Kla­sy­fi­ka­cja pro­duk­tów poligraficznych

Z cyklu: Pro­duk­ty poligraficzne

Podej­mu­jąc się opi­su dowol­ne­go frag­men­tu rze­czy­wi­sto­ści, zarów­no tej zewnętrz­nej – postrze­ga­nej zmy­sła­mi, jak i wewnętrz­nej – psy­cho­lo­gicz­nej, wcie­la­my się nie­ja­ko w rolę biblij­ne­go Ada­ma. Czyż nie pod­sta­wo­wym jego wła­śnie zada­niem, było nazwa­nie i pogru­po­wa­nie poroz­rzu­ca­nych po raj­skim ogro­dzie obiek­tów zale­d­wie co powsta­łe­go z nico­ści świata?


W tym arty­ku­le znaj­dziesz m.in. odpo­wie­dzi na pyta­nia:
♦ Co to jest wyrób poli­gra­ficz­ny?
♦ Jak kla­sy­fi­ku­je się pro­duk­ty poli­gra­ficz­ne?
♦ Co to są pro­duk­ty pro­ste, zło­żo­ne i książkowe?


Adam musiał wprzó­dy pową­chać wszyst­kie kwiat­ki, wleźć na każ­de drze­wo i poma­cać naj­mniej­sze­go nawet robacz­ka, by dopie­ro na koniec zorien­to­wać się, że cze­goś, lub raczej kogoś mu bra­ku­je. Po kil­ku nie­prze­spa­nych nocach i roz­wa­że­niu wszel­kich za i prze­ciw, odwa­żył się wresz­cie któ­re­goś popo­łu­dnia zawnio­sko­wać do Stwór­cy, o doro­bie­nie mu w try­bie pil­nym towa­rzysz­ki życia, na mia­rę jego potrzeb i ocze­ki­wań. Stwór­ca roz­ko­cha­ny do nie­przy­tom­no­ści w swo­im synu, nie był w sta­nie odmó­wić, mimo iż czuł że z tego będą same kło­po­ty. Jak dziś widzi­my prze­czu­cie go nie myli­ło, ale mle­ko się już rozlało.

Porząd­ko­wa­nie świata

W efek­cie pro­ces porząd­ko­wa­nia świa­ta, nazy­wa­nia, kate­go­ry­zo­wa­nia i wyzna­cza­nia gra­nic, czło­wiek reali­zu­je do dnia dzi­siej­sze­go. Pole naj­pierw­sze do popi­su mają oczy­wi­ście bio­lo­dzy, ale na nudę nie narze­ka­ją zarów­no astro­no­mo­wie, jak fizy­cy mole­ku­lar­ni. Pra­cy w tej mate­rii star­czy dla każ­de­go, o czym prze­ko­nu­je­my się każ­de­go dnia tocząc darem­ne boje o zapa­no­wa­nie nad „zło­śli­wo­ścią przed­mio­tów mar­twych”, porzą­dek w oto­cze­niu i odkła­da­nie rze­czy na swo­je miejsce.

Podob­nie, aby czło­wiek z czło­wie­kiem mógł się jako tako doga­dać, nie­zbęd­ne jest jasne zde­fi­nio­wa­nie pojęć jaki­mi się posłu­gu­ją. Co do słusz­no­ści tego banal­ne­go stwier­dze­nia nikt raczej nie ma wąt­pli­wo­ści, a jed­nak bez­u­stan­nie docho­dzi do nie­po­ro­zu­mień w rela­cjach mię­dzy­ludz­kich, wła­śnie z powo­du róż­ne­go rozu­mie­nia tych samych, wyda­wa­ło by się pro­stych i jed­no­znacz­nych okre­śleń. Przy­kła­dem wzor­co­wym jest sło­wo „miłość”. Pół­ki księ­garń i biblio­tek ugi­na­ją się od lite­ra­tu­ry temu tema­to­wi poświę­co­nej, więc pozo­staw­my rzecz znaw­com przed­mio­tu, choć prze­cież z miło­ści do poli­gra­fii tekst ten powstał i wie­rzę, że z tako­wych pobu­dek będzie też czytany.

