Pro­jek­to­wa­nie znacz­ków pocztowych

Z cyklu: Prak­tycz­ny Porad­nik Poligraficzny

Andrzej Gosik _ Dinozaury

Pro­jek­to­wa­nie znacz­ków róż­ni się nie­co od innych typów pro­jek­to­wa­nia i dla nie­któ­rych gra­fi­ków jest to nie­wy­god­ne zaję­cie. Kil­ku zna­nych medial­nie gra­fi­ków pró­bo­wa­ło tego fachu i zda­rza­ły się im poje­dyn­cze reali­za­cje, ale póź­niej do tego nigdy nie wra­ca­li. Jest to bowiem pra­ca dość spe­cy­ficz­na”. Aby przy­bli­żyć jej taj­ni­ki, w miej­sce tra­dy­cyj­ne­go felie­to­nu poli­gra­ficz­ne­go, publi­ku­je­my dziś wywiad, któ­ry prze­pro­wa­dzi­łem z jed­nym z czo­ło­wych pro­jek­tan­tów znacz­ków pocz­to­wych, panem Andrze­jem Gosikiem.


W tym arty­ku­le znaj­dziesz m.in. odpo­wie­dzi na pyta­nia:
Jak wyglą­da pro­ces pro­jek­to­wa­nia znacz­ków?
Jakich tech­nik i narzę­dzi uży­wa się w pro­jek­to­wa­niu znacz­ków?
Jakie są spe­cy­ficz­ne zasa­dy pro­jek­to­wa­nia znacz­ków?
Jakie tech­ni­ki dru­ku znacz­ków są naj­czę­ściej stosowane?


Andrzej Gosik – pol­ski akwa­re­li­sta, gra­fik, malarz. Ukoń­czył stu­dia na Wydzia­le Archi­tek­tu­ry Poli­tech­ni­ki War­szaw­skiej (dyplom 1987). Następ­nie Wydział Gra­fi­ki Aka­de­mii Sztuk Pięk­nych w War­sza­wie. Malar­stwo stu­dio­wał w Pra­cow­ni Jerze­go Tchó­rzew­skie­go. Dyplom uzy­skał w Pra­cow­ni Pla­ka­tu Macie­ja Urbań­ca w 1991 roku. Pra­ce malar­skie kupo­wa­ły, a tak­że wyko­rzy­sty­wa­ły w swo­ich wydaw­nic­twach: Kan­ce­la­ria Pre­zy­den­ta RP, Kan­ce­la­ria Pre­mie­ra RP, Mini­ster­stwo Spraw Zagra­nicz­nych RP, Pol­skie Przed­sta­wi­ciel­stwo przy UE w Bruk­se­li. Wie­le z akwa­rel było uży­tych rów­nież przy pro­jek­tach ponad 100 znacz­ków pocz­to­wych, zapro­jek­to­wa­nych dla Pocz­ty Pol­skiej. Część akwa­rel fila­te­li­stycz­nych, moż­na oglą­dać w Muzeum Pocz­ty Pol­skiej we Wro­cła­wiu. Lau­re­at m.in. nagro­dy spe­cjal­nej Wło­skiej Aka­de­mii Fila­te­li­stycz­nej i Histo­rii Pocz­ty za 2015 r. w ramach Mię­dzy­na­ro­do­we­go Kon­kur­su Sztu­ki Fila­te­li­stycz­nej w Asia­go (Wło­chy) za zna­czek „Świa­to­wy Dzień Krwio­daw­cy”.
(Bio­gram na pod­sta­wie: https://pl.wikipedia.org/wiki/Andrzej_Gosik – stan na 1-05-2021)

W jaki spo­sób archi­tekt zosta­je pro­jek­tan­tem znaczków?

