Efek­ty specjalne

Z cyklu: Publi­ka­cje książ­ko­we (6)
W dobie gospo­dar­ki ryn­ko­wej, okład­ka, oprócz funk­cji ochron­nej i infor­ma­cyj­nej, peł­ni też rolę  mar­ke­tin­go­wą i jako swo­iste opa­ko­wa­nie pro­duk­tu, ma za zada­nie wpły­nąć wyglą­dem na decy­zje zaku­po­we klien­ta. Wydaw­cy i ich pro­jek­tan­ci dwo­ją się i tro­ją nad wymy­śla­niem prze­róż­nych efek­tów spe­cjal­nych, któ­ry­mi zamie­rza­ją wes­przeć osią­gnię­cie celu sprze­da­żo­we­go. Omó­wi­my dziś kil­ka takich zabiegów.


W tym arty­ku­le znaj­dziesz m.in. odpo­wie­dzi na pytania:
Jakie sto­su­je się zabie­gi ochron­ne dla okładek?
Cze­mu słu­ży zaokrą­gla­nie i oku­wa­nie narożników?
Jaka jest rola i budo­wa obwoluty?
Do cze­go słu­żą fute­rał i etui?
W jakim celu uszla­chet­nia się okładki?


Ich roz­waż­ne sto­so­wa­nie, z pew­no­ścią pod­no­si walor este­tycz­ny opraw, choć nie daje żad­nej gwa­ran­cji, iż war­tość mery­to­rycz­na będzie rów­nie atrak­cyj­na. Mowa tu o zaku­wa­nychzaokra­gla­nych naroż­ni­kach, obwo­lu­tach, fute­ra­lach oraz  o wszel­kie­go rodza­ju uszla­chet­nie­niach.

Oku­wa­nie i zaokrą­gla­nie narożników

Wiel­bi­cie­lom efek­tów spe­cjal­nych pod­po­wia­da­my na począ­tek dwa efek­tow­ne roz­wią­za­nia, doty­czą­ce ochro­ny naroż­ni­ków okład­ki. Jak już wspo­mi­na­li­śmy przy oma­wia­niu okła­dek biblio­tecz­nych, rogi i grzbie­ty są przy użyt­ko­wa­niu opraw, naj­bar­dziej nara­żo­ne na znisz­cze­nie. W okład­kach spe­cjal­nych biblio­tecz­nych, pora­dzo­no sobie z tym pro­ble­mem, pokry­wa­jąc miej­sca wraż­li­we, osob­ny­mi oklej­ka­mi wyko­na­ny­mi z trwal­szych materiałów.

W wypad­ku okła­dek twar­dych, moż­na do zagad­nie­nia podejść jesz­cze ina­czej i wzmoc­nić je meta­lo­wy­mi naroż­ni­ka­mi. Przy odpo­wied­nim zgra­niu kolo­ry­stycz­nym naroż­ni­ków z resz­tą okład­ki, w nie­ba­nal­ny spo­sób pod­no­si się tak­że este­ty­kę cało­ści. Popa­trz­cie zresz­tą sami:

Foto: Cho­chliQ

Foto: Cho­chliQ

Foto: Cho­chliQ

Jesz­cze spryt­niej pode­szli do pro­ble­mu pro­jek­tan­ci poni­żej przed­sta­wio­nej publi­ka­cji. Wyszli oni bowiem, ze słusz­ne­go ponie­kąd zało­że­nia, że naj­lep­szym spo­so­bem na roz­wią­za­nie pro­ble­mu jest likwi­da­cja miej­sca, gdzie pro­blem powsta­je. Idąc tym torem myśle­nia, zamiast tra­cić czas i mate­riał na oku­wa­nie naroż­ni­ków, pozby­li się ich, zaokrą­gla­jąc wysta­ją­ce rogi.

