K – jak kolo­ry w poligrafii

K_kolor_v1Jak wieść gmin­na nie­sie, wie­lu cho­chli­ko­wych czy­tel­ni­ków ma pro­ble­my z odna­le­zie­niem na blo­gu tek­stów dopa­so­wa­nych do ich aktu­al­nych dyle­ma­tów poli­gra­ficz­nych. Głów­ną przy­czy­nę tego sta­nu rze­czy upa­tru­ję w luź­nym, wręcz luzac­kim cha­rak­te­rze tych­że arty­ku­łów, a tak­że w iry­tu­ją­cym spo­so­bie ich tytu­ło­wa­nia.  Fakt ten  jed­ni uwa­ża­ją za cho­chli­ko­wą zale­tę, a inni  wręcz odwrot­nie, za prze­jaw star­cze­go zdzie­cin­nie­nia auto­ra.  Aby w jakiejś mie­rze pogo­dzić zwa­śnio­ne stro­ny, posta­no­wi­łem prze­pro­wa­dzić świą­tecz­no-wio­sen­ne porząd­ki na blo­gu.  W pierw­szym rzę­dzie zabra­łem się za kolory.

Tro­chę teorii

W dru­kar­ni off­se­to­wej druk odby­wa się far­ba­mi trans­pa­rent­ny­mi, czy­li prze­źro­czy­sty­mi. Są czte­ry far­by pod­sta­wo­we: cyan, magen­ta, yel­low i black. Więk­szość kolo­rów powsta­je wsku­tek wymie­sza­nia w odpo­wied­nich pro­por­cjach tych czte­rech farb (tryb CMYK). Jeże­li w ten spo­sób nie da się uzy­skać jakie­goś kolo­ru, posił­ku­je­my się kolo­ra­mi dodat­ko­wy­mi, zwa­ny­mi popu­lar­nie Pan­to­na­mi.

Pro­jek­tu­jąc pra­cę do dru­ku, przy­go­to­wu­je­my ją oczy­wi­ście w peł­nym kolo­rze. Dopie­ro w pro­ce­sie ripo­wa­nia na sta­no­wi­sku CTP w dru­kar­ni, nastę­pu­je roz­bar­wie­nie pra­cy na kolo­ry pod­sta­wo­we i z każ­de­go z nich naświe­tla­na jest osob­na matry­ca dru­kar­ska. Matry­ce mon­to­wa­ne są na poszcze­gól­ne agre­ga­ty maszy­ny dru­ku­ją­cej, a far­ba nano­szo­na jest jed­na na dru­gą w trak­cie prze­cho­dze­nia arku­sza papie­ru przez kolej­ne sekcje.

Bywa­ją jed­nak sytu­acje, w któ­rych chce­my zapo­biec zmie­sza­niu się kolo­rów dwóch ele­men­tów nacho­dzą­cych na sie­bie. Wte­dy ele­ment z war­stwy gór­nej musi „wyczy­ścić” swo­im kształ­tem tło pod sobą, czy­li wyciąć w nim bia­ły obszar. Za to czysz­cze­nie odpo­wie­dzial­na jest over­print czy­li nadruk. Over­print włą­czo­ny – czysz­cze­nia nie ma, over­print wyłą­czo­ny – czysz­cze­nie jest.

1_bez nadruku

Ele­ment w kolo­rze żół­tym ma wyłą­czo­ną opcje nadru­ku. Koło czy­ści kształt pod sobą i kolor nie­bie­ski nie mie­sza się z kolo­rem żółtym.

2_z nadrukiem

Ele­ment w kolo­rze żół­tym ma włą­czo­ną opcję nadru­ku. Kolo­ry mie­sza­ją się ze sobą, w efek­cie cze­go część wspól­na ma kolor zielony.

Zazwy­czaj pro­ce­sy wła­ści­we­go mie­sza­nia się kolo­rów dzie­ją się auto­ma­tycz­nie i rolą gra­fi­ka jest jedy­nie wybór odpo­wied­nie­go kolo­ru z pale­ty barw. Nie­ste­ty, cza­sem efekt final­ny odbie­ga od spodziewanego.

Dru­kar­skie cho­chli­ki w szcze­gól­ny spo­sób upodo­ba­ły sobie tutaj kolor czar­ny i bia­ły, stąd na tych dwóch spe­cy­ficz­nych bar­wach sku­pi­my się w pierw­szym rzędzie.