W świe­tle tych wszyst­kich mądro­ści, podej­mu­jąc się opi­su pod­sta­wo­wych pro­duk­tów poli­gra­ficz­nych nie mogłem postą­pić ina­czej niż raj­ski Adaś i rzecz roz­po­czy­nam od ich kla­sy­fi­ka­cji. W prze­ciw­nym wypad­ku zarów­no ja, jak i przede wszyst­kim czy­tel­nik nie byli­by­śmy w sta­nie nad tema­tem zapa­no­wać. Nawet chiń­skim wyna­laz­com papie­ru i dru­ku nie śni­ło się bowiem, jaki ogrom prze­róż­nych w swej for­mie, tre­ści i prze­zna­cze­niu wyro­bów opusz­cza każ­de­go dnia dzia­ły eks­pe­dy­cji zakła­dów poligraficznych.

Kie­dy pra­wie pół wie­ku temu roz­po­czy­na­łem swo­ją przy­go­dę z poli­gra­fią, sytu­acja była o tyle prost­sza, że w komu­ni­stycz­nej rze­czy­wi­sto­ści papier był regla­men­to­wa­ny a druk pod­le­gał ści­słej kon­tro­li cen­zu­ry. Nie­licz­ne dru­kar­nie mia­ły swo­je okre­ślo­ne spe­cja­li­za­cje. Do dziś zresz­tą podział na dru­kar­nie dzie­ło­we, gaze­to­we i akcy­den­so­we jesz­cze funk­cjo­nu­je, acz­kol­wiek w dobie gospo­dar­ki ryn­ko­wej i bez­li­to­snej wal­ki o każ­de­go klien­ta, coraz wię­cej zakła­dów poli­gra­ficz­nych spe­cja­li­zu­je się we wszyst­kim. Przy­naj­mniej tak wyni­ka z zawar­to­ści zakła­dek „O nas” dostęp­nych na ich­niej­szych stro­nach internetowych.

Sko­ro więc prze­cięt­na dru­kar­nia robi wszyst­ko, spró­buj­my to enig­ma­tycz­ne „wszyst­ko” jakoś ogar­nąć, pona­zy­wać, posor­to­wać i poukła­dać w mniej­sze gru­py wyro­bów sobie pokrew­nych. Anty­cy­pu­jąc, oka­zać się bowiem może, że w tzw. main­stre­amie ist­nie­je znacz­ny prze­rost słów i pojęć nad fak­tycz­ną róż­no­rod­no­ścią tech­no­lo­gicz­ną wyro­bów poli­gra­ficz­nych. Przy­kła­do­wo, moż­na się poku­sić o stwier­dze­nie iż nie ma więk­szej róż­ni­cy pomię­dzy wizy­tów­ką a pla­ka­tem czy też mię­dzy bru­lio­nem a albu­mem malar­stwa. Czyż to nie bulwersujące?

I tak i nie. Wszyst­ko zale­ży, z jakie­go punk­tu widze­nia na rzecz spoj­rzy­my. A punk­tów tych jest co naj­mniej kil­ka, z moim czy­li cho­chli­ko­wym włącz­nie. Ten cho­chli­ko­wy punkt widze­nia będzie w Porad­ni­ku domi­no­wał, o czym mogli­ście się już prze­ko­nać przy lek­tu­rze tomu pierw­sze­go. Dla jed­nych może to być wadą, a dla innych zale­tą. Ponie­waż dla mnie jest warun­kiem sine qua non aby w ogó­le wsta­wać z łóż­ka, temat uwa­żam za dogadany.

Wery­fi­ka­cja pojęć

Pew­ne­go wyja­śnie­nia wyma­ga nato­miast poję­cie wyrób poli­gra­ficz­ny. Zazwy­czaj rozu­mie się pod nim przed­miot zadru­ko­wa­ny dowol­ną tech­ni­ką dru­ku. Nie­któ­rzy wyłą­cza­ją jesz­cze z tej rodzi­ny wyro­by zadru­ko­wa­ne w spo­sób jed­no­li­ty i odma­wia­ją mia­na wyro­bu poli­gra­ficz­ne­go kolo­ro­wym papie­rom pakun­ko­wym, zeszy­tom w krat­kę czy też papie­ro­wi toa­le­to­we­mu w kwia­tusz­ki. Nie widzę w tym więk­sze­go sen­su, a źró­deł tego rodza­ju wyklu­czeń nale­ży chy­ba szu­kać w zbyt zawę­żo­nym rozu­mie­niu poję­cia pro­ces poli­gra­ficz­ny, któ­ry prze­cież nie ogra­ni­cza się jedy­nie do pro­ce­sów dru­ku, ale obej­mu­je zarów­no pro­ce­sy druk poprze­dza­ją­ce, jak i po nim następujące.