Foto: Cho­chliQ

Foto: Cho­chliQ

Foto: Cho­chliQ

Zwo­len­ni­cy zaku­wa­nia nie pozo­sta­li jed­nak dłuż­ni i doro­bi­li do okład­ki gustow­ny meta­lo­wy nit, któ­ry w połą­cze­niu z odpo­wied­nio dobra­ną kolo­ry­stycz­nie gum­ką, zaowo­co­wa­ło kolej­nym efek­tem spe­cjal­nym. Jak widać, w pew­nych sytu­acjach dobra otwie­ral­ność opra­wy nie zawsze jest zale­tą i są spo­so­by aby ją spryt­nie ograniczyć.

Ozdob­ny nit i gum­ka, pro­stym spo­so­bem na zabez­pie­cze­nie nasze­go pamięt­ni­ka przed nie­kon­tro­lo­wa­nym otwie­ra­niem się. Foto: ChochliQ

Obwo­lu­ta

Obwo­lu­ta to jeden z naj­częst­szych spo­so­bów pod­no­sze­nia ran­gi publi­ka­cji książ­ko­wej. Teo­re­tycz­nie, jako dodat­ko­wa osło­na okład­ki głów­nej, ma peł­nić funk­cję ochron­ną, ale tezy tej nie da się na dłuż­szą metę obro­nić. Wyko­na­na z papie­ru, nie ma trwa­łe­go połą­cze­nia z okład­ką, wsku­tek cze­go jest przy użyt­ko­wa­niu książ­ki dość nie­po­ręcz­na i sama szyb­ko ule­ga znisz­cze­niu. Gros zdez­o­rien­to­wa­nych lub też poiry­to­wa­nych czy­tel­ni­ków zdej­mu­je ją do czy­ta­nia, wyle­wa­jąc tym samym dziec­ko z kąpie­lą. Uzna­je się jed­nak, iż zasto­so­wa­nie obwo­lu­ty dobrze świad­czy o wydaw­cy i jego produkcie.

Obwo­lu­ta peł­ni nato­miast kil­ka innych, niż ochron­na funk­cji. W wypad­ku, kie­dy okład­ka głów­na jest okle­ja­na mate­ria­łem unie­moż­li­wia­ją­cym na nim druk off­se­to­wy (np. płót­no), obwo­lu­ta daje moż­li­wość gra­ficz­ne­go „wyży­cia się” i może zawie­rać kolo­ro­wy pro­jekt okład­ki. Jest tak­że dobrym medium do pre­zen­to­wa­niu roz­bu­do­wa­nych tre­ści infor­ma­cyj­nych i mar­ke­tin­go­wych. Miej­sca jest wie­le, gdyż w sto­sun­ku do samej okład­ki, posia­da dodat­ko­wą prze­strzeń eks­po­zy­cyj­ną w posta­ci tzw. skrzy­de­łek, zawi­ja­nych wokół okładzin.

  1. Na skrzy­deł­ku przed­nim zwy­cza­jo­wo umiesz­cza się not­kę o auto­rze i krót­kie stresz­cze­nie książki.

  2. Tyl­ne skrzy­deł­ko to też dobre miej­sce na zdję­cie i notę bio­gra­ficz­ną autora.

  3. Przed­nia część obwo­lu­ty, przy­le­ga­ją­ca do przed­niej okła­dzi­ny, zawie­ra zazwy­czaj tytuł, imię i nazwi­sko auto­ra oraz sygna­tu­rę wydawnictwa.

  4. Tyl­na część obwo­lu­ty przy­le­ga­ją­ca do okła­dzi­ny tyl­nej, to miej­sce na recen­zje, tek­sty mar­ke­tin­go­we oraz na not­kę o auto­rze, jeśli nie zosta­ła zamiesz­czo­na na skrzy­deł­kach. Tutaj też koniecz­nie musi się zna­leźć nr ISBN i kod kreskowy.

  5. W obsza­rze oka­la­ją­cym grzbiet, moż­na umiesz­czać, podob­nie jak na okład­ce, imię i nazwi­sko auto­ra oraz sygna­tu­rę wydaw­nic­twa. Przy­po­mi­nam, iż tutaj tak­że kie­ru­je­my się zasa­dą, zgod­nie z któ­rą, tekst na grzbie­cie ma być czy­tel­ny, kie­dy książ­ka leży na biur­ku, zwró­co­na przed­nią płasz­czy­zną obwo­lu­ty ku górze.