Andrzej Gosik: Z tym archi­tek­tem to prze­sa­da. Wpraw­dzie skoń­czy­łem stu­dia na Wydzia­le Archi­tek­tu­ry Poli­tech­ni­ki War­szaw­skiej i jestem dyplo­mo­wa­nym inży­nie­rem archi­tek­tem, ale na tym moja przy­go­da archi­tek­to­nicz­na się skoń­czy­ła. Od mło­do­ści inte­re­so­wa­ła mnie nato­miast gra­fi­ka i już na dru­gim roku stu­diów pra­co­wa­łem, jako ilu­stra­tor. Robiąc dyplom na archi­tek­tu­rze, zda­łem rów­no­cze­śnie na Aka­de­mię Sztuk Pięk­nych i skoń­czy­łem grafikę.

Znacz­ki zaczą­łem pro­jek­to­wać tro­chę przy­pad­ko­wo, dzię­ki moje­mu kole­dze Mać­ko­wi Jędry­si­ko­wi, któ­re­go pozna­łem współ­pra­cu­jąc z wydaw­nic­twem „Nasza Księ­gar­nia”. Zoba­czyw­szy moje pra­ce, zapro­po­no­wał mi abym dołą­czył do gru­py gra­fi­ków pra­cu­ją­cych dla Pocz­ty Pol­skiej. Wów­czas była to pra­ca z wol­nej ręki i Pocz­ta Pol­ska bez prze­tar­gów sama sobie dobie­ra­ła pro­jek­tan­tów. Prak­tycz­nie każ­dy gra­fik, nawet z tzw. uli­cy, mógł zary­zy­ko­wać swój czas i wysi­łek aby wyko­nać pierw­szy pro­jekt. Jeśli zyskał on pozy­tyw­ną oce­nę odpo­wied­niej komi­sji kla­sy­fi­ka­cyj­nej, prze­cho­dził do realizacji.

Obec­nie nie ma już moż­li­wo­ści zosta­nia pro­jek­tan­tem znacz­ków z wol­nej sto­py. Wszyst­ko odby­wa się na zasa­dach prze­tar­gu. Aby w nim star­to­wać trze­ba być człon­kiem jakiejś for­mal­nej gru­py czy też agen­cji graficznej.

 

Moż­na by sądzić, że elek­tro­ni­ka powo­li wypie­ra papie­ro­we znacz­ki z użytku… 

Andrzej Gosik: Wbrew pozo­rom pra­cy nam nie bra­ku­je. Na świe­cie jest dosyć duża licz­ba kolek­cjo­ne­rów znacz­ków pocz­to­wych, więc rynek zby­tu ist­nie­je nadal, mimo, iż w samych usłu­gach pocz­to­wych, zapo­trze­bo­wa­nie na znacz­ki papie­ro­we spada.

Gene­ral­nie bowiem ist­nie­ją dwa rodza­je znacz­ków: obie­go­we i oko­licz­no­ścio­we. Znacz­ki obie­go­we sta­no­wią pod­sta­wę opła­ty pocz­to­wej. Są dru­ko­wa­ne w ogrom­nych nakła­dach, nawet rzę­du 10-12 milio­nów. Znacz­ki oko­licz­no­ścio­we wyda­wa­ne są dla upa­mięt­nie­nia waż­nych wyda­rzeń lub ich rocz­nic oraz osób szcze­gól­nie zasłu­żo­nych, a tak­że uho­no­ro­wa­nia imprez poli­tycz­nych, fila­te­li­stycz­nych itd. Dru­ko­wa­ne są w nakła­dach 10, 20 góra 100 tysię­cy sztuk. Nie­któ­re kra­je wyda­ją jesz­cze krót­sze serie, któ­re są znacz­nie bar­dziej cenio­ne przez kolek­cjo­ne­rów. Moż­na je kupić wyłącz­nie w więk­szych urzę­dach pocz­to­wych bądź w skle­pach filatelistycznych.

