Ulot­ki skła­da­ne – część 1

Po lek­tu­rze poprzed­nie­go odcin­ka mamy już prze­ćwi­czo­ne zagad­nie­nia pod­sta­wo­we. Dziś może­my pójść o krok dalej. Jed­nak nadal poru­szać się będzie­my w obsza­rze dru­ków pro­stych, nazy­wa­nych też dru­ka­mi luź­ny­mi.  Nazwa ta jest  w peł­ni uza­sad­nio­na, gdyż część pro­jek­tan­tów pod­cho­dzi do zagad­nie­nia na praw­dzi­wie desi­gner­skim luzie, wycho­dząc z zało­że­nia, iż nie ma prost­szej rze­czy niż przy­go­to­wa­nie ulot­ki skladanej.

 Spra­wa w isto­cie może być pro­sta, o ile przy­swoi się pew­ną daw­kę wie­dzy na temat dwóch pod­sta­wo­wych pro­ce­sów intro­li­ga­tor­skich, fal­co­wa­nia i bigo­wa­nia.  Na począ­tek zapra­szam więc na krót­ką wyciecz­kę po naszej dru­kar­ni, gdzie ope­ra­cje te, to chleb powsze­dni i buł­ka z masłem roślinnym.

Fal­co­wa­nie

Wie­le osób myli fal­co­wa­nie z bigo­wa­niem, może ze wzglę­du na slan­go­we brzmie­nie obu pro­ce­sów. W kon­tek­ście oma­wia­ne­go dzi­siaj pro­duk­tu, czy­li ulot­ki skła­da­nej, inte­re­su­je nas przede wszystkim

FALCOWANIE zwa­ne ina­czej zła­my­wa­niem, czy­li zgię­cie arku­sza papie­ru pod kątem 180 stop­ni, celem zmniej­sze­nia jego formatu.

O ile wymiar osta­tecz­ny ulot­ki pro­stej powsta­je wyłącz­nie wsku­tek przy­cię­cia więk­sze­go arku­sza na gilo­ty­nie, o tyle tutaj, dodat­ko­wo zmniej­sza­my wymiar arku­sza skła­da­jąc go (czy­li fal­cu­jąc) na dwie i wię­cej części.

Fal­co­wa­nie ręcz­ne wyko­nu­je się za pomo­cą  kost­ki intro­li­ga­tor­skiej, jed­ne­go z naj­star­szych narzę­dzi intro­li­ga­tor­skich. Surow­cem do jej pro­duk­cji jest, w  wer­sji hard kość sło­nio­wa, a w wer­sji wege buksz­pan. Jako zago­rza­ły wege­ta­ria­nin, a w pory­wach nawet wega­nin, zachę­cam oczy­wi­ście do uży­wa­nia buksz­pa­nu. choć podob­no kost­ki z nie­go zro­bio­ne nie są tak trwa­łe, jak woło­we. Pew­no kost­ki z kości sło­nio­wej były by roz­wią­za­niem ide­al­nym, ale nie jestem pewien czy sło­nie są podob­ne­go zdania. 

Na zdję­ciu poni­żej, fal­co­wa­nie ręcz­ne za pomo­cą wspo­mnia­nej kostki.

Ku ucie­sze krów i sło­ni, naj­efek­tyw­niej­sze jest jed­nak fal­co­wa­nie maszy­no­we, wyko­ny­wa­ne na urzą­dze­niach zwa­nych fal­cer­ka­mi lub złamywarkami.

W uży­ciu mamy kil­ka fal­ce­rek, od star­szych typów po naj­now­sze, ste­ro­wa­ne elek­tro­nicz­nie za pomo­cą sys­te­mu CIP3, któ­ry prze­ka­zu­je wprost ze sta­no­wisk mon­ta­żu elek­tro­nicz­ne­go infor­ma­cję (jdf) o typie, miej­scach i spo­so­bie zła­my­wa­nia. Poni­żej kil­ka miga­wek z pro­ce­su fal­co­wa­nia gaze­tek w naszej drukarni.

