Pro­duk­cja wizytówek

Z cyklu: Pro­duk­ty poli­gra­ficz­ne – wizy­tów­ki [7]

Pro­ces reali­za­cji prak­tycz­nie każ­de­go wyro­bu poli­gra­ficz­ne­go roz­po­czy­na się od prac pro­jek­to­wych, a koń­czy na pro­ce­sach intro­li­ga­tor­skich i uszla­chet­nia­ją­cych. Kil­ka zagad­nień z obsza­ru pro­jek­to­wa­nia omó­wi­li­śmy w odcin­ku poprzed­nim, a dziś, na koniec nasze­go wizy­tów­ko­we­go seria­lu, zapra­szam na krót­ką wyciecz­kę po dzia­łach pro­duk­cyj­nych zakła­du poli­gra­ficz­ne­go, w któ­rym nasza wizy­tów­ka będzie realizowana.


W tym arty­ku­le oma­wia­my m.in.  nastę­pu­ją­ce zagadnienia:
Tech­ni­ki dru­ku wizytówek
Personalizacja
Pro­ce­sy intro sto­so­wa­ne przy pro­duk­cji  wizytówek
Pro­ce­sy uszla­chet­nia­ją­ce sto­so­wa­ne przy pro­duk­cji  wizytówek


Przy­kła­do­wy sche­mat tech­no­lo­gicz­ny pro­ce­su reali­za­cji wizytówek

 

Druk

Druk wizy­tó­wek może się odby­wać prak­tycz­nie w dowol­nej tech­ni­ce, a ewen­tu­al­ne ogra­ni­cze­nia wyni­ka­ją głów­nie z uży­tych pod­ło­ży dru­ko­wych, o czym wspo­mi­na­li­śmy już wcze­śniej. O ile jesz­cze parę lat temu, bez waha­nia moż­na było wyro­ko­wać, iż tyl­ko druk off­se­to­wy zapew­ni wizy­tów­kom naj­wyż­szą jakość, o tyle dzi­siaj spra­wa nie jest już tak oczy­wi­sta, gdyż nie­ustan­ny roz­wój tech­no­lo­gii cyfro­wych wyda­je się zasad­nie pod­wa­żać tę tezę.

Jako zago­rza­ły entu­zja­sta dru­ku off­se­to­we­go, sam nie­jed­no­krot­nie depre­cjo­no­wa­łem war­tość cyfry i dziś nie pozo­sta­je mi nic inne­go niż pokor­nie wszyst­ko odszcze­kać, co też niniej­szym czy­nię, z tym jedy­nie zastrze­że­niem, iż cyfra cyfrze nie­rów­na, i zanim podej­mie się decy­zję o detro­ni­za­cji off­se­tu, war­to rzecz zba­dać na miej­scu i przed głów­nym nakła­dem zle­cić pilo­ta­żo­wo prób­ny druk paru wizy­tó­wek na kon­kret­nej maszy­nie cyfro­wej.  Na tej ze zdję­cia poni­żej, wizy­tów­ki z pew­no­ścią wyj­dą wspaniale.

Maszy­na cyfro­wa Ver­sa­fi­re fir­my Heidel­berg, pra­cu­ją­ca w dru­kar­ni CGS w Rokiet­ni­cy (fot. Emil­ka Stachowiak)

Opo­zy­cja cyfra – off­set ma też inny, zgo­ła odwrot­ny aspekt. Spe­cy­fi­ka dru­ku cyfro­we­go i prak­tycz­ny brak kosz­tów wstęp­nych pre­fe­ru­je tę tech­no­lo­gię dla niskich nakła­dów, w jakich czę­sto wizy­tów­ki są reali­zo­wa­ne. Do nie­daw­na klient miał więc do wybo­ru – albo tani druk cyfro­wy ze wszyst­ki­mi jego ogra­ni­cze­nia­mi, albo nie­po­mier­nie droż­szy druk off­se­to­wy, w któ­rym kosz­ty impo­zy­cji, naświe­tle­nia matryc i przy­rzą­du maszy­ny off­se­to­wej są takie same nie­za­leż­nie od tego czy dru­ku­je się sto czy też sto tysię­cy wizy­tó­wek, co w prze­li­cze­niu na koszt jed­nost­ko­wy czy­ni róż­ni­cę, jak to mówią komen­ta­to­rzy meczów pił­kar­skich, kie­dy na boisko wcho­dzi Robert Lewandowski.

