Okład­ki specjalne

Z cyklu: Publi­ka­cje książ­ko­we (5)
Dotych­czas pochy­la­li­śmy się nad okład­ka­mi zeszy­to­wy­mi, mięk­ki­mi i twar­dy­mi, a kry­te­rium zali­cze­nia okład­ki do danej gru­py zosta­ło za każ­dym razem ści­śle okre­ślo­ne. W efek­cie, pozo­sta­ło kil­ka rodza­jów okła­dek, któ­re do żad­nej z tych grup zali­czyć się nie dało. Stąd powsta­ła czwar­ta gru­pa, nazwa­na prze­wrot­nie okład­ka­mi spe­cjal­ny­mi, choć nie zawsze znaj­dzie­my tam spe­cjal­nie cie­ka­we roz­wią­za­nia konstrukcyjne.


W tym arty­ku­le znaj­dziesz m.in. odpo­wie­dzi na pyta­nia:
Co to są okład­ki spe­cjal­ne?
Co to są okład­ki biblio­tecz­ne?
Co to są okład­ki spi­ra­lo­wa­ne?
Co to są okład­ki z odkry­tym grzbie­tem?
Co to są okład­ki usztyw­nia­ne i zmiękczane?


Począt­ko­wo wyda­wa­ło się, że w gru­pie okła­dek spe­cjal­nych znaj­dzie swo­je schro­nie­nie pokaź­na gru­pa dzi­wacz­nych i eks­cen­trycz­nych roz­wią­zań intro­li­ga­tor­skich, nie miesz­czą­cych się w meistre­amo­wych nor­mach. Współ­cze­sny rynek książ­ki obfi­tu­je bowiem w tzw. publi­ka­cje arty­stycz­ne, któ­rych pod­sta­wo­wą cechą jest wprost nie­prze­cięt­ny prze­rost for­my nad tre­ścią. Wydaw­nic­twa tego rodza­ju mery­to­rycz­nie sła­be, pró­bu­ją zaist­nieć poprzez szo­ku­ją­cą, czę­sto nie­ba­nal­ną for­mę zewnętrzną.

W efek­cie, powsta­je przed­miot książ­ko­po­dob­ny, któ­ry na pierw­szy rzut oka pre­zen­tu­je się nie­zwy­kle oka­za­le, ale po przej­rze­niu zawar­to­ści odstra­sza płyt­ko­ścią mery­to­rycz­ną i typo­gra­ficz­ną gra­fo­ma­nią. Zazwy­czaj takie pro­duk­ty są doto­wa­ne przez róż­ne sza­cow­ne insty­tu­cje kul­tu­ry i nie prze­cho­dzą przez natu­ral­ną wery­fi­ka­cję ryn­ku. Stąd też niko­go spe­cjal­nie nie inte­re­su­ją kosz­ty ich reali­za­cji czy też prak­tycz­ny z nich uży­tek. Auto­rzy się cie­szą, bo za pań­stwo­wą kasę, mogą dać upust swo­im arty­stycz­nym wizjom, dru­ka­rze też są zado­wo­le­ni, bo mają kolej­ne, dobrze płat­ne zle­ce­nie, a czy­tel­nik…? No cóż, zawsze moż­na powie­dzieć, że praw­dzi­wa sztu­ka czy­tel­ni­ka się nie boi …

Foto: CHo­chliQ

Po ana­li­zie oka­za­ło się jed­nak, że w publi­ka­cjach książ­ko­wych czy­li tzw. opra­wach, „spe­cjal­ność” cechu­je bar­dziej spo­sób łącze­nia okła­dek z wkła­dem niż kon­struk­cję samych okła­dek, któ­rych uda­ło się tutaj upchać zale­d­wie kilka.

Tak więc o praw­dzi­wie spe­cjal­nych dzi­wac­twach sztu­ki intro­li­ga­tor­skiej, będzie­my mówić raczej w odcin­kach poświę­co­nych kla­sy­fi­ka­cji opraw według głów­ne­go kry­te­rium, jakim jest spo­sób łącze­nia okład­ki z wkła­dem. Dziś sku­pi­my się na kil­ku spe­cja­łach, któ­re w pod­sta­wo­wych gru­pach nam się po pro­stu nie zmie­ści­ły. Taka też, nega­tyw­na w swej kon­struk­cji, niech będzie defi­ni­cja okła­dek spe­cjal­nych:

OKŁADKI SPECJALNE to okład­ki, któ­rych budo­wa wyklu­cza zali­cze­nie ich do okła­dek zeszy­to­wych, okła­dek mięk­kich lub też okła­dek twar­dych. Wyróż­nia się pięć pod­sta­wo­wych typów okła­dek spe­cjal­nych: okład­ki biblio­tecz­ne, okład­ki spi­ra­lo­wa­ne, okład­ki z otwar­tym grzbie­tem, okład­ki utwar­dza­ne oraz okład­ki z gąbką.