 

Bigo­wa­nie

Aby linia fal­cu była mak­sy­mal­nie pro­sta, a złam wytrzy­ma­ły, dla grub­szych papie­rów przed fal­co­wa­niem sto­su­je się często

BIGOWANIE zwa­ne ina­czej prze­gnia­ta­niem, pole­ga­ją­ce na wyko­na­niu wzdłuż fal­cu mecha­nicz­ne­go wgniecenia.

Zbi­go­wa­na ulot­ka nie nisz­czy się tak szyb­ko przy wie­lo­krot­nym otwie­ra­niu, a papier i far­ba nie pęka­ją w miej­scach zgi­na­nia. Poni­żej pre­zen­tu­je­my czyn­ność bigo­wa­nia w trzech odsłonach.

 

Nóż prze­gnia­ta­ją­cy bigów­ki ręcz­nej tuż przed wyko­na­niem bigu w okład­ce katalogu


Prze­ro­bio­na na bigów­kę maszy­na dru­kar­ska mar­ki Heil­del­berg, któ­ra w naszej fir­mie cie­szy się wiel­ką esty­mą i ogrom­nym zain­te­re­so­wa­niem Klien­tów, gości i odwie­dza­ją­cych nas wycie­czek szkol­nych. Wie­ko­wo zbli­ża się do usta­wo­wych 67 lat, ale nie ma zamia­ru przejść na eme­ry­tu­rę i słu­ży nam wier­nie jako bigów­ka, wykra­war­ka i złociarka. 

Noże bigu­ją­ce usta­wio­ne w odpo­wied­nich miej­scach za pomo­cą mate­ria­łu justunkowego.

 

Bigo­wa­nie na nowo­cze­snym taśmow­cu Mul­ler Martini 

Pozo­sta­jąc jesz­cze przez moment w krę­gu defi­ni­cji i usta­leń tech­no­lo­gicz­nych zapa­mię­taj­my, że tytułowa

ULOTKA SKŁADANA to arkusz papie­ru fal­co­wa­ny rów­no­le­gle. Mini­mal­na ilość fal­ców to jeden (ulot­ka skła­da­na na pół czy­li fol­de­rek), a mak­sy­mal­na zależ­na jest od moż­li­wo­ści tech­no­lo­gicz­nych par­ku maszy­no­we­go. W naszej dru­kar­ni maszy­no­wo moż­na zła­mać ulot­kę w sześć skrzy­de­łek, czy­li wyko­nać pięć fal­ców, a mini­mal­na odle­głość pomię­dzy fal­ca­mi wyno­si 30 mm.

 

Ctrl-N czy­li od cze­go zacząć

Mając jasność tech­no­lo­gicz­ną i nomen­kla­tu­ro­wą koń­czy­my naszą wyciecz­kę edu­ka­cyj­ną i wra­ca­my do zaci­sza stu­dia gra­ficz­ne­go. Zapa­rzyw­szy sobie świe­żą por­cję yer­by, zasia­da­my do kom­pa, aby ubo­ga­ce­ni wie­dzą i uro­kiem pań z intro, wysma­żyć na zwy­cza­jo­wym luzie, pro­stą ulot­kę skła­da­ną, któ­rą wła­śnie zle­co­no nam do przygotowania.

Zakła­da­jąc, że przy­swo­ili­śmy sobie mądrość z poprzed­nie­go odcin­ka, do wyło­żo­nych tam prawd obja­wio­nych, dogma­tów poli­gra­ficz­nych i aksjo­ma­tów tech­no­lo­gicz­nych wra­cać nie będzie­my. Dość mamy nowych puła­pek na horyzoncie.

Odpa­la­my Indy­ka, wci­ska­my sekwen­cję Ctrl-N i natych­miast cze­ka nas pierw­sza zagwozd­ka: jaki for­mat bazo­wy mamy wpi­sać i jaką ilość stron zadać?