W dzi­siej­szych cza­sach wszyst­ko się jed­nak rela­ty­wi­zu­je i nie­sły­cha­ny roz­kwit tzw. dru­kar­ni inter­ne­to­wych opie­ra­ją­cych się w dużej mie­rze na sys­te­mie dru­ku zop­ty­ma­li­zo­wa­ne­go, pod­wa­ża tę, wyda­wa­ło by się nie do pod­wa­że­nia, prze­wa­gę cyfry nad off­se­tem. Wyko­rzy­stu­jąc tech­ni­ki inter­ne­to­we­go pozy­ski­wa­nia zle­ceń oraz spe­cja­li­stycz­ne opro­gra­mo­wa­nie impo­zy­cyj­ne, dru­kar­nie w krót­kich odstę­pach cza­su gro­ma­dzą na jed­nym arku­szu dru­kar­skim dużą ilość podob­nych nakła­dem i tech­no­lo­gią zle­ceń. W ten spo­sób kosz­ty wstęp­ne są roz­dzie­la­ne soli­dar­nie na kil­ku bądź nawet kil­ku­dzie­się­ciu klien­tów, a koń­co­wa cena wizy­tów­ki w dru­ku off­se­to­wym zaczy­na nie­bez­piecz­nie dla cyfry maleć, mimo iż nakła­dy nadal nie są osza­ła­mia­ją­co wyso­kie. Na tej prze­py­chan­ce zysku­je głów­nie klient, bo dru­kar­nie jadąc czę­sto po ban­dzie, prze­ści­ga­ją się w mno­że­niu raba­tów i promocji.

Peł­no­for­ma­to­wa 8-kolo­ro­wa maszy­na off­se­to­wa XL-106 LE D mar­ki Heidel­berg pra­cu­ją­ca w dru­kar­ni CGS w Rokiet­ni­cy (fot. Emil­ka Stachowiak) 

Podob­nie rzecz ma się z ter­mi­na­mi reali­za­cji. Nadal góru­je tu cyfra, na któ­rej w wie­lu przy­pad­kach moż­na wydru­ko­wać wizy­tów­ki „od ręki”, wręcz w dro­dze na waż­ne spo­tka­nie biz­ne­so­we, ale już ter­mi­ny 24 godzin­ne, wspo­ma­ga­ne roz­wi­ja­ją­cą się dyna­micz­nie bran­żą kurier­ską są w zasię­gu więk­szo­ści dru­karń offsetowych.

Jest jed­nak miej­sce zgo­dy, gdzie obie tech­ni­ki dru­ku świet­nie ze sobą współ­pra­cu­ją. Jest nim per­so­na­li­za­cja, dzię­ki któ­rej, dla jed­ne­go pro­jek­tu bazo­we­go może­my two­rzyć nie­zli­czo­ne ilo­ści wer­sji, wpro­wa­dza­jąc do nie­go auto­ma­tycz­nie zmien­ne dane. Naj­bar­dziej popu­lar­ne jest sto­so­wa­nie per­so­na­li­za­cji przy tzw. kore­spon­den­cji seryj­nej czy­li adre­so­wa­niu prze­sy­łek, ale w wypad­ku wizy­tó­wek służ­bo­wych, per­so­na­li­za­cja jest ide­al­nym narzę­dziem do auto­ma­tycz­ne­go wpro­wa­dza­nia danych oso­bo­wych pra­cow­ni­ków do wspól­ne­go wzor­ca. Ma to szcze­gól­ne zna­cze­nie, w sytu­acji kie­dy zało­ga liczy kil­ka tysię­cy osób i wszyst­kim wizy­tów­ka się nale­ży, jak psu zupa.