Sto­su­je się tu też róż­ne­go rodza­ju zabie­gi pod­no­szą­ce atrak­cyj­ność kolek­cjo­ner­ską i zwięk­sza­ją­ce sprze­daż znacz­ków. Jeśli np. wyda­je się zna­czek w arku­si­ku, nie­któ­re z nich umiesz­cza się w pozy­cji obró­co­nej „do góry noga­mi” (tzw. tete-beche), albo też wpro­wa­dza się przy­wiesz­ki lub pusto­po­la pomię­dzy znacz­ka­mi, i wte­dy kolek­cjo­ne­rzy wyry­wa­ją sobie róż­ne kom­bi­na­cje z takie­go arku­si­ka. Żeby zgro­ma­dzić wszyst­kie moż­li­we kom­bi­na­cje trze­ba kupić kil­ka arkusików.

Andrzej Gosik - owady

Obie­go­wy obraz pol­skie­go kolek­cjo­ne­ra znacz­ków, to eme­ryt, któ­ry z sen­ty­men­tu i przy­zwy­cza­je­nia uzu­peł­nia swo­je zbio­ry o kolej­ne eks­po­na­ty, Nie jest to obraz praw­dzi­wy, gdyż znacz­ki kolek­cjo­nu­ją ludzie na całym świe­cie, w róż­nym wie­ku. Jest wśród nich tak­że młodzież.

Cie­ka­wost­ką jest to, iż na świe­cie na wiel­ką ska­lę docho­dzi do fał­szerstw znacz­ków. Przy­kła­do­wo, na jed­nym z ostat­nich sym­po­zjów fila­te­li­stycz­nych, pre­zen­to­wa­no sfał­szo­wa­ne pro­jek­ty znacz­ków, wyda­wa­ne pod szyl­da­mi róż­nych kra­jów. Są ludzie, któ­rzy fał­szu­ją cale serie znacz­ków, wyda­jąc je bez wie­dzy kra­ju, któ­ry te znacz­ki reprezentują.

Jak wyglą­da pro­ces pro­jek­to­wa­nia typo­we­go znaczka?

Andrzej Gosik: W Pol­sce jedy­nym emi­ten­tem znacz­ków jest Pocz­ta Pol­ska S.A. Pla­nu­je ona tema­ty znacz­ków z mniej wię­cej rocz­nym wyprze­dze­niem. Teo­re­tycz­nie więc, na rok przed pla­no­wa­ną emi­sją, insty­tu­cje pań­stwo­we czy też orga­ni­za­cje chcą­ce wydać zna­czek, win­ny zło­żyć odpo­wied­ni wnio­sek do Pocz­ty Pol­skiej. Zda­rza się jed­nak, że ten ter­min nie jest prze­strze­ga­ny zbyt restryk­cyj­nie i bywa­ją zgło­sze­nia na parę tygo­dni przed emi­sją, któ­re też trze­ba zrealizować.

Stan­dar­do­wo lista tema­tów jest kwa­li­fi­ko­wa­na przez Pocz­tę Pol­ską i zatwier­dza­na przez Mini­ster­stwo Infra­struk­tu­ry. Następ­nie Pocz­ta Pol­ska każ­de­go roku pod­pi­su­je umo­wę z Pol­ską Wytwór­nią Papie­rów War­to­ścio­wych na druk odpo­wied­nich nakła­dów w kon­kret­nych for­ma­tach. Część tema­tów Pocz­ta Pol­ska prze­ka­zu­je do opra­co­wa­nia swo­im eta­to­wym gra­fi­kom (obec­nie są to łącz­nie ze mną czte­ry oso­by), a dla pozo­sta­łej czę­ści tema­tów urzą­dza się prze­targ, w któ­rym mogą wziąć udział pro­jek­tan­ci zewnętrzni.