Przy­kład: Załóż­my, że zle­ce­nie opie­wa na fol­de­rek for­ma­tu A4 skła­da­ny na pół wzdłuż krót­kie­go boku. W pro­gra­mie moż­na więc zało­żyć zarów­no dwie stro­ny for­ma­tu A4 w orien­ta­cji pozio­mej, albo czte­ry stro­ny for­ma­tu A5, w orien­ta­cji pionowej.

Usta­wia­jąc odpo­wied­nio opcje stron, w obu przy­pad­kach w trak­cie pro­jek­to­wa­nia widzi­my roz­kła­dów­ki, czy­li mamy na ekra­nie jed­no­cze­śnie stro­ny zewnętrz­ne 4 i 1 i i jed­no­cze­śnie stro­ny wewnętrz­ne 2 i 3.

Tak­że gene­ru­jąc wyni­ko­wy pdf, po włą­cze­niu opcji „roz­kła­dów­ki” i opcji „znaczniki/linie cię­cia” – efekt final­ny w obu przy­pad­kach będzie pra­wie iden­tycz­ny. Czym jest to „pra­wie” widzi­my poniżej. 

Przy­pa­dek 1: zdefi­nio­wa­no dwie stro­ny A4, na któ­rych zapro­jek­to­wa­no czte­ry stro­ny publi­ka­cji for­ma­tu A5 i wyeks­por­to­wa­no do pdf-a z włą­czo­ną opcją: „znacz­ni­ki- linie cię­cia”: Oto pod­gląd pierw­szej stro­ny pdf-a:

Przy­pa­dek 2:  zde­fi­nio­wa­no czte­ry stro­ny A5 z włą­czo­ną opcją „roz­kła­dów­ki”,  na któ­rych zapro­jek­to­wa­no dwie roz­kła­dów­ki, stro­ny zewnętrz­ne i wewnętrz­ne publi­ka­cji. Następ­nie wyeks­por­to­wa­no całość do pdf-a z włą­czo­ną opcją: „znaczniki/linie cię­cia”. Oto pod­gląd pierw­szej stro­ny pdf-a:

 Czy widzi­cie róż­ni­cę? W dru­gim przy­pad­ku, oprócz linii cię­cia pro­gram auto­ma­tycz­nie zazna­czył linię fal­co­wa­nia. W przy­pad­ku fol­der­ku łama­ne­go na pół rzecz nie jest tak istot­na, gdyż zazwy­czaj falc prze­bie­ga dokład­nie w poło­wie i zazna­cza­nie linii fal­co­wa­nia nie jest konieczne.

Przy więk­szej ilo­ści skrzy­de­łek, nie zawsze jed­nak jest wia­do­mo, w któ­rym miej­scu ulot­ka ma być skła­da­na, tym bar­dziej, że wymia­ry poszcze­gól­nych skrzy­de­łek nie są iden­tycz­ne, a pro­jek­ty bywa­ją tak kre­atyw­ne, że trud­no z nich wywnio­sko­wać, co gra­fik miał na myśli pla­nu­jąc prze­bieg falcowania.

Bez wzglę­du więc na to, któ­rą z metod defi­nio­wa­nia stro­ny wybie­rze­cie, nale­ży zadbać, aby w pli­ku wyni­ko­wym zazna­czo­ne były miej­sca falcowania. 

Więk­szość zna­nych mi gra­fi­ków, o ile w ogó­le o tym pamię­ta, woli linie fal­cu dory­so­wy­wać ręcz­nie i roz­po­czy­na­jąc pra­cę, usta­wia w pro­gra­mie for­mat stro­ny rów­ny for­ma­to­wi ulot­ki po roz­ło­że­niu. Dobrze jest wte­dy pamię­tać, że:

Linie fal­co­wa­nia win­ny być ryso­wa­ne cien­ką kre­ską w kolo­rze czar­nym bądź regi­stro­wym, wyłącz­nie na spa­dach, w odle­gło­ści min. 2 mm od kra­wę­dzi cięcia.