Dane sper­so­na­li­zo­wa­ne pobie­ra­my z prak­tycz­nie dowol­nej bazy danych, na przy­kład z popu­lar­ne­go Exce­la. Zazwy­czaj zle­ce­nio­daw­ca dys­po­nu­je bazą swo­ich pra­cow­ni­ków, więc uni­ka­my ręcz­ne­go wkle­py­wa­nia danych dla każ­dej wizy­tów­ki. W pro­gra­mie gra­ficz­nym two­rzy­my ogól­ny pro­jekt wizy­tów­ki z ele­men­ta­mi wspól­ny­mi: tło, logo fir­my, inne ele­men­ty gra­ficz­ne, dane adre­so­we fir­my. W pro­jek­cie prze­wi­du­je­my odpo­wied­nie miej­sce na auto­ma­tycz­ne wpro­wa­dze­nie danych oso­bo­wych pra­cow­ni­ka, takich jak nazwi­sko, funk­cja, nume­ry tele­fo­nów i adre­sy mailowe.

Jeśli wyma­ga tego spe­cy­fi­ka­cja tech­nicz­na, druk pod­sta­wo­wy może się odbyć meto­dą off­se­to­wą, a następ­nie po przy­go­to­wa­niu sza­blo­nu w odpo­wied­nim opro­gra­mo­wa­niu, wpro­wa­dza się do nie­go dane z bazy i dru­ku­je cyfro­wo na off­se­to­wych pod­dru­kach. Na ryn­ku ist­nie­je wie­le pro­gra­mów wspo­ma­ga­ją­cych zarzą­dza­nie dru­kiem sper­so­na­li­zo­wa­nym. Do naj­czę­ściej uży­wa­nych nale­żą podob­no Smart­Stre­am Desi­gner fir­my HP, Print­Shop Mail fir­my Objec­tif Lune oraz Pre­so­na­lEf­fect fir­my XMP. Oczy­wi­ście sza­blon do wpro­wa­dze­nia zmien­nych danych musi być odpo­wied­nio sko­re­lo­wa­ny z głów­nym pro­jek­tem gra­ficz­nym, tak aby dane te zosta­ły wdru­ko­wa­ne we wła­ści­we miejsca.

Zmien­ne dane nie muszą mieć wyłącz­nie posta­ci tek­sto­wej. Mogą to być tak­że obiek­ty gra­ficz­ne, zdję­cie wła­ści­cie­la wizy­tów­ki, czy też oso­bi­ste kody QR.

Per­so­na­li­za­cja ujaw­nia istot­ną prze­wa­gę dru­ku cyfro­we­go nad off­se­to­wym, gdyż cyfra jest w tym obsza­rze nie­zbęd­na i zprak­tycz­nie samo­wy­star­czal­na. O ile nie ma prze­szkód stric­te tech­no­lo­gicz­nych (np. kolor spe­cjal­ny osią­gal­ny wyłącz­nie na offse­cie) cyfro­wo może być wydru­ko­wa­na za jed­nym prze­lo­tem zarów­no wspól­na pod­sta­wa wizy­tó­wek jak i zmien­ne ich dane. W dru­ku off­se­to­wym auto­ma­tycz­na per­so­na­li­za­cja na jed­nym sza­blo­nie nie jest moż­li­wa i zmien­ne dane moż­na jedy­nie wpro­wa­dzać na pozio­mie DTP , mon­tu­jąc następ­nie arku­sze, ze wszyst­kich warian­tów wizy­tó­wek. Co spryt­niej­si wsy­sa­ją bazę ze zmien­ny­mi dany­mi bez­po­śred­nio do pro­gra­mu gra­ficz­ne­go i dzię­ki temu uni­ka­ją ręcz­ne­go wkle­py­wa­nia danych na każ­dym użyt­ku wizy­tów­ki, ale ilość stron pro­jek­tu nadal obej­mu­je wszyst­kie warian­ty wizytówek.