Suge­ru­ję wręcz aby gdzie tyl­ko to jest uza­sad­nio­ne zre­zy­gno­wać z ter­mi­nu dru­kar­nia, na rzecz znacz­nie pojem­niej­sze­go okre­śle­nia zakład poli­gra­ficz­ny, gdyż współ­cze­śnie tzw. dru­kar­nie to czę­sto zakła­dy reali­zu­ją­ce kom­plet pro­ce­sów poli­gra­ficz­nych, od redak­cji, pro­jek­to­wa­nia i dtp począw­szy a na spe­cja­li­stycz­nych usłu­gach intro­li­ga­tor­skich i uszla­chet­nia­ją­cych skoń­czyw­szy. Nie umniej­sza­jąc nicze­go bra­ci dru­kar­skiej trze­ba mieć świa­do­mość, że pro­ces dru­ku jest waż­nym, ale tyl­ko jed­nym z wie­lu pro­ce­sów „odpa­la­nych” w trak­cie reali­za­cji wyro­bu poli­gra­ficz­ne­go, o czym prze­czy­ta­cie do syta w pierw­szym tomie Porad­ni­ka, pro­ce­som poli­gra­ficz­nym poświęconym.

Z tej też przy­czy­ny zakres zle­ceń reali­zo­wa­nych przez zakła­dy poli­gra­ficz­ne bywa róż­ny w zależ­no­ści od potrze­by klien­ta. W sza­nu­ją­cej się fir­mie, z jed­na­ko­wą aten­cją pod­cho­dzi się zarów­no do zle­ceń obej­mu­ją­cych wszyst­kie pro­ce­sy, jak i do takich, któ­re doty­czą jedy­nie usłu­gi DTP lub wyłącz­nie obrób­ki intro­li­ga­tor­skiej. Stąd też w niniej­szym Porad­ni­ku, obo­wią­zu­je cho­chli­ko­wa defi­ni­cja wyro­bu poli­gra­ficz­ne­go, zgod­nie z którą:

Wyrób poli­gra­ficz­ny to dowol­ny wyrób koń­co­wy zre­ali­zo­wa­ny w zakła­dzie poli­gra­ficz­nym w zakre­sie okre­ślo­nym w zamó­wie­niu klien­ta i wyko­na­nym w opra­co­wa­nej dla tego zle­ce­nia technologii.

Z takie­go punk­tu widze­nia, wyro­bem poli­gra­ficz­nym jest dla mnie zarów­no plik pro­duk­cyj­ny zre­ali­zo­wa­ny przez dział DTP i prze­ka­za­ny klien­to­wi w posta­ci elek­tro­nicz­nej na pen­dri­vie, arkusz pla­no wydru­ko­wa­ny z form dru­ko­wych dostar­czo­nych przez klien­ta i prze­ka­za­nych mu z pomi­nię­ciem wszel­kich pro­ce­sów intro, jak i tor­ba papie­ro­wa bez zadru­ku, wykro­jo­na i skle­jo­na na sta­no­wi­sku introligatorskim.

Stan­dar­do­wy punkt widzenia

Takie rozu­mie­nie pro­duk­tu poli­gra­ficz­ne­go impli­ku­je w jakimś sen­sie przy­ję­tą prze­ze mnie meto­do­lo­gię kla­sy­fi­ka­cji wyro­bów poli­gra­ficz­nych. Tu tak­że pozwa­lam sobie na drob­ne, ale być może dla kogoś istot­ne odstęp­stwa od ogól­nie przy­ję­tych w tej mate­rii zasad.

Z lek­kim jedy­nie przy­mru­że­niem oka moż­na powie­dzieć, że dla dru­ka­rza ist­nie­je tyl­ko jeden rodzaj wyro­bu poli­gra­ficz­ne­go. Jest nim arkusz pod­ło­ża dru­ko­we­go, któ­ry nale­ży jed­no- lub dwu­stron­nie pokryć dru­kiem. Czy w efek­cie final­nym będzie to w twar­dą okład­kę opra­wio­na Ody­se­ja Home­ra czy też instruk­cja obsłu­gi trak­to­ra nie ma dla nie­go więk­sze­go znaczenia.