Kon­struk­cyj­nie obwo­lu­ta to jeden arkusz dobrej jako­ści papie­ru, zagię­ty do środ­ka wokół obu kra­wę­dzi bocz­nych okładki.

Zagię­cia te two­rzą tzw. skrzy­deł­ka, któ­rych sze­ro­kość może być teo­re­tycz­nie dowol­na, ale zazwy­czaj wyno­si ok. 1/3 sze­ro­ko­ści okładzin.

Wyso­kość obwo­lu­ty win­na być o 1 mm więk­sza od wyso­ko­ści okład­ki, nato­miast szero­kość obej­mu­je: sze­ro­kość obu okła­dzin, gru­bość grzbie­tu oraz sze­ro­kość obu skrzy­de­łek.

Kom­po­nu­jąc układ tek­stu na obwo­lu­cie, nale­ży zwró­cić uwa­gę na to, aby sty­le skła­du tek­stów na obu skrzy­deł­kach były ze sobą spój­ne, a wewnętrz­ne mar­gi­ne­sy w wyraź­ny spo­sób dystan­so­wa­ły kolum­nę tek­sto­wą od kra­wę­dzi i miejsc zagięcia.

Pro­jekt obwo­lu­ty wyko­nu­je się zazwy­czaj w posta­ci roz­kła­dów­ki obej­mu­ją­cej połą­czo­ne w jeden obiekt, wszyst­kie jej elementy.

Podob­nie, jak w wypad­ku okle­jek jed­no­li­tych, waż­ne jest aby w obwo­lu­cie włók­no papie­ru bie­gło rów­no­le­gle do grzbie­tu, tym bar­dziej, że miejsc zgię­cia nie bigu­je się.

Obwo­lu­ta zadru­ko­wy­wa­na jest wyłącz­nie jed­no­stron­nie i może być pod­da­wa­na więk­szo­ści pro­ce­sów uszla­chet­nia­ją­cych, o któ­rych będzie­my mówić poniżej.

Etui, fute­rał

W prze­ci­wień­stwie do obwo­lu­ty, praw­dzi­wie ochron­ną, a tak­że ozdob­ną i pod­no­szą­cą pre­stiż wydaw­nic­twa rolę, peł­ni fute­rał, czy­li for­ma gustow­ne­go pudeł­ka czy też w muf­ki, w któ­rej umiesz­cza się publi­ka­cję książ­ko­wą na czas trans­por­tu, prze­cho­wy­wa­nia, odkła­da­nia po lek­tu­rze i eks­po­no­wa­nia na pół­ce biblio­tecz­nej.

Kie­dy służ­ba wnie­sie już her­ba­tę z kon­fi­tu­ra­mi, usa­da­wia­my się w głę­bo­kim fote­lu, się­ga­my leni­wie po odpo­wied­ni tom i wyj­mu­je­my go z namasz­cze­niem z fute­ra­łu, niczym przed­niej mar­ki cyga­ro z drew­nia­nej skrzy­necz­ki. Takich chro­nio­nych fute­ra­łem ksią­żek, nie czy­ta się byle jak i byle gdzie. Do lek­tu­ry wypa­da sta­wić się odpo­wied­nio ubra­nym i sta­ran­nie ogo­lo­nym. Paniom zale­ca się deli­kat­ną toa­le­tę i mil­cze­nie. Dzie­ciom i zwie­rzę­tom domo­wym, wstęp suro­wo wzbroniony.

