy­tów­ka speł­ni­ła swo­ją rolę i wie­le osób zapa­mię­ta tę wystrza­ło­wą fir­mę do koń­ca swo­ich dni.

Z cho­chli­ko­wym pozdro­wie­niem
Andrzej Gołąb


 


Praktyczny Poradnik Poligraficzny

Niniej­szy tekst pocho­dzi z przy­go­to­wy­wa­ne­go do dru­ku, dru­gie­go tomu »Prak­tycz­ne­go Porad­ni­ka Poli­gra­ficz­ne­go« poświę­co­ne­go pro­duk­tom poli­gra­ficz­nym. Przy­po­mi­nam, że w kwiet­niu br. uka­zał się nakła­dem wydaw­nic­twa „Helion”, pierw­szy tom tegoż Porad­ni­ka, poświę­co­ny PROCESOM POLIGRAFICZNYM. Książ­ka jest do naby­cia w księ­gar­ni HELION, oraz w więk­szo­ści księ­garń inter­ne­to­wych i sta­cjo­nar­nych. Zachę­cam do zaku­pu i lek­tu­ry.

 

 

Powe­red by Face­bo­ok Like

Tagi: , , , , , , ,

dodaj komentarz

Musisz byc zalogowany aby komentowac.