Dla wydaw­ców spra­wa ma się zupeł­nie ina­czej i obo­wią­zu­ją­ca w tym gro­nie kla­sy­fi­ka­cja dzie­li wyro­by poli­gra­ficz­ne zwa­ne ogól­nie dru­ka­mi na dzie­ło­we, perio­dycz­ne akcy­den­so­we. Poni­żej pre­zen­tu­ję sche­mat takie­go wła­śnie podzia­łu pro­duk­tów poligraficznych.

Podział wydawniczy produktów poligraficznych

Wiki­pe­dia pro­po­nu­je jesz­cze inny, ogól­ny podział, wg któ­re­go pro­duk­ty poli­gra­ficz­ne dzie­li­my na: Akcy­den­sy, Bro­szu­ry i książ­ki, Cza­so­pi­sma, Opakowania.

Ponie­waż uzna­ję wszyst­kie te podzia­ły za mało przy­dat­ne dla celów nasze­go Porad­ni­ka, nie będzie­my się nimi bli­żej zajmować.

W kon­tak­tach z dru­kar­nią zarów­no dla auto­rów, osób pro­jek­tu­ją­cych wyro­by poli­gra­ficz­ne, jak i han­dlow­ców naj­istot­niej­sze jest pre­cy­zyj­ne okre­śle­nie wła­ści­wo­ści i budo­wy same­go wyro­bu poli­gra­ficz­ne­go. Okre­śle­nia main­stre­amo­we, np. książ­ka jest mało pre­cy­zyj­ne i nie nada­je się spe­cjal­nie do zasto­so­wa­nia. Mimo, iż z grub­sza wia­do­mo o co cho­dzi, to jed­nak im dalej w las tym ciem­niej i kie­dy klient skła­da zapy­ta­nie kal­ku­la­cyj­ne posłu­gu­jąc się obie­go­wy­mi okre­śle­nia­mi, zamiast otrzy­mać na wyj­ściu szyb­ką odpo­wiedź (czy­li dobrą cenę i krót­ki ter­min reali­za­cji), napo­ty­ka na serię pytań dodat­ko­wych, z któ­ry­mi nie zawsze wie co zrobić.

Oczy­wi­ście klient ma pra­wo nie wie­dzieć wszyst­kie­go, a nawet nie wie­dzieć nic. W jakiś sen­sie moż­na nawet powie­dzieć, że dzię­ki nie­wie­dzy jed­nych,  inni mają pra­cę, o czym prze­ko­nu­ję się po każ­dej wizy­cie w warsz­ta­cie samo­cho­do­wym. Będąc kom­plet­nym laikiem z tej mate­rii (jak nie przy­sta­ło na praw­dzi­we­go męż­czy­znę) zda­ję się cał­ko­wi­cie na uczci­wość i facho­wość mecha­ni­ka i pokor­nie zga­dzam się na wszyst­ko, byle by jak naj­szyb­ciej odzy­skać napra­wio­ny samochód.

Czy­tel­ni­ków przed taką posta­wą w kon­tak­tach z dru­kar­nia­mi gorą­co prze­strze­gam, stąd powsta­ła idea stwo­rze­nia tegoż Porad­ni­ka.

Cho­chli­ko­wy punkt widzenia

Tak więc odrzu­ciw­szy zarów­no potocz­ny, wydaw­ni­czy oraz ogól­ny punkt widze­nia, jako pod­sta­wę do cho­chli­ko­wej kla­sy­fi­ka­cji pro­duk­tów poli­gra­ficz­nych przy­ję­li­śmy kon­struk­cję pro­duk­tu koń­co­we­go, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem pro­ce­sów intro­li­ga­tor­skich, jakie są wyma­ga­ne przy jego reali­za­cji. Ten spo­sób podzia­łu wyro­bów poli­gra­ficz­nych pro­po­nu­je Sła­wo­mir Mag­dzik, w swo­im Intro­li­ga­tor­stwie Prze­my­sło­wym [1]. Czy­ta­my tam m.in. iż w intro­li­ga­tor­stwie doko­nu­je się podzia­łu pro­duk­tów na trzy zasad­ni­cze grupy:

Dru­ki luź­ne – pro­duk­ty intro­li­ga­tor­skie skła­da­ją­ce się z jed­nej lub kil­ku czę­ści nie połą­czo­nych ze sobą.