Fute­rał jed­no­stron­nie otwar­ty. Foto: ChochliQ

Fute­ra­ły pudeł­ko­we wyko­na­ne są z kar­to­nu lub tek­tu­ry i mogą być w dowol­ny spo­sób zadru­ko­wy­wa­ne i/lub okle­ja­ne. Pro­jek­tant winien otrzy­mać z dru­kar­ni odpo­wied­ni sza­blon wykroj­ni­ka, na któ­rym będzie mógł roz­ry­so­wać swój pro­jekt, tak aby ele­men­ty tek­sto­we i gra­ficz­ne, ide­al­nie wpa­so­wa­ły się w poszcze­gól­ne ele­men­ty kon­struk­cyj­ne pudełka.

Oczy­wi­ście moż­na, a czę­sto nawet trze­ba same­mu zapro­jek­to­wać odpo­wied­ni wykroj­nik pod fute­rał. Jeśli nie ma się więk­sze­go doświad­cze­nia w pro­jek­to­wa­niu opa­ko­wań i nie dys­po­nu­je się spe­cja­li­stycz­nym do tego celu opro­gra­mo­wa­niem, zada­nie to nie jest proste.

Dla pew­no­ści zale­ca się wie­lo­krot­nie pod­da­wać pro­jekt wali­da­cji przez wydru­ko­wa­nie go w ska­li 1:1 na pod­ło­żu o iden­tycz­nej gru­bo­ści jak doce­lo­wy. Następ­nie przy uży­ciu skal­pe­la i/lub noży­czek trze­ba wyciąć kształt pudeł­ka (o ile nie zro­bi tego za nas plo­ter tną­cy), zazna­czyć tępą czę­ścią ostrza noża miej­sca zgięć, a następ­nie skle­ić całość do posta­ci pro­to­ty­pu. Nie­zbęd­nym jest tak­że posia­da­nie goto­we­go i opra­wio­ne­go egzem­pla­rza publi­ka­cji książ­ko­wej (lub wier­ne­go jej pro­to­ty­pu w ska­li 1:1), któ­ra ma być w ten fute­rał wło­żo­na i spraw­dze­nie popraw­no­ści wyko­na­nia. Bywa, że czyn­ność tę trze­ba powta­rzać po wie­lo­kroć, popra­wia­jąc za każ­dym razem zauwa­żo­ne niedokładności.

Two­rząc wła­sny wykroj­nik pod fute­rał lub korzy­sta­jąc z gotow­ców, war­to wie­dzieć, że prak­tycz­nie uży­wa się zale­d­wie kil­ku pod­sta­wo­wych rodza­jów fute­ra­łów pudeł­ko­wych i nie ma sen­su wymy­ślać kolej­nych kon­struk­cji, gdyż te któ­re są spraw­dza­ją się wyśmienicie.

Rzecz spro­wa­dza się więc do wyko­na­nia zale­d­wie kil­ku kro­ków i pro­jekt mamy goto­wy. Z doświad­cze­nia wiem, że naj­trud­niej jest wyko­nać krok pierw­szy, a naj­ła­twiej ósmy. Oto one:

  1. Wstać z łóż­ka, zało­żyć bam­bo­sze i usiąść przy biurku.
  2. Pod­jąć decy­zję, któ­ry typ fute­ra­łu pudeł­ko­we­go zasto­su­je­my dla naszej publikacji.
  3. Pobrać jego pod­sta­wo­wy sza­blon z zaso­bów dru­kar­ni lub z cho­chli­ko­we­go bloga.
  4. Dosto­so­wać wymia­ry sza­blo­nu wzor­co­we­go do pro­jek­to­wa­nej publikacji.
  5. Nało­żyć na sza­blon i odpo­wied­nio dopa­so­wać pro­jekt gra­ficz­ny futerału.
  6. Wyko­nać odpo­wied­nią ilość pro­to­ty­pów, aż do uzy­ska­nia zado­wa­la­ją­ce­go efektu.
  7. Prze­słać mailem pro­jekt final­ny do drukarni.
  8. Zdjąć bam­bo­sze i ponow­nie poło­żyć się do łóż­ka, z tele­fo­nem w zasię­gu ręki, bo nikt nie zna dnia ani godzi­ny, kie­dy zadzwo­nią z dru­kar­ni z infor­ma­cją, że pro­jekt jest do popra­wy i nasze zle­ce­nie wyle­cia­ło z har­mo­no­gra­mu na naj­bliż­szy miesiąc…