Widać więc jak na dło­ni, że druk wizy­tó­wek dla więk­szej ilo­ści pra­cow­ni­ków meto­dą off­se­to­wą nie jest zbyt opła­cal­ny. Jeśli, dla przy­kła­du, mamy wydru­ko­wać wizy­tów­ki dla 5000 pra­cow­ni­ków jed­nej fir­my, to przy zało­że­niu, że na arku­szu zmie­ści się nam 50 wizy­tó­wek, meto­dą off­se­to­wą będzie­my musie­li naświe­tlić i wydru­ko­wać 100 kom­ple­tów matryc. Przy meto­dzie hybry­do­wej, potrze­bu­je­my jed­ne­go kom­ple­tu matryc z pod­dru­kiem, a resz­tę zała­twi nam cyfra. W więk­szo­ści zaś przy­pad­ków tech­ni­ka off­se­to­wa nie będzie tu zupeł­nie potrzeb­na i całość obsko­czy­my spo­koj­nie na prze­cięt­nej maszy­nie cyfro­wej, ku ucie­sze wszyst­kich uczest­ni­ków tego dramatu.

Foto: Bro­ni­sław Józe­fiok – dru­kar­nia typo­gra­ficz­na “Pan­Bon­Ton” w Biel­sku Białej

Gdzieś na anty­po­dach tej głów­nej are­ny, egzy­stu­je sobie cicho i spo­koj­nie druk typo­gra­ficz­ny zwa­ny z angiel­ska let­ter­pres­sem, któ­ry cią­gle oddy­cha peł­ną pier­sią, mimo iż zarów­no jako­ścią, jak i ceną nie jest w sta­nie niko­go poważ­ne­go poło­żyć na łopat­ki. Widać jed­nak, że nostal­gia, moda na eko i retro oraz old­sku­lo­wy czar dru­ku meta­lo­wy­mi czcion­ka­mi, każą cza­sa­mi odsta­wić rachu­nek eko­no­micz­ny na poważ­niej­sze realizacje.

Decy­du­jąc się na wyko­na­nie wizy­tów­ki w tej tech­no­lo­gii naj­le­piej oso­bi­ście skon­tak­to­wać się z wybra­ną dru­kar­nią i w sta­ro­świec­kiej, pach­ną­cej far­bą dru­kar­ską i cyga­ra­mi atmos­fe­rze usta­lić szcze­gó­ły. Dru­karz poka­że nam jaki­mi czcion­ka­mi dys­po­nu­je i jakie pod­ło­ża do dru­ku pole­ca. Kie­dy posia­da­ne przez dru­kar­nię kro­je pisma i gra­ficz­ne ozdob­ni­ki nam nie wystar­czą, pod­po­wie jak przy­go­to­wać plik do wyko­na­nia matryc poli­me­ro­wych. Zazwy­czaj moż­na wszyst­ko poma­cać i pową­chać i jeśli wyra­zi­my taką chęć, same­mu uczest­ni­czyć przy druku.

W sytu­acjach trud­nych i bez­na­dziej­nych nie­za­stą­pio­ny pozo­sta­je cią­gle sito­druk, któ­ry jak wia­do­mo dru­ku­je wszyst­ko na wszystkim.

Intro

Pro­ce­sy intro­li­ga­tor­skie reali­zo­wa­ne przy pro­duk­cji wizy­tó­wek spro­wa­dza­ją się przede wszyst­kim do kro­je­nia na goto­wo, i jest to jeden z naj­więk­szych kosz­ma­rów kra­ja­cza, szcze­gól­nie jeśli na arku­szu impo­zy­cja upcha wizy­tów­ki o róż­nych for­ma­tach i w róż­nych orien­ta­cjach. W auto­ma­tycz­nych sys­te­mach opty­ma­li­za­cyj­nych taka sytu­acja raczej się nie zda­rza i arku­sze są kom­ple­to­wa­ne jed­no­rod­ny­mi użyt­ka­mi, nato­miast kie­dy w spra­wę wmie­sza się czło­wiek ze swo­ją skłon­no­ścią do impro­wi­za­cji, skut­ki bywa­ją różne.