Pod­gląd nadruku

W pro­fe­sjo­nal­nych pro­gra­mach gra­ficz­nych ist­nie­je opcja zwa­na pod­glą­dem nadru­ku. Dzię­ki niej może­my w każ­dej chwi­li spraw­dzić, w jaki spo­sób pro­jek­to­wa­na pra­ca, prze­zna­czo­na do dru­ku off­se­to­we­go, zosta­nie zin­ter­pre­to­wa­na przez RIP-a w dru­kar­ni. Nie­ste­ty znacz­na część pro­jek­tan­tów nie uży­wa tej opcji, a być może nawet nie wie o jej ist­nie­niu. Pro­blem mają szcze­gól­nie gra­fi­cy pro­jek­tu­ją­cy na potrze­by inter­ne­tu, gdzie zagad­nie­nie nadru­ku nie ma zastosowania.

Popu­lar­ny (bo dar­mo­wy) Acro­bat Reader nie posia­da opcji pod­glą­du nadru­ku i nie poka­zu­je całej praw­dy o pli­ku pdf. Do pro­ce­su pro­jek­to­wa­nia nale­ży więc sto­so­wać wyłącz­nie pro­fe­sjo­nal­ne opro­gra­mo­wa­nie. Tu nie­kwe­stio­no­wa­nym lide­rem jest pakiet Ado­be: InDe­sign, Pho­to­shop, Ilu­stra­tor i Acro­bat Pro.

Przy­go­to­wu­jąc pro­jekt do dru­ku off­se­to­we­go pra­cuj­my zawsze z włą­czo­ną opcją nadru­ku. Funk­cjo­nal­ność ta pozwa­la zoba­czyć, jaki efekt w dru­ku przy­nie­sie nam na przy­kład nada­wa­nie obiek­to­wi takich cech, jak over­print czy knoc­ko­ut. 

Tekst w kolo­rze czarnym

Kolor black ma z zasa­dy włą­czo­ny nadruk i nie wyci­na tła pod sobą. Jeże­li uży­wa­my go do pod­sta­wo­we­go tek­stu publi­ka­cji, opcja nadru­ku powin­na zostać włą­czo­na bez wzglę­du na to, czy pod tek­stem jest bia­łe czy też kolo­ro­we tło. Nie ma oba­wy, że zmie­szaw­szy się z inny­mi bar­wa­mi black ule­gnie osła­bie­niu. Dzie­je się dokład­nie odwrot­nie – czar­ny się pogłębia.

Nato­miast bez włą­czo­nej opcji nadru­ku ist­nie­je duże praw­do­po­do­bień­stwo powsta­wa­nia efek­tu „świe­ce­nia” czy­li bli­ku na sty­ku liter i tła. Likwi­du­ją­ce zaś tę przy­pa­dłość zalew­ko­wa­nie mogło­by wpły­nąć nega­tyw­nie na ostrość rysun­ku czcion­ki i tym samym na kom­fort czy­ta­nia tek­stu. Zalew­ko­wa­nie czar­ne­go tek­stu nie­po­trzeb­nie też kom­pli­ku­je i wydłu­ża pro­ces ripo­wa­nia.

Nie­jed­no­rod­ne tło

Spra­wa wyglą­da ina­czej kie­dy pod więk­szy­mi ele­men­ta­mi zło­żo­ny­mi wyłącz­nie z 100% blac­ka znaj­du­je się nie­jed­no­rod­ne kolo­ry­stycz­nie tło (np. zdję­cie) lub kie­dy duży czar­ny ele­ment pro­jek­tu tra­fia czę­ścio­wo na tło kolo­ro­we a czę­ścio­wo na bia­łe. Ponie­waż domyśl­nie black ma zada­ną opcję nadru­ku, ist­nie­je duże praw­do­po­do­bień­stwo, iż spod tych obiek­tów prze­bi­jać będą nie­jed­no­rod­ne ele­men­ty tła. Przy małych tek­stach rzecz jest nie­zau­wa­żal­na, ale na przy­kład przy dużych fon­tach pla­ka­to­wych róż­ni­ca ta może być znacząca.