Andrzej Gosik - zwierzęta

Dla każ­de­go tema­tu dobie­ra się odpo­wied­ni for­mat z ogra­ni­czo­nej listy for­ma­tów moż­li­wych do wyko­na­nia na maszy­nach per­fo­ru­ją­cych oraz przy­dzie­la się mu kon­kret­ne­go pro­jek­tan­ta i oso­bę odpo­wie­dzial­ną za przy­go­to­wa­nie mate­ria­łów mery­to­rycz­nych i pomoc­ni­czych. Oso­ba ta uzgad­nia szcze­gó­ły z kon­sul­tan­ta­mi, zdo­by­wa odpo­wied­nie mate­ria­ły do wyko­na­nia rysun­ków czy też pli­ki ze zdję­cia­mi od zle­ce­nio­daw­cy. Doty­czy to np. zdjęć malar­stwa czy też posta­ci, któ­re mają się na znacz­ku zna­leźć. Są jed­nak takie tema­ty, w któ­rych pro­jek­tant musi sam wymy­ślić i zapre­zen­to­wać komi­sji całą kon­cep­cję znacz­ka. W każ­dym wypad­ku Pocz­ta Pol­ska zobo­wią­za­na jest zadbać aby uży­wa­ne do pro­jek­to­wa­nia mate­ria­ły i pomo­ce były praw­nie dostępne.

Na bazie tych mate­ria­łów pro­jek­tant wyko­nu­je kil­ka kon­cep­cji pro­jek­to­wych i pod­da­je je kon­sul­ta­cjom wewnętrz­nym. Dopie­ro jeśli kom­po­zy­cja jest osta­tecz­nie usta­wio­na a kon­kret­ny pro­jekt zaak­cep­to­wa­ny, przy­stę­pu­je się do wła­ści­wej pra­cy graficzno-malarskiej.

Jakich tech­nik gra­ficz­nych i narzę­dzi uży­wa Pan przy pro­jek­to­wa­niu znaczków?

Andrzej Gosik: Oczy­wi­ście w obec­nych cza­sach kom­pu­ter jest pod­sta­wą i więk­szość znacz­ków jest pro­jek­to­wa­na z mate­ria­łów foto­gra­ficz­nych, któ­re obra­biam w pro­gra­mach gra­ficz­nych Ado­be Pho­to­shop i Ado­be Illu­stra­tor. Nie­któ­rzy pro­jek­tan­ci nawet wprost prze­no­szą goto­we zdję­cia w cało­ści na pro­jekt i nie inge­ru­ją już w nie narzę­dzia­mi cyfro­wy­mi. Ja i Maciek Jędry­sik jeste­śmy dwo­ma ostat­ni­mi gra­fi­ka­mi, któ­rzy jesz­cze część prac wyko­nu­ją ręcz­nie. Zresz­tą fila­te­li­ści bar­dzo sobie cenią fakt, że zna­czek ma w sobie ele­men­ty wyko­ny­wa­ne tech­ni­ka­mi tradycyjnymi.

Ponie­waż jestem ilu­stra­to­rem, w pra­cy nad znacz­kiem malu­ję zarów­no w Pho­to­sho­pie, jak i ołów­kiem, piór­kiem, czy też akwa­re­la­mi. Być może wyni­ka to z fak­tu, iż powo­li zaczy­nam się zali­czać do fila­te­li­stycz­nych dinozaurów.

Pro­jek­to­wa­niem znacz­ków zaczą­łem bowiem zaj­mo­wać się w cza­sach, kie­dy nie było jesz­cze kom­pu­te­rów, i wszyst­ko wyko­ny­wa­ło się ręcz­nie, a mate­ria­ły zdo­by­wa­ło się nie w inter­ne­cie, ale cho­dząc po księ­gar­niach i anty­kwa­ria­tach. Fon­ty do ele­men­tów tek­sto­wych znacz­ka musia­łem foto­gra­fo­wać powięk­szal­ni­kiem i ukła­dać z tego wyra­zy. Wte­dy zmia­na nazwy emi­sji w okrą­głym datow­ni­ku wyma­ga­ła wie­lu godzin pra­cy. Póź­niej nasta­ły letra­se­ty, co było już dużym uła­twie­niem, a dziś taki zabieg wyko­nu­je się kom­pu­te­ro­wo w mgnie­niu oka.