Lite­ra­tu­ra przed­mio­tu spe­cy­fi­ku­je wpraw­dzie sześć pod­sta­wo­wych typów fute­ra­łów pudeł­ko­wych: dwu­stron­nie otwar­ty, jed­no­stron­nie otwar­ty, jed­no­klap­ko­wy, szu­flad­ko­wy, wiecz­ko­wy oraz  roz­kła­da­ny, ale my dla pokrze­pie­nia serc, zapre­zen­tu­je­my poni­żej roz­ry­so­wa­nie jedy­nie trzech wykroj­ni­ków pod naj­bar­dziej popu­lar­ne typy fute­ra­łów. Powin­no to nie­sły­cha­nie uła­twić cięż­kie i nie­wdzięcz­ne życie gra­fi­ka kom­pu­te­ro­we­go, a Cho­chli­ko­wi przy­mno­żyć dobrej kar­my na przy­szłe żywo­ty. (Po klik­nię­ciu w pole dane­go rysun­ku, w osob­nym okien­ku poja­wi sie jego wła­ści­wy podgląd).

Kie­szon­ki

W pew­ne­go typu publi­ka­cjach książ­ko­wych mogą wystę­po­wać mate­ria­ły, któ­re ze wzglę­du na zacho­wa­nie czy­tel­no­ści muszą być wydru­ko­wa­ne na for­ma­cie znacz­nie więk­szym niż for­mat wkła­du. Zazwy­czaj intro­li­ga­to­rzy radzą sobie z pro­ble­mem poprzez sto­so­wa­nie tech­no­lo­gii przy­kle­jek i wkle­jek. Temat ten omó­wi­my dokład­nie w odcin­ku poświę­co­nym wkładom.

Bywa­ją jed­nak sytu­acje, w któ­rych mate­ria­ły, takie jak ponad­for­ma­to­we mapy, sche­ma­ty, wykre­sy i tabe­le, sta­no­wią­ce z jed­nej stro­ny inte­gral­ną część publi­ka­cji książ­ko­wej, w użyt­ko­wa­niu naj­le­piej spra­wu­ją się jako luź­ne, nie połą­czo­ne na trwa­le z wkła­dem arku­sze. Dla nich to może­my pro­jek­tu­jąc publi­ka­cję książ­ko­wą prze­wi­dzieć kie­szon­kę, mon­to­wa­ną zazwy­czaj na trze­ciej stro­nie okład­ki.

Nie widzę potrze­by, aby od pro­jek­tan­ta trze­ba było wyma­gać, wyko­na­nia pro­jek­tu tako­wej kie­szon­ki, gdyż dru­kar­nie zazwy­czaj są w posia­da­niu odpo­wied­nich roz­wią­zań tech­no­lo­gicz­nych i same wyko­nu­ją kie­szon­ki, na pod­sta­wie odpo­wied­nie­go wska­za­nia w zleceniu.

Ina­czej może być w sytu­acji, kie­dy zamie­rza­my wyko­nać druk na zewnętrz­nej stro­nie kie­szon­ki. Wte­dy, naj­le­piej jest się zwró­cić do dru­kar­ni o udo­stęp­nie­nie odpo­wied­nie­go sza­blo­nu i na jego bazie wyko­nać pro­jekt kieszonki.

W tra­dy­cyj­nym intro­li­ga­tor­stwie wyróż­nia się trzy pod­sta­wo­we rodza­je kie­szo­nek: opa­sko­we, trój­kąt­nepro­sto­kąt­ne. Wyglą­da­ją one następująco:

Nie zawsze jed­nak prze­zna­cze­niem kie­szo­nek jest maga­zy­no­wa­nie wkła­dek czy­li ponad­for­ma­to­wych mate­ria­łów dru­ko­wa­nych. Ostat­nio coraz częst­szym gadże­tem doda­wa­nym do nie­któ­rych publi­ka­cji jest pły­ta DVD z mate­ria­ła­mi audio lub video uzu­peł­nia­ją­cy­mi tre­ści zawar­te w publi­ka­cji głównej.