Tysiąc arku­szy papie­ru, zadru­ko­wa­ne peł­no­for­ma­to­wym pla­ka­tem, to zupeł­nie coś inne­go niż te same tysiąc arku­szy z pięć­dzie­się­cio­ma rodza­ja­mi wizy­tó­wek, zle­co­nych przez pięć­dzie­się­ciu róż­nych klien­tów. Po pokro­je­niu, trze­ba ten cały maj­dan podzie­lić na pięć­dzie­siąt osob­nych kupek, wło­żyć w pięć­dzie­siąt gustow­nych pude­łe­czek spe­cjal­nie dla wizy­tó­wek prze­zna­czo­nych, zapa­ko­wać pięć­dzie­siąt paczu­szek i roze­słać pod pięć­dzie­siąt róż­nych adre­sów, wypi­su­jąc w tym celu pięć­dzie­siąt listów prze­wo­zo­wych. A przy tym wszyst­kim nie moż­na prze­cież pomie­szać co jest dla kogo.

Kro­je­nie sto­su arku­szy na kra­jar­ce jed­no­no­żo­wej (Foto: Daria Kłudka)

Na koniec, księ­go­wość musi wysta­wić pięć­dzie­siąt fak­tur i roze­słać je dro­gą pocz­to­wą w pięć­dzie­się­ciu bia­łych koper­tach z okien­kiem, bo pech chciał, że klien­ci nie wyra­zi­li zgo­dy na fak­tu­ry elek­tro­nicz­ne. Zaś po upły­wie ter­mi­nu płat­no­ści, dział win­dy­ka­cji zmu­szo­ny jest pod­jąć czter­dzie­ści dzie­więć postę­po­wań win­dy­ka­cyj­nych, gdyż tyl­ko jeden z klien­tów uiścił płat­ność z góry, a pozo­sta­li po otrzy­ma­niu wizy­tó­wek nabra­li wody w usta.

W wypad­ku wizy­tó­wek skła­da­nych docho­dzi ope­ra­cja fal­co­wa­nia poprze­dza­na zazwy­czaj bigo­wa­niem, zapo­bie­ga­ją­cym pęka­nia włó­kien i far­by w miej­scu skła­da­nia. Przy małych ilo­ściach rzecz odby­wa się czę­sto meto­da­mi cha­łup­ni­czy­mi, czy­li dwoj­giem ludz­kich rąk, nato­miast więk­sze nakła­dy opła­ca się już zapiąć do falcerki.

Jeśli domnie­ma­na wizy­tów­ka oka­zu­je się met­ką towa­ro­wą lub bile­ci­kiem przy­wią­zy­wa­nym do bukie­tu kwia­tów, docho­dzi koniecz­ność wywier­ce­nia w niej otwo­ru dla prze­wle­cze­nia gustow­ne­go sznu­recz­ka lub wstą­żecz­ki. Two­rze­nie otwo­ru zwa­ne facho­wo dziu­ro­wa­niem wyko­nu­je się sto­si­ka­mi, po kil­ka­dzie­siąt wizy­tó­wek jednocześnie.

Nato­miast zaokrą­gle­nie rogów uzy­sku­je się meto­dą wykra­wa­nia, gdyż w więk­szo­ści nawet małych dru­karń, z użyt­ku wyco­fa­ne zosta­ły uży­wa­ne daw­niej ręcz­ne zaokrą­glar­ki do rogów. Wykroj­nik zawie­ra kil­ka użyt­ków, więc impo­zy­cja musi zadbać o to, aby na arku­szu zna­la­zły się wizy­tów­ki w pasu­ją­cym pod nie­go układzie.

Uszla­chet­nia­nie

Wizy­tów­ka to wyrób poli­gra­ficz­ny, na któ­rym moż­na prze­ćwi­czyć prak­tycz­nie wszyst­kie ofe­ro­wa­ne na ryn­ku usłu­gi uszla­chet­nia­ją­ce. Wie­lu klien­tów korzy­sta z tej moż­li­wo­ści peł­ny­mi gar­ścia­mi, a wyspe­cja­li­zo­wa­ne fir­my każ­de­go roku powięk­sza­ją ofer­tę usług upięk­sza­ją­cych o kolej­ne nowo­ści. Sytu­acja przy­po­mi­na zasa­dy panu­ją­ce w salo­nach uro­dy, gdzie nawet zupeł­nie bez­na­dziej­ne przy­pad­ki, po serii odpo­wied­nich zabie­gów, zysku­ją bla­sku i powa­bu, o któ­re nikt by ich wcze­śniej nie podejrzewał.