Okład­ki biblioteczne

Lite­ra­tu­ra przed­mio­tu kwa­li­fi­ku­je ten typ okła­dek to gro­na spe­cjal­nych mimo, iż bli­żej im do okła­dek twar­dych kom­bi­no­wa­nych. Ich kon­struk­cja pró­bu­je zała­go­dzić fakt, iż ele­men­ta­mi okład­ki naj­bar­dziej nara­żo­ny­mi na znisz­cze­nie, są miej­sca zła­my­wa­nia przy otwie­ra­niu, sam grzbiet oraz rogi okład­ki. Stąd też obsza­ry te pokry­wa się osob­ny­mi oklej­ka­mi wyko­na­ny­mi z trwal­sze­go mate­ria­łu, a na nie dopie­ro nakle­ja się przed­nią i tyl­ną oklej­kę okła­dzi­no­wą. Oklej­ka ta jest węż­sza od okła­dzi­nó­wek oraz ma ścię­te rogi i w ten spo­sób odsła­nia wcze­śniej okle­jo­ne naroż­ni­ki i grzbiet.

Dzię­ki takie­mu roz­wią­za­niu okład­ka biblio­tecz­na skła­da się aż z dzie­się­ciu czę­ści i to pew­no zde­cy­do­wa­ło o zali­cze­niu jej przez teo­re­ty­ków sztu­ki intro­li­ga­tor­skiej do gro­na okła­dek spe­cjal­nych. W jej skład wcho­dzą: dwie okła­dzi­nów­ki, grzbie­tów­ka, oklej­ka grzbie­to­wa, dwie oklej­ki okła­dzi­no­we ze ścię­ty­mi roga­mi oraz czte­ry oklej­ki naroż­ni­ko­we.

Sche­mat kon­struk­cji okład­ki bibliotecznej.

Roz­wią­za­nie biblio­tecz­ne ma trzy zalety:

  1. obni­ża kosz­ty pro­duk­cji okład­ki, ogra­ni­cza­jąc zuży­cie droż­sze­go mate­ria­łu o pod­wyż­szo­nych para­me­trach wytrzymałościowych,
  2. zabez­pie­cza przed znisz­cze­niem naj­bar­dziej na nie nara­żo­ne ele­men­ty okładki,
  3. umoż­li­wia wyko­na­nie dru­ku off­se­to­we­go na oklej­kach okła­dzi­no­wych, któ­re mogą być już wyko­na­ne ze zwy­kłe­go papie­ru i uszla­chet­nia­ne wg uznania.

Praw­do­po­dob­nie nazwa okła­dek biblio­tecz­nych wzię­ła się z tego, iż część nakła­du danej publi­ka­cji książ­ko­wej, któ­ra była prze­zna­czo­na do wypo­sa­że­nia biblio­tek, opra­wia­no w ten wła­śnie spo­sób, chro­niąc je przed zbyt szyb­kim zniszczeniem.

Wbrew pozo­rom okład­ki biblio­tecz­ne są obec­nie rzad­ko wybie­ra­ny­mi for­ma­mi opra­wia­nia publi­ka­cji książ­ko­wych. Cza­sa­mi sto­su­je się je do opra­wy ksią­żek histo­rycz­nych, bio­gra­fii, kla­sy­ki lite­ra­tu­ry, old­sko­olo­wych albu­mów czy też reprin­tów.

Współ­cze­sna skłon­ność do imi­to­wa­nia wszyst­kie­go co się da spra­wi­ła, iż gra­fi­cy wyko­nu­jąc pro­jekt gra­ficz­ny oklej­ki kom­bi­no­wa­nej, naśla­du­ją jedy­nie gra­ficz­nie ist­nie­nie naroż­ni­ków, co prak­tycz­nej war­to­ści nie posia­da, ale suge­ru­je, jako­by treść ukry­ta pod tako­wą okład­ką była jakoś wyjąt­ko­wo nobli­wa, a wydaw­nic­two zasłu­gi­wa­ło aby zna­leźć się w zaso­bach wszyst­kich biblio­tek ana­lo­go­wych, jakie jesz­cze pozo­sta­ły na ziem­skim pado­le. Czę­sto, nic bar­dziej mylnego…

Okład­ki spiralowane

Trze­ba je zali­czyć do naj­prost­szych w pro­jek­to­wa­niu okła­dek. Okład­ki pod spi­ra­lę skła­da­ją się z dwóch osob­nych okła­dzin, przed­niej i tyl­nej. Wymiar takiej okła­dzi­ny jest zazwy­czaj rów­ny wymia­ro­wi wkładu.

