Wkła­dy – część 1

Z cyklu: Publi­ka­cje książ­ko­we (7)
Nie sza­ta zdo­bi czło­wie­ka, ani okład­ka książ­kę
. Trud­no zgo­dzić się z tym stwier­dze­niem, a jed­nak w obu przy­pad­kach to, co napraw­dę war­to­ścio­we i trwa­łe, ukry­te jest pod zewnętrz­ną, wysta­wio­ną na publicz­ny widok powło­ką i zapra­sza nas do spo­tka­nia ze sobą, na zupeł­nie innym pozio­mie. Nawet naj­pięk­niej wyko­na­na okład­ka, nie zastą­pi mery­to­rycz­nej war­to­ści tre­ści książ­ki,  wydru­ko­wa­nej  na stro­ni­cach jej wkładu.


W tym arty­ku­le znaj­dziesz m.in. odpo­wie­dzi na pytania:
Co to jest wkład?
Jakie są rodza­je wkładów?
Co to są skład­ki, nakład­ki i przyklejki?
Jakie są spo­so­by łącz­nie składek?
Co to jest otwieralność?

Nie będzie­my jed­nak w tym cyklu zanu­dzać czy­tel­ni­ka recen­zja­mi naj­now­szych wydaw­nictw poli­gra­ficz­nych, choć parę takich pozy­cji cze­ka już grzecz­nie w kolej­ce. Omi­nie­my tak­że sze­ro­kim łukiem temat typo­gra­fii książ­ki, obie­cu­jąc solen­nie, iż spra­wie tej poświę­ci­my osob­ny cykl felie­to­nów. Póki co, cho­chli­ko­wym szkieł­kiem i okiem przy­glą­da­my się dziś samej tech­no­lo­gii two­rze­nia wkładów.

Wkła­dy uło­żo­ne w sto­sy, cze­ka­ją na swo­ją kolej­kę do oklejarki

Defi­ni­cja

Tech­no­lo­gia przy­go­to­wa­nia wkła­du, to skom­pli­ko­wa­na część prac intro­li­ga­tor­skich, znacz­nie prze­kra­cza­ją­ca swo­ją zło­żo­no­ścią zarów­no cel cho­chli­ko­wych felie­to­nów, jak i cho­chli­ko­we kom­pe­ten­cje. Sku­pi­my się więc jedy­nie na tych niu­an­sach tech­no­lo­gicz­nych, któ­re mogą mieć zna­cze­nie z punk­tu widze­nia pro­jek­tan­ta publi­ka­cji książ­ko­wej. Zasa­da ta doty­czy zresz­tą całej cho­chli­ko­wej pisaniny.

Jak zwy­kle, na dobry począ­tek, definicja:

WKŁAD, zwa­ny kolo­kwial­nie środ­kiem, to zasad­ni­cza część publi­ka­cji książ­ko­wej (opra­wy), zbu­do­wa­na ze skła­dek lub oddziel­nych kar­tek złą­czo­nych ze sobą w zwar­ty blok, dosto­so­wa­ny tech­no­lo­gicz­nie do inte­gra­cji z okładką.

Ze wzglę­du na róż­ni­ce w budo­wie, wyszcze­gól­nia się trzy pod­sta­wo­we rodza­je wkła­dów: kart­ko­we, jed­no­skład­ko­wewie­lo­skład­ko­we. Wkła­dy kart­ko­we skła­da­ją się z oddziel­nych kar­tek, a wkła­dy skład­ko­we z jed­nej lub więk­szej ilo­ści skła­dek, któ­rych zła­my two­rzą grzbiet wkła­du. Jasno poka­zu­ją to poniż­sze fotografie:

Wkład kart­ko­wy

Wkład jed­no­skład­ko­wy

Wkład wie­lo­skład­ko­wy

Skład­ki

Czy­tel­ni­kom, któ­rzy nie mie­li dotych­czas do czy­nie­nia z dru­kar­nią off­se­to­wą, nale­ży się parę aka­pi­tów wyja­śnia­ją­cych poję­cie skład­ki.