Powo­li zresz­tą pły­ty DVD odcho­dzą do lamu­sa, ustę­pu­jąc miej­sca prze­no­śnym pamię­ciom typu pen­dri­ve. Mają one nie­po­rów­ny­wal­nie więk­szą pojem­ność od płyt, są mniej­sze i znacz­nie wygod­niej­sze w użyt­ko­wa­niu. Obec­nie pro­du­ku­je się pen­dri­vy tak pła­skie, iż dołą­cze­nie ich w pro­stym etui przy­kle­jo­nym do trze­ciej stro­ny okład­ki, nie powo­du­je żad­ne­go odkształ­ce­nia okładki.

W obu opi­sa­nych powy­żej przy­pad­kach może­my zle­cić dru­kar­ni wyko­na­nie i wkle­je­nie odpo­wied­nich kie­szo­nek. Sami musi­my jedy­nie zadbać aby design pły­ty czy też pen­dri­va był spój­ny z desi­gnem publi­ka­cji głów­nej. Zasa­dom pro­jek­to­wa­nia pude­łek, obwo­lut i nakle­jek na pły­ty DVD oraz nadru­ków na przed­mio­ty, poświę­ci­my pew­no osob­ny odci­nek na cho­chli­ko­wym blogu.

Uszla­chet­nie­nia

Oczy­wi­ście, wszyst­kie rodza­je okła­dek mogą być pod­da­wa­ne typo­wym pro­ce­som uszla­chet­nia­ją­cym takim jak: folio­wa­nie, lakie­ro­wa­nie UV, tło­cze­nie czy też hot­stam­ping. Wybór kon­kret­ne­go zesta­wu uszla­chet­nień zale­ży od typu okład­ki, a jego wizu­al­ny efekt od fan­ta­zji pro­jek­tan­ta. Pole do popi­su jest prze­ogrom­ne, gdyż współ­cze­sna tech­no­lo­gia daje tutaj nie­sły­cha­ne moż­li­wo­ści. Umie­jęt­ne z nich korzy­sta­nie, pozwa­la na uzy­ska­nie spek­ta­ku­lar­nych efek­tów spe­cjal­nych, któ­re szcze­gól­nie w wypad­ku nie­zbyt wyro­bio­nych mery­to­rycz­nie klien­tów księ­garń, mogą być przy­sło­wio­wym języcz­kiem u wagi w podej­mo­wa­nia przez nich decy­zji zakupowych.

Te cza­row­ne bly­ski na okład­ce, to efekt zasto­so­wa­nia odpo­wied­niej folii odbla­sko­wej. Foto: ChochliQ

W niniej­szym odcin­ku nie będzie­my jed­nak zaj­mo­wać się wię­cej pro­ce­sa­mi uszla­chet­nia­ją­cy­mi, gdyż poświę­ci­li­śmy im już kil­ka osob­nych felie­to­nów na cho­chli­ko­wym blo­gu i do nich odsy­ła­my wszyst­kich, któ­rzy poczu­li niedosyt.

Jak przy­sta­ło na dobry serial, w naj­bar­dziej intry­gu­ją­cym momen­cie, koń­czy­my ten odci­nek. Kolej­ny za tydzień, a cały sezon na CHOHLIQ GO czy­li w przy­go­to­wy­wa­nej do dru­ku nowej książ­ce Cho­chli­ka Dru­kar­skie­go. Pre­mie­ra jesz­cze w tym roku.

Z cho­chli­ko­wym przy­mru­że­niem oka
Andrzej Gołąb
www.cuddruk.pl
03-03-2019

Powe­red by Face­bo­ok Like

Tagi: , , , , , , , , , , ,

dodaj komentarz

Musisz byc zalogowany aby komentowac.