Jest to jed­no z tych zadzi­wia­ją­cych zja­wisk współ­cze­sne­go świa­ta, w któ­rym wymy­śla się coraz bar­dziej wyra­fi­no­wa­ne spo­so­by odróż­nia­nia się od tłu­mu, a mimo to naj­wyż­szy sza­cu­nek cią­gle budzi pro­sto­ta, szcze­rość i natu­ral­ność. Trze­ba to mieć na wzglę­dzie, gdyż wypa­sio­na wizy­tów­ka, lśnią­ca kiczo­wa­ty­mi świe­ci­deł­ka­mi i ozdób­ka­mi àla Elvis Pre­sley, może przy­nieść gor­szy efekt wize­run­ko­wy niż pro­sty bilet wizy­to­wy z imie­niem i nazwi­skiem, wydru­ko­wa­nym czar­ną far­bą na bia­łym, lek­ko jedy­nie ska­lan­dro­wa­nym kartonie.

A oka­zji do „zgrze­sze­nia” jest napraw­dę spo­ro. Wystar­czy się przy­pa­trzyć inter­ne­to­wej ofer­cie wizy­tów­ko­wych hege­mo­nów. Cze­goż tu nie ma: folio­wa­nie folią błysz­czą­cą, mato­wą i aksa­mit­ną (soft touch, soft skin), lakie­ro­wa­nie UV cało­ścio­we i wybiór­cze, lakie­ro­wa­nie UV 3D, lakie­ro­wa­nie struk­tu­ral­ne, lakie­ro­wa­nie twin effect, lakie­ro­wa­nie lakie­rem fos­fo­ry­zu­ją­cym, efekt kro­pli wody, far­by ter­micz­ne i far­by widzial­ne w świe­tle UV, hot­stam­ping zło­tą i srebr­ną folią, tło­cze­nie na sucho i z pod­dru­kiem. Jed­nym sło­wem każ­de­mu według potrzeb, a cza­sem zupeł­nie bez potrzeby.

Jeśli dru­kar­nia korzy­sta z usług zewnętrz­nych firm uszla­chet­nia­ją­cych, co jest naj­częst­szym przy­pad­kiem, musi uwzględ­nić mini­mal­ny oraz mak­sy­mal­ny for­mat arku­szy prze­zna­czo­nych do uszla­chet­nie­nia, gdyż więk­szość usług uszla­chet­nia­ją­cych nie wyko­nu­je się na poje­dyn­czych wizy­tów­kach, lecz na zmon­to­wa­nych arkuszach.

Odpo­wied­nią wie­dzę na ten temat winien posia­dać zarów­no dział impo­zy­cji, jak i dział pro­duk­cyj­ny prze­ka­zu­ją­cy mate­ria­ły do tzw. usług zewnętrz­nych. W pra­wi­dło­wo dzia­ła­ją­cym sys­te­mie orga­ni­za­cyj­nym fir­my, infor­ma­cja ta zawar­ta jest w kar­cie tech­no­lo­gicz­nej pro­duk­tu. W pozo­sta­łych przy­pad­kach bywa róż­nie, od żół­tych kar­te­czek przy­kle­jo­nych do obrze­ży moni­to­rów na impo­zy­cji, poprzez ust­ny prze­kaz pomię­dzy sta­no­wi­ska­mi i poko­le­nia­mi, aż do każ­do­ra­zo­wo wyko­ny­wa­nych tele­fo­nów do usługodawcy.