W takich sytu­acjach, nale­ży więc zadbać, aby czar­ne ele­men­ty mia­ły wyłą­czo­ną opcję nadru­ku. Jed­nak bez­piecz­niej jest ele­men­tom tym nadać kolor zło­żo­ny ze 100% blac­ka oraz z kil­ku pro­cent inne­go kolo­ru pod­sta­wo­we­go. Wte­dy zadzia­ła z auto­ma­tu opcja „czysz­cze­nia tła” pod tak zmie­sza­ną czer­nią. Dla dużych obiek­tów moż­na sto­so­wać głę­bo­ką czerń, o któ­rej pisze­my niżej.

Jeże­li z jakiś przy­czyn chce­my mimo wszyst­ko uży­wać tyl­ko kolo­ru 100% black z wyłą­czo­ną opcją nadru­ku, nale­ży o tym powia­do­mić dru­kar­nię, aby na CTP nie wymu­szo­no auto­ma­tycz­nie nadru­ku, gdyż naświe­tlar­ki mają prze­waż­nie domyśl­nie usta­wio­ną opcję nadru­ko­wy­wa­nia ele­men­tów zło­żo­nych ze 100% blacka.

Głę­bo­ka czerń

Pro­jek­tu­jąc publi­ka­cje sto­su­je­my zazwy­czaj dwa typy kolo­ru czar­ne­go: zwy­kły, skła­da­ją­cy się wyłącz­nie ze 100% blac­ka oraz tzw. głę­bo­ki. Skła­do­we tego dru­gie­go uza­leż­nio­ne są od papie­ru, na któ­rym publi­ka­cja ma być wydru­ko­wa­na oraz od tren­du panu­ją­ce­go w danym dzia­le gra­ficz­nym. U nas przy­jął się taki prze­pis na głę­bo­ką czerń:

papier nie­po­wle­ka­ny: C-50%, M-40%, Y=40%, K-100%,
papier powle­ka­ny: C-70%, M-60%, Y-60%, K-100%.

Róż­ni­cę w uży­ciu czer­ni zwy­kłej i czer­ni głę­bo­kiej naj­le­piej widać, kie­dy zesta­wi się obok sie­bie dwa ele­men­ty, poko­lo­ro­wa­ne obie­ma rodza­ja­mi czerni.

W czar­nych tek­stach uży­wa­my zawsze czer­ni zwy­kłej. Czę­sto, kon­wer­tu­jąc tekst RGB z Wor­da, uzy­sku­je­my czar­ny tekst skła­da­ją­cy się ze wszyst­kich czte­rech skła­do­wych. To błąd, powo­du­ją­cy, że w dru­ku ostrość rysun­ku czcion­ki zosta­nie zabu­rzo­na i tekst może wyjść mniej lub bar­dziej „ruszo­ny”. Sto­pień tego roz­ma­za­nia jest ści­śle powią­za­ny ze sta­nem ducha dru­ka­rza i sta­nem tech­nicz­nym maszy­ny dru­kar­skiej. Lepiej więc nie ryzy­ko­wać, bo dru­ka­rze to lud neurotyczny.

Głę­bo­ką czerń sto­su­je­my na aplach, na dużych powierzch­niach oraz w tłach pod zdję­cia­mi, któ­re same posia­da­ją już czar­ne tła, a tak­że w więk­szych ele­men­tach tek­sto­wych. Pamię­taj­my przy tym, aby nie prze­kra­czać war­to­ści skła­do­wych ponad te, któ­re zale­ca dana dru­kar­nia. Jeśli myśli­my, że dając czte­ry set­ki uzy­ska­my bar­dzo, bar­dzo głę­bo­ką czerń to ręczę, iż zamiast wypły­nąć na głę­bię, popły­nie­my na dywa­nik sze­fa. Dobrym zwy­cza­jem jest nie prze­kra­czać 330% jako suma­rycz­nej war­to­ści wszyst­kich czte­rech składowych.

Bia­ły chochlik

Mam nadzie­ję, że dla czy­tel­ni­ków jest oczy­wi­stą oczy­wi­sto­ścią, iż w dru­ku off­se­to­wym nie uży­wa­my kry­ją­cej far­by bia­łej, a ele­men­ty, któ­rym w pro­gra­mie nada­je­my kolor bia­ły czysz­czą po pro­stu swo­im kształ­tem tło pod sobą (druk w kontrze). W miej­scach tych pra­ca jest więc nie­za­dru­ko­wa­na i ma kolor pod­ło­ża, czy­li uży­te­go do dru­ku papieru.