Sche­mat budo­wy okład­ki spiralowanej.

Pro­jek­tu­jąc okład­kę pod spi­ra­lę nale­ży jedy­nie pamię­tać aby tekst oraz istot­ne ele­men­ty pro­jek­tu odsu­nąć od tej kra­wę­dzi okład­ki, po któ­rej będzie prze­bie­gać spi­ra­la, tak aby te ele­men­ty nie wcho­dzi­ły w miej­sce perforacji.

W zależ­no­ści od gru­bo­ści wkła­du zmie­nia się rodzaj uży­tej spi­ra­li, a co za tym idzie sze­ro­kość mar­gi­ne­su, jaki zaj­mu­je per­fo­ra­cja. Dla cien­kich publi­ka­cji (grzbiet do 13 mm) wystar­czy zało­żyć mar­gi­nes min. 8 mm, dla śred­nich 11 mm, a przy gru­bych publi­ka­cjach bez­piecz­ny mar­gi­nes do 14 mm.

Spi­ra­la może iść po krót­kim, jak i po dłu­gim boku publi­ka­cji i to zarów­no dla for­ma­tów typu „por­tret” jak i „pej­zaż”. Naj­czę­ściej ten rodzaj okład­ki uży­wa­ny jest we wszel­kie­go rodza­ju note­sach, kalen­da­rzach i pro­duk­cjach „pośled­nie­go” cha­rak­te­ru. Okład­kę spi­ra­lo­wa­ną uży­wa się czę­sto tam, gdzie otwie­ral­ność publi­ka­cji ma klu­czo­we zna­cze­nie, jak np. w prze­wod­ni­kach, sko­ro­wi­dzach, książ­kach kuchar­skich, nie­któ­rych pod­ręcz­ni­kachmate­ria­łach szko­le­nio­wych. Nie wyobra­żam sobie nato­miast aby tą meto­dą opra­wiać Dzie­ła Wszyst­kie Szek­spi­ra czy też nawet Spi­ra­lę kłamst Naugh­ton Sarah J.

Okład­ki z odkry­tym grzbietem

Okład­ki te, podob­nie jak okład­ki spi­ra­lo­wa­ne, skła­da­ją się z dwóch osob­nych arku­szy, sta­no­wią­cych odpo­wied­nio okła­dzi­nę przed­nią i okła­dzi­nę tyl­ną publi­ka­cji. Sama publi­ka­cja ma odkry­ty grzbiet, czy­li okład­ka nie przy­kry­wa grzbie­tu wkła­du i cała jego struk­tu­ra, tak skru­pu­lat­nie cho­wa­na przy tra­dy­cyj­nych spo­so­bach opra­wia­nia, tutaj jest nachal­nie wręcz ujaw­nia­na, co według nie­któ­rych pro­jek­tan­tów, sta­no­wi este­tycz­ną war­tość dodaną.

Moż­na oczy­wi­ście dys­ku­to­wać, czy widok pozszy­wa­nych i zala­nych kle­jem poszcze­gól­nych skła­dek wkła­du, eks­po­no­wa­nych w miej­sce grzbie­tu z wydru­ko­wa­nym tytu­łem i nazwi­skiem auto­ra, może budzić jakieś spe­cjal­ne dozna­nia este­tycz­ne, ale na fali obec­nie panu­ją­ce­go nam „tryn­du” z twór­ców opraw zamie­nia­my się powo­li w ich opraw­ców. Wyobraź­cie sobie biblio­tecz­kę zło­żo­ną z takich oto książek:

Foto: Cho­chliQ

Konia z rzę­dem temu, kto kie­ru­jąc się pismem supeł­ko­wym pokry­wa­ją­cym grzbiet wkła­du, jest w sta­nie odna­leźć inte­re­su­ją­cą go pozy­cję, bez wycią­ga­nia z pół­ki, książ­ka po książ­ce i zaglą­da­nia na ich kar­ty tytułowe.

Kon­struk­cja okład­ki publi­ka­cji z otwar­tym grzbie­tem, jest bar­dzo pro­sta, a sama okład­ka moco­wa­na jest do resz­ty za pośred­nic­twem wykle­jek lub też przy­kle­ja­na bez­po­śred­nio do pierw­szej i ostat­niej stro­ny wkła­du. Zarów­no okła­dzi­na przed­nia, jak i okła­dzi­na tyl­na są zazwy­czaj fal­co­wa­ne i same w sobie sta­no­wią czte­ro­stro­ni­co­wy fol­de­rek. Ist­nie­je pew­no mno­gość innych roz­wią­zań, jakie tu moż­na sto­so­wać, naj­czę­ściej jed­nak spo­ty­ka się dwa:

Wariant 1 budo­wy okład­ki z odkry­tym grzbietem

 

Wariant 2 budo­wy okład­ki z odkry­tym grzbietem.