Dru­ki łączo­ne – pro­duk­ty intro­li­ga­tor­skie skła­da­ją­ce się z dwóch lub więk­szej licz­by arku­szy połą­czo­nych ze sobą.

Opra­wy – pro­duk­ty intro­li­ga­tor­skie, któ­re mają ze sobą połą­czo­ne kart­ki oraz połą­czo­ną z nimi oddziel­nie wyko­na­ną okładkę.

Po odpo­wied­nich mody­fi­ka­cjach powyż­szej pro­po­zy­cji, uwzględ­niw­szy prak­tycz­ne cele Porad­ni­ka, życio­we doświad­cze­nie i wro­dzo­ną prze­ko­rę, pro­po­nu­ję Wam wła­sną kla­sy­fi­ka­cję wyro­bów poli­gra­ficz­nych. Oto jej schemat:

Uspra­wie­dli­wie­nie dla takie­go wła­śnie podzia­łu podam w trak­cie oma­wia­nia poszcze­gól­nych pro­duk­tów, na koniec tego roz­dzia­łu ogra­ni­czę się więc jedy­nie do przy­ję­tych defi­ni­cji grup. Otóż:

Pro­duk­ty pro­ste pro­duk­ty poli­gra­ficz­ne skła­da­ją­ce się prze­waż­nie z jed­nej czę­ści i wyko­na­ne z jed­ne­go arku­sza papie­ru. Wyjąt­ko­wo zali­czam do tej gru­py tak­że gazet­ki, skła­da­ją­ce się z jed­ne­go lub kil­ku sfal­co­wa­nych arku­szy, wło­żo­nych jeden drugi.

Pro­duk­ty książ­ko­we (opra­wy) – pro­duk­ty poli­gra­ficz­ne skła­da­ją­ce się z dwóch połą­czo­nych ze sobą czę­ści: okład­ki i środ­ka (wkła­du).

Pro­duk­ty zło­żo­ne (pozo­sta­łe) – pro­duk­ty poli­gra­ficz­ne nie będą­ce opra­wa­mi ani pro­duk­ta­mi pro­sty­mi, rozu­mia­ny­mi zgod­nie z poda­ną wyżej ich defi­ni­cją. W prze­wa­ża­ją­cej czę­ści są to pro­duk­ty wie­lo­czę­ścio­we, wyma­ga­ją­ce skom­pli­ko­wa­nych pro­ce­sów tech­no­lo­gicz­nych, głów­nie introligatorskich.

W trze­ciej gru­pie zna­la­zły się blocz­ki, któ­re w wer­sji z okład­ką tech­no­lo­gicz­nie „pasu­ją” do gru­py dru­giej (opra­wy) ale zde­cy­do­wa­łem się nie roz­dzie­lać blocz­ków na dwie gru­py i omó­wić je w jed­nym miej­scu. Z tych samych powo­dów nie wli­czam do pierw­szej gru­py nie­któ­rych opa­ko­wań i teczek ofertowych.

Z cho­chli­ko­wym pozdrowieniem 

Andrzej Gołąb

Foto tytu­ło­we i pro­jek­ty pro­duk­tów: Daniel Nalep­ka www.danielnalepka.com

Przy­pi­sy:
[1] – S. Mag­dzik, Intro­li­ga­tor­stwo prze­my­sło­we, WSiP, War­sza­wa 1992.

Praktyczny Poradnik Poligraficzny


Niniej­szy tekst pocho­dzi z przy­go­to­wy­wa­ne­go do dru­ku, dru­gie­go tomu »Prak­tycz­ne­go Porad­ni­ka Poli­gra­ficz­ne­go« poświę­co­ne­go pro­duk­tom poli­gra­ficz­nym. Przy­po­mi­nam, że w kwiet­niu br. uka­zał się nakła­dem wydaw­nic­twa „Helion”, pierw­szy tom tegoż Porad­ni­ka, poświę­co­ny PROCESOM POLIGRAFICZNYM. Książ­ka jest do naby­cia w księ­gar­ni HELION, oraz w więk­szo­ści księ­garń inter­ne­to­wych i sta­cjo­nar­nych. Zachę­cam do zaku­pu i lek­tu­ry.

 

 

Powe­red by Face­bo­ok Like

Tagi: , , , ,

Komentowanie wylaczone