Jed­nak naj­szla­chet­niej­szą tech­ni­ką pro­jek­to­wa­nia znacz­ków jest z pew­no­ścią sta­lo­ryt. Do dziś zda­rza­ją się znacz­ki wyko­na­ne tą tech­ni­ką i obec­nie funk­cjo­nu­je jesz­cze kil­ku sta­lo­ryt­ni­ków w tej bran­ży. Ale nawet oni uży­wa­ją już kom­pu­te­ro­wych pro­gra­mów stalorytniczych.

Czy w pro­jek­to­wa­niu znacz­ków obo­wią­zu­ją jakieś spe­cy­ficz­ne zasa­dy, odróż­nia­ją­ce je od typo­we­go pro­jek­to­wa­nia graficznego?

Andrzej Gosik: W zasa­dzie nie. Obo­wią­zu­ją tutaj przede wszyst­kim ogól­ne zasa­dy pro­jek­to­wa­nia gra­ficz­ne­go. Pro­jek­ty wyko­ny­wa­ne są w powięk­sze­niu w sto­sun­ku do osta­tecz­ne­go for­ma­tu znacz­ka. To powięk­sze­nie może być mak­sy­mal­nie trzy lub czte­ro­krot­ne, aby póź­niej po zmniej­sze­niu nie tra­cić kon­tro­li nad zani­ka­ją­cy­mi szczegółami.

Doce­lo­wo ist­nie­je kil­ka pod­sta­wo­wych for­ma­tów znacz­ków. Naj­czę­ściej pro­du­ko­wa­ne są znacz­ki o wymia­rach: 43 mm x 31,25 mm oraz 39,5 mm x 31,25 mm, 31,25 mm x 25,5 mm, a w przy­pad­ku blo­ków – o wymia­rach 90 mm x 70 mm. Zda­rza­ją się też per­fo­ra­cje okrą­głe, kwa­dra­to­we i bar­dzo rzad­ko trój­kąt­ne. Naj­po­pu­lar­niej­szym kształ­tem pozo­sta­je prostokąt.

Andrzej Gosik - motyle

Znacz­ki mogą być pro­jek­to­wa­ne poje­dyn­czo lub w arku­si­kach. Na arku­si­ku roz­miesz­cza się jed­na­ko­we znacz­ki, lub arku­sik wypeł­nia cała seria, któ­ry zawie­ra kil­ka róż­nych znacz­ków. Ich układ usta­la pro­jek­tant, a sam arku­sik sta­no­wi osob­ną, spój­ną gra­ficz­nie całość.

Jeśli cho­dzi o uży­wa­ne fon­ty, to nie ma tu żad­nych ogra­ni­czeń czy też narzu­co­nych z zewnątrz zasad. Gra­fik sam decy­du­je, jaki font wybie­rze spo­śród tysię­cy dostęp­nych kom­pu­te­ro­wo kro­jów pisma. Oczy­wi­ście jedy­nym ogra­ni­cze­niem pozo­sta­je posia­da­nie na nie licen­cji. Waż­ne jest aby font nie zawie­rał zbyt deli­kat­nych i cien­kich linii, gdyż przy zmniej­sze­niu mogą one ulec zani­ko­wi. Szcze­gól­ne zna­cze­nie ma to w sytu­acjach kie­dy tekst wystę­pu­je w kontrze.