Nawet korzy­sta­jąc z dru­kar­ki biur­ko­wej zda­je­my sobie spra­wę, że for­mat doce­lo­wy pra­cy, któ­rą chce­my wydru­ko­wać bywa mniej­szy od for­ma­tu A4, jaki ma papier uży­wa­ny w takich urządzeniach.

Podob­na sytu­acja ma miej­sce w zakła­dach poli­gra­ficz­nych, w któ­rych B1 to typo­wy for­mat arku­sza papie­ru do dru­ku i na nim musi­my uło­żyć naszą pra­cę czy­li pod­dać ją pro­ce­so­wi impo­zy­cji. Dla przy­kła­du, jeśli chce­my wydru­ko­wać książ­kę for­ma­tu A5, to z pro­ste­go podzia­łu wyni­ka, że na każ­dej stro­nie arku­sza B1 (lub A1+, C) zmie­ści się 16 stron publi­ka­cji, co przy dru­ku dwu­stron­nym daje 32 stro­ny na peł­no­for­ma­to­wym arku­szu papieru.

Teo­re­tycz­nie jest moż­li­wość uło­że­nia tych stron obok sie­bie w taki spo­sób, aby na awer­sie arku­sza dru­kar­skie­go znaj­do­wa­ły się po kolei stro­ny nie­pa­rzy­ste publi­ka­cji, a na rewer­sie, odpo­wia­da­ją­ce im stro­ny parzy­ste. Wyglą­da­ło by to mniej wię­cej tak:

Stro­na A arku­sza zmon­to­wa­ne­go z 32 poje­dyn­czych kar­tek. Zawie­ra stro­ny nie­pa­rzy­ste publi­ka­cji. Druk for­ma na for­mę (She­etwi­se).

Stro­na B arku­sza zmon­to­wa­ne­go z 32 poje­dyn­czych kar­tek. Zawie­ra stro­ny parzy­ste publi­ka­cji. Druk for­ma na for­mę (She­etwi­se).

Są sytu­acje kie­dy sto­su­je się takie roz­wią­za­nie, a po wydru­ko­wa­niu tnie się arkusz na poje­dyn­cze kart­ki, zbie­ra i ukła­da z nich blok wkła­du kartkowego.

Zazwy­czaj jed­nak, stro­ny na arku­szu roz­kła­da się według jed­ne­go z wie­lu moż­li­wych sche­ma­tów impo­zy­cyj­nych. Po wydru­ko­wa­niu, arkusz pod­da­je się pro­ce­so­wi fal­co­wa­nia czy­li wie­lo­krot­ne­go zła­my­wa­nia do posta­ci skład­ki, któ­rej doce­lo­wy for­mat jest zbli­żo­ny do for­ma­tu goto­wej publikacji.

W efek­cie pro­ce­su fal­co­wa­nia (zła­my­wa­nia) powsta­ją skład­ki czy­li wie­lo­krot­nie zło­żo­ne arku­sze, któ­re zawie­ra­ją okre­ślo­ną ilość stron goto­wej publikacji.

Stro­ny te są tak uło­żo­ne na arku­szu, aby dopie­ro w skład­kach wystą­pi­ły w odpo­wied­niej kolej­no­ści i orien­ta­cji.  Mini­mal­na ilość stron w skład­ce to czte­ry, a mak­sy­mal­na to 32 Typo­we ilo­ści stron w skład­ce to 8, 16, 32.

Opty­mal­na ilość stron w skład­ce zale­ży od gru­bo­ści papie­ru. War­to w tym wzglę­dzie sto­so­wać nastę­pu­ją­ce zasady:

  1. Skład­ki 32 stro­ni­co­we tyl­ko dla  gra­ma­tur papie­ru do 100g
    (gru­bość ok. 0,1 mm)

  2. Skład­ki 16 stro­ni­co­we tyl­ko dla gra­ma­tur papie­ru od 110 g do 135g
    (gru­bość 0,10-0,12 mm)

  3. Skład­ki 8 stro­ni­co­we: gra­ma­tu­ra papie­ru powy­żej 135g.

Poni­żej pre­zen­tu­je­my te same 32 stro­ny publi­ka­cji co wyżej, ale zmon­to­wa­ne  wg 16 stro­ni­co­we­go sche­ma­tu impo­zy­cyj­ne­go w dwie 16 stro­ni­co­we składki.