Z tego fak­tu wypły­wa jeden pod­sta­wo­wy wniosek:

ele­men­ty w kolo­rze bia­łym nie powin­ny mieć włą­czo­nej opcji over­print lecz opcję knoc­ko­ut, co jest rów­no­znacz­ne z wyłą­cze­niem nadruku.

Knoc­ko­ut na bia­łym kolo­rze jest z defi­ni­cji włą­czo­ny i w pro­gra­mach nie ma nawet mecha­ni­zmu do jego wyłą­cza­nia, a jed­nak nie­któ­rym gra­fi­kom się to uda­je. Bywa, że błąd wystą­pi przy impor­cie eps-ów lub tek­stów pisa­nych w kontrze i „zasy­sa­nych” potem do pro­gra­mu DTP. Bywa, że przy zamia­nie inne­go kolo­ru z włą­czo­nym nadru­kiem na kolor bia­ły, opcja nadru­ku nie prze­łą­czy się sama na knoc­ko­ut.

Wresz­cie bywa i tak, że bia­ły cho­chlik dosta­nie się do pra­cy z przy­czyn tajem­nych, bo pra­ca w poli­gra­fii to napraw­dę zaję­cie dla mistyków.

5_bialy chochlik

Efekt dzia­ła­nia „bia­łe­go chochlika”

Kolo­ry dodatkowe

Aby gra­fik mógł doga­dać się z dru­ka­rzem, nie wystar­czy dobra wola i wyso­ki poziom empa­tii. Potrze­ba tak­że jasno zde­fi­nio­wa­nych pojęć, któ­ry­mi roz­mów­cy będą się posłu­gi­wać, gdyż głów­nym tema­tem tych dys­ku­sji (oczy­wi­ście poza spor­tem, kobie­ta­mi i szyb­ki­mi samo­cho­da­mi) są kolo­ry. Ich nazw uczy­my się od dziec­ka, ale w poli­gra­fii wie­dza ta na nie­wie­le się przy­da­je, gdyż obar­czo­na jest zbyt wyso­kim stop­niem subiektywizmu.

W wypad­ku kolo­rów CMYK-owych, więk­sze­go pola do dys­ku­sji być nie może. Kolor wyni­ko­wy powsta­je wsku­tek zmie­sza­nia się barw pod­sta­wo­wych w pro­por­cjach dobra­nych już na eta­pie pro­jek­to­wa­nia. O opty­mal­nych spo­so­bach wery­fi­ka­cji tego typu kolo­ry­sty­ki będzie mowa w dal­szej czę­ści artykułu.

Nato­miast kie­dy w pra­cy sto­su­je­my kolo­ry dodat­ko­we, koniecz­no­ścią jest odwo­ły­wa­nie się na wszyst­kich eta­pach pro­ce­su pro­jek­to­wa­nia i reali­za­cji wyro­bu poli­gra­ficz­ne­go do tych samych stan­dar­dów kolo­ry­stycz­nych. Tutaj prym wie­dzie stan­dard Pan­to­ne.

6_wzorniki Pantone

Nie­zbęd­nik gra­fi­ka. Typo­wy zestaw wzor­ni­ków kolo­rów Pantonowych.

Nie wyobra­żam sobie dziś dru­kar­ni, w któ­rej nie było­by kom­ple­tu wzor­ni­ków kolo­rów Pan­to­no­wych, dostęp­nych na każ­dym sta­no­wi­sku dru­kar­skim. Nato­miast mam wra­że­nie, iż w wie­lu stu­diach gra­ficz­nych taki zakup cią­gle wyda­je się nie­po­trzeb­nym zbytkiem.

Po co jed­nak gra­fi­ko­wi fizycz­na (czy­taj: papie­ro­wa) pale­ta barw, sko­ro ma je wszyst­kie dostęp­ne w każ­dym pro­fe­sjo­nal­nym pro­gra­mie gra­ficz­nym? Pro­blem w tym, że to, co gra­fik widzi na ekra­nie swo­je­go moni­to­ra odbie­ga zarów­no od tego, co dru­karz widzi w swo­im kała­ma­rzu, kie­dy mie­sza far­bę o poda­nym przez gra­fi­ka nume­rze, jak i od tego, co wycho­dzi w wydru­ku finalnym.