Okład­ki usztyw­nia­ne i „zmięk­cza­ne”

Na koniec naszych roz­wa­żań na temat okła­dek spe­cjal­nych wspo­mnieć wypa­da o dwóch roz­wią­za­niach, któ­re nie wyma­ga­ją więk­szych prac pro­jek­to­wych, ale samą mocą decy­zji pro­jek­tan­ta mogą być zasto­so­wa­ne przy kon­struk­cji okładki.

Pierw­szym z nich jest usztyw­nie­nie lub, jak kto woli, utwar­dze­nie powierzch­ni okład­ki mięk­kiej. Efekt ten uzy­sku­je się przez nakle­je­nie osob­no na okła­dzi­nę przed­nią i tyl­ną arku­szy z gru­bej, czę­sto bar­wio­nej w masie tek­tu­ry. Wyso­kość ele­men­tów usztyw­nia­ją­cych jest rów­na wyso­ko­ści okła­dzi­ny, a sze­ro­kość jest nie­co mniej­sza, gdyż arkusz nakle­ja­ny jest w pew­nej odle­gło­ści od zła­mu grzbietowego.

Sche­mat kon­struk­cji okład­ki usztywnianej.

Roz­wią­za­nie to sta­no­wi, swo­iste­go rodza­ju wariant kla­sycz­nej okład­ki twar­dej, w któ­rej też wystę­pu­ją ele­men­ty usztyw­nia­ją­ce okła­dzi­nę, ale przy­kry­te oklej­ką, nie są widocz­ne dla użyt­kow­ni­ka. Tu jest odwrot­nie. Ele­ment usztyw­nia­ją­cy jest jed­no­cze­śnie ele­men­tem zdo­bią­cym okład­kę i sam w sobie posia­da walor este­tycz­ny. Na poniż­szym zdję­ciu tek­tu­ra usztyw­nia­ją­ca jest w kolo­rze czar­nym, co w połą­cze­niu z czer­wo­ny­mi okła­dzi­na­mi mięk­ki­mi daje bar­dzo cie­ka­wy efekt.

Foto: Cho­chliQ

Wiel­bi­cie­lom roz­wią­zań mięk­kich i wie­czor­ne­go uży­wa­nia książ­ki do podusz­ki, pole­ca­my przy­tul­ną okład­kę sprę­ży­nu­jącą. Ele­men­ty usztyw­nia­ją­ce są tutaj otu­lo­ne gąb­cza­stą oklej­ką, któ­rej zewnętrz­na war­stwa jest wyko­na­na z trwa­łe­go mate­ria­łu ozdob­ne­go, a wewnętrz­na przy­po­mi­na swo­ją struk­tu­rą gąb­kę. Roz­wią­za­nie to, nie­zwy­kle miłe i powab­ne w doty­ku i wyglą­dzie, świet­nie nada­je się do opra­wia­nia roman­sów, pamięt­ni­ków, szki­cow­ni­ków oraz tra­dy­cyj­nej lite­ra­tu­ry kobie­cej.

Foto: Cho­chliQ

Na dzi­siaj to już wszyst­ko. Kolej­ny odci­nek poświę­ci­my na przyj­rze­nie się pew­nym spe­cjal­nym efek­tom, jakim okład­ki są pod­da­wa­ne. Będzie mowa o obwo­lu­tach, kie­szon­kach, oku­wa­niu rogów oraz folio­wa­niu, lakie­ro­wa­niu UV, tło­cze­niuhot­stam­pin­gu. Wszyst­ko po to, aby dać czy­tel­ni­kom moż­li­wość przy­go­to­wa­nia się ducho­wo i psy­chicz­nie do lek­tu­ry serii felie­to­nów poświę­co­nych wkła­dom oraz rodza­jom publi­ka­cji książkowych.

Dopie­ro na sam koniec napo­mknie­my co nie­co o typo­gra­fii książ­ki, mając w peł­ni świa­do­mość, iż wobec obfi­to­ści auto­ry­ta­tyw­nej wie­dzy, jaka w tym obsza­rze ist­nie­je na ryn­ku, każ­de wła­sne typo dywa­ga­cje nawet z per­spek­ty­wy kil­ku­dzie­się­cio­let­nie­go doświad­cze­nia poli­gra­ficz­ne­go, będą chcąc nie chcąc, ocie­ra­ły się o mniej lub bar­dziej świa­do­my plagiat.


Z cho­chli­ko­wym przy­mru­że­niem oka
Andrzej Gołąb
www.cuddruk.pl
24-02-2018

 

Powe­red by Face­bo­ok Like

Tagi: , , , , , ,

dodaj komentarz

Musisz byc zalogowany aby komentowac.