Stro­na A arku­sza z publi­ka­cją 32-stro­ni­co­wą, zmon­to­wa­ną wg 16-stro­ni­co­we­go sche­ma­tu impo­zy­cyj­ne­go. Druk for­ma na for­mę (She­etwi­se).

Stro­na B arku­sza z publi­ka­cją 32 stro­ni­co­wą, zmon­to­wa­ną wg 16 stro­ni­co­we­go sche­ma­tu impo­zy­cyj­ne­go. Druk for­ma na for­mę (She­etwi­se).

Nakład­ki i przyklejki

W sytu­acjach kie­dy, ilość stron publi­ka­cji książ­ko­wej nie jest pro­stą wie­lo­krot­no­ścią ilo­ści stron w skład­ce pod­sta­wo­wej, celem unik­nię­cia powsta­nia zbyt dużej ilo­ści stron waka­to­wych, już na eta­pie impo­zy­cji wspo­ma­ga się mon­taż uży­ciem dodat­ko­wych sche­ma­tów impo­zy­cyj­nych. Ilość stron w tych sche­ma­tach jest mniej­sza od ilo­ści stron w sche­ma­cie pod­sta­wo­wym. W ten spo­sób na pozio­mie intro, oprócz skła­dek pod­sta­wo­wych powsta­ją nakład­ki i przy­klej­ki.

Ponie­waż sto­so­wa­nie takich roz­wią­zań jest znacz­nie bar­dziej pra­co­chłon­ne, a co za tym idzie kosz­to­chłon­ne, pro­jek­tu­jąc publi­ka­cję nale­ży dążyć do sytu­acji, w któ­rej ilość jej stron jest podziel­na przez 16 lub w naj­gor­szym wypad­ku przez 8.

Roz­wią­za­niem w bar­dzo złym guście, jest zamiesz­cza­nie na koń­cu publi­ka­cji wię­cej niż jed­nej stro­ny waka­to­wej lub zapeł­nia­nie ich wykrop­ko­wa­ny­mi stro­na­mi z „Miej­scem na two­je notatki”.

Poni­żej poka­zu­je­my, jak wpły­wa doda­nie 12 stron do publi­ka­cji 32 stro­ni­co­wej. W efek­cie trze­ba było użyć dwóch dodat­ko­wych sche­ma­tów impo­zy­cyj­nych, ośmio­stro­ni­co­we­go i czte­ro­stro­ni­co­we­go.  Z roz­miesz­cze­nia stron na arku­szach widać wyraź­nie, że zapro­jek­to­wa­nie publi­ka­cji 44 stro­ni­co­wej nie jest eko­no­micz­nie dobrym roz­wią­za­niem, gdyż rośnie pra­co­chłon­ność wyko­na­nia wkła­du i male­je sto­pień wyko­rzy­sta­nia arku­sza papie­ru (pozo­sta­ją na nim wakaty).

Mon­taż publi­ka­cji 44 stro­ni­co­wej. Stro­na A pierw­sze­go arku­sza skład­ki 16 stro­ni­co­wej. Druk for­ma na for­mę (She­etwi­se).

Mon­taż publi­ka­cji 44 stro­ni­co­wej.  Stro­na B pierw­sze­go arku­sza skład­ki 16 stro­ni­co­wej. Druk for­ma na for­mę (She­etwi­se).

Mon­taż publi­ka­cji 44 stro­ni­co­wej. Stro­na A/B dru­gie­go arku­sza skład­ki 16 stro­ni­co­wej. Druk na obra­ca­nie (Work And Turn)

Łącze­nie składek

Skład­ki lub kart­ki, łączy się w blok wkła­du, na kil­ka spo­so­bów:  szy­cie bocz­ne dru­tem, szy­cie zeszy­to­we dru­tem, kle­je­nie, zszy­wa­nie nić­mi,  zszy­wa­nie nić­mi  z klejeniem.