Zanim więc wyda­cie wie­le tysię­cy na super moni­to­ry i wypa­sio­ne sys­te­my kali­bra­cji, wyskrob­cie kil­ka­set zło­tych na kom­plet mar­ko­wych wzor­ni­ków kolorów.

Jeśli zarów­no klient, pro­jek­tant, jak i dru­karz mają przed oczy­ma ten sam znor­ma­li­zo­wa­ny wzor­nik kolo­rów Pan­to­no­wych, moż­li­wość nie­do­ga­da­nia się dra­stycz­nie male­je, choć i tak nie­zgod­ność kolo­ry­stycz­na pozo­sta­nie naj­częst­szym tema­tem zgła­sza­nych reklamacji.

Fał­szyw­ki

Czę­stą prak­ty­ką przy pro­jek­to­wa­niu prac do dru­ku jest mar­ko­wa­nie kolo­ru dodat­ko­we­go któ­rymś z „wol­nych” kolo­rów CMYK-owych, lub wsta­wia­nie w jego miej­sce dowol­ne­go kolo­ru pan­to­no­we­go. Jed­no­cze­śnie do zle­ce­nia klient dostar­cza wte­dy fizycz­ną prób­kę kolo­ru, o któ­ry mu napraw­dę cho­dzi. Zazwy­czaj jest to wcze­śniej zre­ali­zo­wa­ny już wyrób poli­gra­ficz­ny. Prak­ty­ka dopusz­czal­na, acz pach­nie lek­ko ama­torsz­czy­zną i nie­sie ze sobą pew­ne zagrożenia.

Przede wszyst­kim „oszu­ka­ny” zosta­je zarów­no sys­tem „zalew­ko­wa­nia” na RIP-ie jak i dzia­ła­ją­cy w coraz więk­szej ilo­ści firm, infor­ma­tycz­ny sys­tem zarzą­dza­nia pro­ce­sa­mi typu MIS. Wpro­wa­dza­ne są do nie­go bowiem fał­szy­we infor­ma­cje o kolo­rach, o czym musi być powia­do­mio­ny dru­karz, aby nie wziął ich potem „na poważ­nie”. Jeże­li takie sytu­acje są na porząd­ku dzien­nym, z cza­sem dru­karz prze­sta­je brać „na poważ­nie” wszel­kie zapi­sy ist­nie­ją­ce w sys­te­mie i kie­ru­je się wyłącz­nie wła­snym „czu­jem”.

W samej prób­ce kolo­ru tak­że kry­je się pewien cho­chlik, a raczej dia­blik. Bywa bowiem, że jest to wyrób poli­gra­ficz­ny, któ­ry prze­szedł już pro­ce­sy uszla­chet­nia­nia takie, jak np. folio­wa­nie. W efek­cie jego kolor uległ zmia­nie, gdyż folia, nawet ta naj­lep­sza, zazwy­czaj przyciemnia.

Dru­karz namie­szaw­szy sobie far­bę, „jedzie” pod tą prób­kę i jak ma dobry dzień, to tra­fi w kolor wyśmie­ni­cie. Następ­nie wydru­ko­wa­ne arku­sze są tak­że folio­wa­ne i final­nie kolor wycho­dzi zbyt ciem­ny. Koń­czy się to pro­to­ko­łem nie­zgod­no­ści i w naj­lep­szym wypad­ku obni­że­niem war­to­ści fak­tu­ry.  A gra­fik klien­ta jest kry­ty:  prze­cież uprze­dza­łem, że to fał­szyw­ka.

Pro­fi­le ICC

W celu zapew­nie­nia mak­sy­mal­nej zgod­no­ści kolo­ry­stycz­nej pomię­dzy tym, co widzi gra­fik na ekra­nie kom­pu­te­ra, a tym co fak­tycz­nie wyj­dzie w dru­ku, pro­fe­sjo­nal­ne pro­gra­my gra­ficz­ne ofe­ru­ją moż­li­wość pod­pi­na­nia do wido­ku pra­cy odpo­wied­nie­go pro­fi­lu kolo­ry­stycz­ne­go zwa­ne­go ICC. Typ tego pro­fi­lu zale­ży od stan­dar­dów obo­wią­zu­ją­cych na danym tere­nie oraz od pod­ło­ża uży­te­go do dru­ku kon­kret­nej pracy.