Eks­por­tu­jąc tak przy­go­to­wa­ną pra­cę do pdf-a nale­ży zwięk­szyć war­tość spa­dów w opcjach eks­por­tu (np. do 4 mm), aby ujaw­ni­ły się zarów­no ele­men­ty pra­cy wysu­nię­te na spad, jak i dwu mili­me­tro­we linie fal­co­wa­nia, odsu­nię­te od kra­wę­dzi cię­cia o dodat­ko­we 2 mm. Na rysun­ku poni­żej widzi­my wyeks­por­to­wa­ną do pdf-a roz­kła­dów­kę tryp­ty­ku, w któ­rym linie fal­co­wa­nia zosta­ły dory­so­wa­ne do pro­jek­tu, a linie cię­cia wyge­ne­ro­wa­ne przez program. 

W poprzed­nim odcin­ku suge­ro­wa­li­śmy, aby istot­ne ele­men­ty publi­ka­cji (tek­sty, loga, tytu­ły) odda­lo­ne były o min. 4 mm od linii cię­cia. W ulot­kach skła­da­nych zale­ca się sto­so­wać podob­ną zasa­dę w sto­sun­ku do linii fal­co­wa­nia, szcze­gól­nie w odnie­sie­niu do tek­stów, któ­re nie powin­ny zbyt bli­sko fal­ców się znaj­do­wać. Gene­ral­nie trze­ba mieć świa­do­mość, iż

ele­men­ty wydru­ko­wa­ne w miej­scu fal­co­wa­nia i bigo­wa­nia, sta­ją się wsku­tek tej ope­ra­cji mniej czy­tel­ne. War­to więc układ fal­ców prze­bie­ga­ją­cych przez całą pra­cę nary­so­wać sobie na dru­giej war­stwie, aby móc pod tym kątem kory­go­wać układ typo­gra­ficz­ny strony.

Ctr-C, Ctr-V, czy­li podziel się wiedzą

W tym miej­scu się zatrzy­ma­my, by na spo­koj­nie prze­tra­wić to poli­gra­ficz­ne danie. W następ­nym zaś odcin­ku powró­ci­my do ulo­tek skła­da­nych i omó­wi­my wpływ spo­so­bów fal­co­wa­nia na wymia­ry skrzydełek.

Na koniec zachę­cam, aby wie­dzę z dzi­siej­sze­go spo­tka­nia zacho­chli­ko­wać w swo­im desi­gner­skim kaje­cie i dzie­lić się nią na lewo i pra­wo. W cho­chli­ko­wym świe­cie obo­wią­zu­je bowiem regu­ła, że hoj­ność w dawa­niu owo­cu­je jesz­cze hoj­niej­szym otrzymywaniem.

 

 

  1. Fal­co­wa­nie zwa­ne ina­czej zła­my­wa­niem, to  zgię­cie arku­sza papie­ru pod kątem 180 stop­ni, celem zmniej­sze­nia jego formatu.
  2. Bigo­wa­nie zwa­ne ina­czej prze­gnia­ta­niem, to wyko­na­nie wzdłuż linii fal­co­wa­nia mecha­nicz­ne­go wgniecenia.
  3. Linie fal­co­wa­nia win­ny być ryso­wa­ne cien­ką kre­ską w kolo­rze czar­nym bądź regi­stro­wym, wyłącz­nie na spa­dach, w odle­gło­ści min. 2 mm od kra­wę­dzi cięcia.
  4. Ele­men­ty wydru­ko­wa­ne w miej­scu fal­co­wa­nia i bigo­wa­nia, sta­ją się wsku­tek tej ope­ra­cji mniej czy­tel­ne. War­to więc układ fal­ców prze­bie­ga­ją­cych przez całą pra­cę nary­so­wać sobie na dru­giej war­stwie, aby móc pod tym kątem kory­go­wać układ typo­gra­ficz­ny strony.

Z cho­chli­ko­wym pozdrowieniem
Andrzej Gołąb
www,cuddruk,ol

Powe­red by Face­bo­ok Like

Tagi: , ,

dodaj komentarz

Musisz byc zalogowany aby komentowac.