Wyda­wać by się mogło, że dla pro­jek­tan­ta, nie ma to więk­sze­go zna­cze­nia, a jed­nak pro­jek­tu­jąc publi­ka­cję książ­ko­wą war­to wziąć pod uwa­gę fakt, że w opra­wach kle­jo­nych i szy­to-kle­jo­nych ok. 5-8 mm mar­gi­ne­su wewnętrz­ne­go może być zje­dzo­ne w pro­ce­sie two­rze­nia wkła­du i łącze­nia go z okład­ką. Trze­ba więc to uwzględ­nić, usta­la­jąc poło­że­nie istot­nych ele­men­tów tek­sto­wych i gra­ficz­nych, w tym przede wszyst­kim ich odle­głość od kra­wę­dzi grzbietowej.

Jeśli wewnętrz­ny mar­gi­nes publi­ka­cji nie ma zadru­ku, to w pro­ce­sie impo­zy­cji dru­kar­nia doda­je zazwy­czaj odpo­wied­ni nad­da­tek na szy­cie i skle­je­nie, ale naj­bez­piecz­niej jest uwzględ­nić go już w projekcie.

Otwie­ral­ność

Zbyt mały mar­gi­nes wewnętrz­ny to czę­sty man­ka­ment pro­jek­to­wy publi­ka­cji książ­ko­wych. Usta­la­jąc jego wymiar gra­fi­cy zapo­mi­na­ją czę­sto o zasad­ni­czej wła­ści­wo­ści publi­ka­cji książ­ko­wej, jaką jest jej otwie­ral­ność. Jeśli nie jest ona bar­dzo dobra lub dobra, to znacz­na część mar­gi­ne­su wewnętrz­ne­go będzie po otwar­ciu książ­ki nie­wi­docz­na i czy­ta­nie, sta­nie się udrę­ką, a ma być prze­cież przy­jem­no­ścią i luk­su­sem dla wybranych…

Otwie­ral­ność bar­dzo dobra

Otwie­ral­ność dobra

Otwie­ral­ność zła

Otwie­ral­ność zale­ży od  spo­só­bu łącze­nia skła­dek (kar­tek) wkła­du, spo­só­bu łącze­nia wkła­du z okład­ką, kie­run­ku włók­na,  sztyw­no­ści papie­ru, a tak­że (a może przede wszyst­kim) od kunsz­tu rze­mieśl­ni­cze­go, jaki pre­zen­tu­je dział intro w zakła­dzie poligraficznym.

Dla­te­go też war­to w tym obsza­rze poro­zu­mieć się z dru­kar­nią, aby póź­niej w ciszy naszej pra­cow­ni typo­gra­ficz­nej, okre­ślić opty­mal­ny dla pro­jek­to­wa­nej publi­ka­cji mar­gi­nes grzbie­to­wy, któ­ry winien być tak­że w odpo­wied­niej pro­por­cji to pozo­sta­łych mar­gi­ne­sów i w har­mo­nii z całym kosmosem.

Jak przy­sta­ło na dobry serial, w naj­bar­dziej intry­gu­ją­cym momen­cie koń­czy­my ten odci­nek. Kolej­ny za tydzień, a cały sezon na CHOHLIQ GO czy­li w przy­go­to­wy­wa­nej do dru­ku nowej książ­ce Cho­chli­ka Dru­kar­skie­go. Pre­mie­ra jesz­cze w tym roku.


Wasz typo­gra­phic hobgoblin
Andrzej Gołąb
www.cuddruk.pl
09-03-2019
Foto i rys: ChochliQ

Powe­red by Face­bo­ok Like

Tagi: , , , , , , , , , , , , , , , ,

dodaj komentarz

Musisz byc zalogowany aby komentowac.