W Print4all.pl, jak i w więk­szo­ści off­se­to­wych dru­kar­ni euro­pej­skich, sto­su­je się stan­dard Euro­sca­le FOGRA27 w wer­sji coated i uncoated.

Jeże­li druk odby­wać się będzie na papie­rze nie­ty­po­wym (innym niż kre­da czy też off­set) nale­ży pobrać od pro­du­cen­ta odpo­wied­ni pro­fil i pod­piąć go do pro­gra­mu na czas pro­jek­to­wa­nia pra­cy, tak aby mieć przy­naj­mniej przy­bli­żo­ny obraz wpły­wu zasto­so­wa­ne­go pod­ło­ża na kolo­ry­sty­kę pracy.

Pro­fi­le ICC, uży­tecz­ne nie­zmier­nie na eta­pie pro­jek­to­wa­nia, nie są zazwy­czaj dru­kar­ni już do nicze­go potrzeb­ne, gdyż zarów­no pro­ofer, naświe­tlar­ka, jak i maszy­na dru­ku­ją­ca, są pod dany pro­fil usta­wio­ne. Nie nale­ży więc do pli­ków pro­duk­cyj­nych dołą­czać żad­nych pro­fi­li kolorystycznych.

Gene­ru­jąc pdf-a wyni­ko­we­go usuń wszyst­kie pro­fi­le ICC, a jeśli koniecz­nie chcesz je dołą­czyć do pra­cy, uzgod­nij to z dru­kar­nią, w któ­rej drukujesz.

Pro­of kolorystyczny

Jedy­nym wia­ry­god­nym spo­so­bem wery­fi­ka­cji kolo­ry­stycz­nej pro­jek­tu jest wyko­na­nie cer­ty­fi­ko­wa­ne­go pro­ofa kolo­ry­stycz­ne­go. Spra­wa na pozór oczy­wi­sta, budzi jed­nak cią­głe kon­tro­wer­sje i sta­je się powo­dem wie­lu nie­przy­jem­nych napięć i kon­flik­tów pomię­dzy klien­tem a dru­kar­nią. War­to więc może zacząć od definicji.

Pro­of to pró­ba kolo­ry­stycz­na wyko­na­na na wyso­kiej kla­sie urzą­dze­niu dru­ku­ją­cym, ska­li­bro­wa­nym pod zgod­ność z obo­wią­zu­ją­cą w danej dru­kar­ni mię­dzy­na­ro­do­wą nor­mą kolo­ry­stycz­ną. Dowo­dem na zgod­ność pro­ofa z nor­mą jest cer­ty­fi­kat gene­ro­wa­ny przez sys­tem pro­ofin­gu po pozy­tyw­nym wyni­ku pomia­ru pasków kali­bra­cyj­nych dru­ko­wa­nych wraz z pro­jek­tem. Cer­ty­fi­kat ten powi­nien być na trwa­le przy­kle­jo­ny do pro­ofa (np. na jego odwrot­nej, nie­za­dru­ko­wa­nej stronie).

Pomię­dzy pro­ofem a wydru­kiem z maszy­ny dru­kar­skiej powin­na ist­nieć zgod­ność kolo­ry­stycz­na się­ga­ją­ca pra­wie 100%. Pozo­sta­je zagad­ką, co ozna­cza to enig­ma­tycz­ne stwier­dze­nie „pra­wie 100%”.

Zda­nia uczo­nych są w tym wzglę­dzie moc­no podzie­lo­ne, a zda­nia uczo­nych dru­ka­rzy bywa­ją wręcz ze sobą sprzecz­ne. Według mnie, słów­ko „pra­wie” jest swo­istym wen­ty­lem bez­pie­czeń­stwa dla dru­ka­rza. Jak­by na spra­wę nie spoj­rzeć, druk off­se­to­wy odby­wa się prze­cież na innym niż pro­of pod­ło­żu i w innych warun­kach atmos­fe­rycz­nych, psy­cho­lo­gicz­nych i mentalnych.

7_Proofer

Pro­fe­sjo­nal­ny pro­ofer kolo­ry­stycz­ny dru­ku­je z ośmiu kolo­rów tuszów jednocześnie.