W Pol­sce, sta­ły­mi ele­men­ta­mi tek­sto­wy­mi przy pro­jek­to­wa­niu znacz­ków są: napis „POLSKA”, cena znacz­ka, nazwa emi­sji i stop­ka zawie­ra­ją­ca nazwę dru­kar­ni, rok dru­ku i nazwi­sko pro­jek­tan­ta. Cza­sa­mi umiesz­cza się nazwi­sko foto­gra­fa, któ­re­go zdję­cie zosta­ło w znacz­ku wykorzystane.

Pozo­sta­łe para­me­try tech­nicz­ne pro­jek­tu zgod­ne są z zasa­da­mi obo­wią­zu­ją­cy­mi przy przy­go­to­wy­wa­niu prac pod druk off­se­to­wy. Pra­ca jest przy­go­to­wy­wa­na w try­bie CMYK w roz­dziel­czo­ści 300 DPI. Sto­su­je się tak­że kolo­ry pan­to­no­we, fil­try sto­cha­stycz­ne, lakie­ry iry­dy­scent­ne i zwy­kłe. Cza­sem uży­wa się nawet sub­stan­cji zapachowych.

Do dru­ku prze­ka­zu­ję pli­ki w for­ma­cie pdf, eps oraz w for­ma­tach otwar­tych, aby umoż­li­wić pra­cow­ni gra­ficz­nej w dru­kar­ni, dokład­ne spraw­dze­nie pli­ku i ewen­tu­al­ne dosto­so­wa­nie go do wymo­gów technicznych.

Jakie tech­ni­ki dru­ku są uży­wa­ne do pro­duk­cji znacz­ków i jak wyglą­da pro­ces zatwier­dza­nia dru­ku przez grafika?

Andrzej Gosik: Głów­ną tech­ni­ką dru­ku jest obec­nie off­set, ale sto­su­je się też roto­gra­wiu­rę. Ta tech­ni­ka jest bar­dziej restryk­cyj­na niż off­set, i ze wzglę­du na swo­ją uni­kal­ność, sama w sobie jest meto­dą zabez­pie­cze­nia znacz­ków przed pod­rób­ka­mi. Pro­jek­tu­jąc pod ten typ dru­ku, mamy znacz­nie więk­sze ogra­ni­cze­nie w moż­li­wo­ściach kolo­ry­stycz­nych, szcze­gól­nie przy sto­so­wa­niu przejść tonal­nych. Nie ma tutaj na przy­kład moż­li­wo­ści zej­ścia poni­żej 7% nasy­ce­nia kolo­ru. Zde­cy­do­wa­nie wolę jed­nak pro­jek­to­wać pod dru­ku offsetowy.

W naszym kra­ju znacz­ki są dru­ko­wa­ne wyłącz­nie w Pol­skiej Wytwór­ni Papie­rów War­to­ścio­wych w War­sza­wie. Sam pro­jekt zatwier­dza­ny jest przez komi­sję Pocz­ty Pol­skiej. Po tym eta­pie pra­ca jest prze­ka­zy­wa­na wraz z pro­ofem do dru­kar­ni. Tam, osob­no zatwier­dza się druk, a osob­no per­fo­ra­cję. Przed dru­kiem pra­ca jest jesz­cze spraw­dza­na przez odpo­wied­nią komór­kę w dru­kar­ni i jeśli dopa­trzą się oni jakiś błę­dów, zwra­ca­ją pro­jek­tan­to­wi pli­ki do popra­wy. Po ich akcep­ta­cji pra­ca zwal­nia­na jest już do druku.

Andrzej Gosik - różne

Daw­niej zatwier­dza­nie odby­wa­ło się bez­po­śred­nio przy maszy­nie. Pro­jek­tant mógł prze­by­wać na hali dru­ku i wszel­kie korek­ty doko­ny­wa­ne były w trak­cie dru­ku. Obec­nie, z powo­du obo­wią­zu­ją­cych prze­pi­sów, gra­fik nie ma moż­li­wo­ści wej­ścia na halę pro­duk­cyj­ną. W celu zatwier­dze­nia, każ­do­ra­zo­wo druk jest zatrzy­my­wa­ny, dru­karz wycho­dzi do gra­fi­ka na zewnątrz hali, prze­ka­zu­je mu pierw­sze arku­sze do spraw­dze­nia i po wysłu­cha­niu jego uwag i wpro­wa­dze­niu ewen­tu­al­nych popra­wek w usta­wie­niach maszy­ny, ponow­nie uru­cha­mia się pro­duk­cję. Postę­pu­je się tak do skut­ku, czy­li do chwi­li aż druk zosta­nie zaakceptowany.