War­to­ści mak­sy­mal­nych i mini­mal­nych for­ma­tów zale­żą od maszyn, jaki­mi dys­po­nu­ją uszla­chet­nia­cze i jeśli korzy­sta się z usług kil­ku firm, moż­na cza­sa­mi się w tym wszyst­kim pogu­bić. Pod­po­wia­da­my więc:

♦ W wypad­ku lakie­ro­wa­nia mini­mal­ny for­mat zazwy­czaj wyno­si 297 mm x 425 mm a mak­sy­mal­ny to 750 mm x1050 mm.
♦ Mini­mal­ka dla folio­wa­nia to 320 mm x 210 mm a mak­sy­mal­ny to nawet B0. Tutaj trze­ba też wziąć pod uwa­gą stan­dar­do­we sze­ro­ko­ści folii uży­wa­nych przez pod­wy­ko­naw­cę, aby efek­tyw­nie wyko­rzy­stać jej powierzch­nię. Zazwy­czaj są to war­to­ści: 320 mm, 330 mm, 400 mm, 420 mm, 430 mm, 440 mm, 450 mm, 620 mm, 630 mm i 670 mm
♦ Zarów­no w folio­wa­niu, jak i w lakie­ro­wa­niu nale­ży zabez­pie­czyć na arku­szu wol­ne miej­sce „na łap­ki”, któ­re wyno­si 10-12 mm. Jest to mar­twe pole wyko­rzy­sty­wa­ne do poda­wa­nia i trans­por­tu arku­sza w trak­cie prze­lo­tu przez maszynę.

Osob­nym zagad­nie­niem jest ilość użyt­ków potrzeb­nych do hot­stam­pin­gu czy też tło­cze­nia. Tu mamy kil­ka moż­li­wo­ści. Może­my zło­cić i tło­czyć całym arku­szem. Wte­dy cze­ka nas spo­ry koszt matryc i dłu­gi czas przy­rzą­du (opła­cal­ne przy dużych nakła­dach). Może­my też robić to całym arku­szem w dwóch lub wię­cej prze­lo­tach, wyko­nu­jąc matry­ce na 1/2 lub 1/4 arku­sza i prze­zbra­ja­jąc matry­ce przed każ­dym prze­lo­tem (oczy­wi­ście potrze­bu­je­my wte­dy wię­cej arku­szy na kolej­ne przy­rzą­dy). Przy małych nakła­dach war­to jed­nak robić to na poje­dyn­czych użyt­kach docię­tych na goto­wo. Duża oszczęd­ność na matry­cach, dużo łatwiej­szy i szyb­szy przy­rząd, mniej­sza stra­ta papieru.

Podob­nie jed­nak, jak przy folio­wa­nia i lakie­ro­wa­niu, na koniec decy­du­ją wymo­gi tech­nicz­ne kon­kret­ne­go pod­wy­ko­naw­cy i z nim naj­le­piej jest omó­wić opty­mal­ne roz­wią­za­nie. Waż­ne aby doko­nać tego przed dru­kiem i pod daną tech­no­lo­gię przy­go­to­wać odpo­wied­nio mon­taż na sta­no­wi­sku impozycji.

Z cho­chli­ko­wym pozdrowieniem
Andrzej Gołąb



Praktyczny Poradnik Poligraficzny

Niniej­szy tekst pocho­dzi z przy­go­to­wy­wa­ne­go do dru­ku, dru­gie­go tomu »Prak­tycz­ne­go Porad­ni­ka Poli­gra­ficz­ne­go« poświę­co­ne­go pro­duk­tom poli­gra­ficz­nym. Przy­po­mi­nam, że w kwiet­niu br. uka­zał się nakła­dem wydaw­nic­twa „Helion”, pierw­szy tom tegoż Porad­ni­ka, poświę­co­ny PROCESOM POLIGRAFICZNYM. Książ­ka jest do naby­cia w księ­gar­ni HELION, oraz w więk­szo­ści księ­garń inter­ne­to­wych i sta­cjo­nar­nych. Zachę­cam do zaku­pu i lek­tu­ry.


Powe­red by Face­bo­ok Like

dodaj komentarz

Musisz byc zalogowany aby komentowac.