Nato­miast (pozo­sta­jąc w zgo­dzie z przed­sta­wio­ną wyżej defi­ni­cją) pro­ofem nie jest wydruk z dru­kar­ki atra­men­to­wej, lase­ro­wej i jakiej­kol­wiek innej zabaw­ki biur­ko­wej bez wzglę­du na to, jak pięk­ne i soczy­ste kolo­ry z niej wycho­dzą. Pro­ofem nie jest tak­że wydruk z maszyn do dru­ku cyfro­we­go. Pro­ofa­mi nie są wresz­cie wydru­ki ofe­ro­wa­ne przez wszel­kie­go typu „foto­lan­dy”.

Z cze­go robić proofa?

Przy dru­kach pro­stych typu ulot­ka, zapro­sze­nie, wizy­tów­ka moż­na zle­cić pro­ofa z cało­ści. Przy publi­ka­cjach obszer­niej­szych, takich jak kata­lo­gi, bro­szu­ry, albu­my czy książ­ki, rzad­ko stać nas na taką roz­rzut­ność, acz­kol­wiek znam fir­my, któ­re zle­ca­ją wydruk kolo­ry­stycz­ny z kil­ku­set­stro­ni­co­wej książki.

Zazwy­czaj gra­fik wybie­ra repre­zen­ta­tyw­ne frag­men­ty publi­ka­cji, na przy­kład okład­kę i kil­ka stron środ­ka, któ­re dadzą wyobra­że­nie o kolo­ry­stycz­nym sta­nie cało­ści. Waż­ne jest, aby wybra­ne do pro­ofa stro­ny nie były ska­lo­wa­ne. Czę­sto więc kadru­je się publi­ka­cję i wybra­ne frag­men­ty ukła­da na opty­mal­nym for­ma­cie, tak aby mak­sy­mal­nie ogra­ni­czyć koszt proofów.

8_Pomiar proofa

Pro­ces cer­ty­fi­ka­cji pro­ofa. Pomiar pasków kalibracyjnych.

Jeże­li w pra­cy wystę­pu­ją kolo­ry pan­to­no­we, w typo­wych pro­ofe­rach są one zamie­nia­ne na CMYK-a i tyl­ko nie­licz­ne fir­my spe­cja­li­stycz­ne ofe­ru­ją wyko­na­nie cer­ty­fi­ko­wa­nych pro­ofów z kolo­rów pantonowych.

Nale­ży tak­że pamię­tać, że dla wła­ści­we­go odwzo­ro­wa­nia kolo­rów na pro­ofie, waż­na jest infor­ma­cja, czy druk odby­wa się na papie­rze powle­ka­nym (kre­da) czy nie­po­wle­ka­nym (off­set).

Korzy­ści z proofa

Mimo, że wyko­na­nie pro­ofa łączy się z dodat­ko­wym kosz­tem, uwa­żam, że to wła­śnie w inte­re­sie klien­ta leży doko­na­nie odpo­wied­nio wcze­śnie wery­fi­ka­cji kolo­ry­stycz­nej publi­ka­cji, któ­rą prze­ka­zu­je się dru­kar­ni do dru­ku. Naj­le­piej jest więc zle­cić wyko­na­nie pro­ofa dru­kar­ni, w któ­rej druk będzie reali­zo­wa­ny i na ten cel zabez­pie­czyć odpo­wied­nie środ­ki pieniężne.

Jeże­li dru­kar­nia nie posia­da moż­li­wo­ści wyko­na­nia pro­ofa kolo­ry­stycz­ne­go, to war­to się zasta­no­wić czy bez­piecz­nie jest tam zle­cać druk. Dru­kar­nia, przyj­mu­jąc zle­ce­nie na druk wraz z cer­ty­fi­ko­wa­ny­mi pro­ofa­mi, zobo­wią­zu­je się tym samym do wyko­na­nia dru­ku zgod­nie z nimi. W tej sytu­acji wszel­kie rekla­ma­cje i nie­zgod­no­ści obcią­ża­ją dru­kar­nię, a nie grafika.

Z cho­chli­ko­wym pozdrowieniem
Andrzej Gołąb
www.print4all.pl
marzec, 2015
Pro­jekt logo: Bro­ni­sław Józefiok

Powe­red by Face­bo­ok Like

Tagi: , , , , , ,

dodaj komentarz

Musisz byc zalogowany aby komentowac.