Czy na koniec zechciał­by Pan coś pod­po­wie­dzieć gra­fi­kom przy­mie­rza­ją­cym się do tego typu projektowania?

Andrzej Gosik: Pro­jek­to­wa­nie znacz­ków róż­ni się nie­co od innych typów pro­jek­to­wa­nia i dla nie­któ­rych gra­fi­ków jest to nie­wy­god­ne zaję­cie. Kil­ku zna­nych medial­nie gra­fi­ków pró­bo­wa­ło tego fachu i zda­rza­ły się im poje­dyn­cze reali­za­cje, ale póź­niej do tego nigdy nie wra­ca­li. Jest to bowiem pra­ca dość spe­cy­ficz­na. Po pierw­sze for­mat jest nie­du­ży, a po dru­gie każ­dy pro­jekt wią­że się z koniecz­no­ścią bar­dzo żmud­ne­go przy­go­to­wa­nia mate­ria­łów zwią­za­nych z tema­tem emi­sji. Tu każ­dy szcze­gół jest waż­ny. Komi­sje kwa­li­fi­ka­cyj­ne przy­wią­zu­ją bacz­ną uwa­gę do zna­cze­nia poszcze­gól­nych ele­men­tów takiej gra­fi­ki. Nato­miast satys­fak­cja jest olbrzy­mia. Znacz­ki są dru­ko­wa­ne w wie­lo­mi­lio­no­wych nakła­dach, i pro­jek­tant ma świa­do­mość, że efekt jego pra­cy funk­cjo­nu­je na całym świe­cie. I nawet jeśli nakład się wyczer­pie, zosta­je się w histo­rii, choć­by na kar­tach kata­lo­gów, któ­re funk­cjo­nu­ją przez wie­le, wie­le lat.

Dzię­ku­ję za rozmowę.

z Andrze­jem Gosi­kiem roz­ma­wiał Andrzej Gołąb

_____________

Auto­rem pro­jek­tów wszyst­kich znacz­ków zamiesz­czo­nych w tek­ście jest Andrzej Gosik.
Pro­jek­ty znacz­ków opu­bli­ko­wa­no za zgo­dą Andrze­ja Gosi­ka i Pocz­ty Pol­skiej S.A.
Źró­dło: pli­ków: https://www.poczta-polska.pl/sklep/kolekcje-filtelistyczne/nowosci/
 

Praktyczny Poradnik Poligraficzny


Niniej­szy tekst pocho­dzi z przy­go­to­wy­wa­ne­go do dru­ku, dru­gie­go tomu »Prak­tycz­ne­go Porad­ni­ka Poli­gra­ficz­ne­go« poświę­co­ne­go pro­duk­tom poli­gra­ficz­nym. Przy­po­mi­nam, że w kwiet­niu br. uka­zał się nakła­dem wydaw­nic­twa „Helion”, pierw­szy tom tegoż Porad­ni­ka, poświę­co­ny PROCESOM POLIGRAFICZNYM. Książ­ka jest do naby­cia w księ­gar­ni HELION, oraz w więk­szo­ści księ­garń inter­ne­to­wych i sta­cjo­nar­nych. Zachę­cam do zaku­pu i lek­tu­ry.

 

 

Powe­red by Face­bo­ok Like

Tagi: , , , , , , ,

dodaj komentarz

Musisz byc zalogowany aby komentowac.