Posts Tagged ‘typografia’

Świa­tło w typografii

wtorek, Październik 1st, 2013

Obwą­cha­li­śmy w poprzed­nich odcin­kach aka­pit z wszyst­kich stron. Na koniec zaj­rzymy do jego środka, aby tam jesz­cze sobie co nieco powy­ty­kać. Zanim to jed­nak nastąpi, poroz­ma­wiamy tro­chę o malar­stwie, ze szcze­gól­nym uwzględ­nie­niem malar­stwa poko­jo­wego. Sztuka jest prze­cież wszę­dzie tam, gdzie jest arty­sta.* Czy­taj dalej “Świa­tło w typografii” »

Spo­sób na wisielca

środa, Styczeń 25th, 2012

Pra­wi­dłowe zde­fi­nio­wa­nie sty­lów aka­pi­to­wych i sumienne ich uży­wa­nie w pro­ce­sie łama­nia tek­stu, zabez­pie­cza nas przed poważ­niej­szymi wpad­kami typo­gra­ficz­nymi. W poprzed­nim roz­dziale przyj­rze­li­śmy się naj­waż­niej­szym błę­dom początku i końca aka­pitu. Dziś kry­tycz­nym okiem zaj­rzymy na jego prawą kra­wędź. Czy­taj dalej “Spo­sób na wisielca” »

Aka­pit na celowniku

środa, Styczeń 18th, 2012


Wyka­zy­wa­nie błę­dów typo­gra­ficz­nych wykra­cza nie tylko poza zakres obo­wiąz­ków ruty­no­wego kon­tro­lingu pli­ków pro­duk­cyj­nych w dru­karni, ale w pew­nych sytu­acjach może nawet być ode­brane przez Klienta, jako próba wymą­drza­nia się i wtrą­ca­nia w nie­swoje sprawy. Wyko­rzy­stam więc cho­chli­kowe łamy aby wyża­lić się raz a dobrze i doko­nać prze­glądu naj­czę­ściej spo­ty­ka­nych błę­dów składu w wery­fi­ko­wa­nych do druku pra­cach. Czy­taj dalej “Aka­pit na celowniku” »

Droga na skróty

wtorek, Styczeń 10th, 2012

Zauro­czeni wypo­wie­dziami  nie­któ­rych typo­gra­fów możemy ulec złu­dze­niu, iż przy­go­to­wu­jąc publi­ka­cję do druku poru­szamy się w obsza­rze Sztuki, pisa­nej przez  spo­rej wiel­ko­ści  literę S. Na co dzień trudno jed­nak w to uwie­rzyć. Podobno wszyst­kiemu winny jest czas, a raczej jego brak, gdyż zarówno za uchem kon­su­menta książki jak i  jej dete­powca, kukułka zegara skrze­czy na okrą­gło: dead-line, dead-line, dead-line, dead-line… Czy­taj dalej “Droga na skróty” »

Typo­graf…? A kto to taki?

środa, Styczeń 4th, 2012

Miało być o typo­gra­fii, a przez cztery tygo­dnie nie opusz­cza­li­śmy Biura Obsługi Klienta, pre­cy­zu­jąc do bólu para­me­try tech­niczne publi­ka­cji, którą powie­rzono nam w opiekę. Uwierz­cie mi jed­nak, że nie był to czas zmar­no­wany. Wyle­wa­jąc kilka kro­pel potu na star­cie, unik­niemy morza łez na mecie. Czy­taj dalej “Typo­graf…? A kto to taki?” »

Czy praw­dziwa miłość istnieje

środa, Grudzień 7th, 2011

Typo­gra­fię trzeba poko­chać, albo czym prę­dzej zmie­nić zawód. Jak ina­czej znieść bowiem panu­jący w niej zamęt. Autor pisze w arku­szach autor­skich, redak­tor liczy w arku­szach wydaw­ni­czych, a dru­karz dru­kuje w arku­szach dru­kar­skich. Gra­fik składa w cyce­rach, kwa­dra­tach i punk­tach, ale kra­jacz tnie już w mili­me­trach. Nikt nie ma zaufa­nia do sym­boli for­ma­tów „bo można się tylko na nich prze­je­chać”.  Czy­taj dalej “Czy praw­dziwa miłość istnieje” »

Ile stron wyj­dzie w druku?

środa, Listopad 30th, 2011

Pomię­dzy arku­szem wydaw­ni­czym a arku­szem dru­kar­skim, do któ­rego musi być spro­wa­dzona każda pozy­cja dru­ko­wana, ist­nieje pewien zwią­zek. Wpraw­dzie kry­te­rium decy­du­ją­cym o ilo­ści zna­ków na jed­nej stro­nie książki jest zazwy­czaj czy­tel­ność tek­stu, dobrana odpo­wied­nio do rodzaju publi­ka­cji i typu czy­tel­nika, ale w prak­tyce bywa róż­nie. Raz tekst trzeba upy­chać na maksa, a raz na maksa go napom­po­wać. Czy­taj dalej “Ile stron wyj­dzie w druku?” »

Typo­gra­fia – kró­lowa poligrafii

środa, Listopad 23rd, 2011

„Książka nie jest już jedyną posta­cią słowa dru­ko­wa­nego. Znaczną część istot­nych tre­ści publi­kuje się dzi­siaj w for­mie gazet, cza­so­pism, reklam […]
Pro­duk­cja kro­jów pisma, wymy­śla­nie nowych czcio­nek docho­dzi do absurdu. 
Można dostrzec całą masę małych i malut­kich kie­run­ków, z któ­rych każdy błą­dzi na swój spo­sób” Czy­taj dalej “Typo­gra­fia – kró­lowa poligrafii” »

Nie­na­sy­ce­nie czy przesyt

środa, Wrzesień 21st, 2011

Po trzy­na­stu odcin­kach „Cho­chlika”, kolejny raz wra­camy do tematu kolo­rów. W pozna­wa­niu zaka­mar­ków tego obszaru cią­gle odczu­wam raczej nie­na­sy­ce­nie niż prze­syt. Tak więc podą­ża­jąc za tą emo­cją, pro­blem sam się sfor­mu­ło­wał: nasy­ce­nie kolo­rów czyli: co zro­bić aby nam się w druku nic nie zalało, ani nie wybla­kło. Czy­taj dalej “Nie­na­sy­ce­nie czy przesyt” »

Mea culpa

niedziela, Marzec 27th, 2011

Lek­tura kolej­nych roz­dzia­łów Ele­men­ta­rza* spro­wa­dziła mnie na kolana i w tej pozy­cji pozo­sta­wiw­szy, zawle­kła skru­szo­nego, przed kratki typo­gra­ficz­nego kon­fe­sjo­nału. Mimo dość dzi­wacz­nego poło­że­nia, w jakim się zna­la­złem, sytu­acja i tak nie jest naj­gor­sza.  Rów­nie dobrze mogłem zamiast przed, tra­fić za kratki, bowiem w świe­tle nauk Brin­ghur­sta, ogrom win moich wydaje się być nie­zmie­rzony. Czy­taj dalej “Mea culpa” »

Trak­tat o szarości

niedziela, Marzec 20th, 2011

Mia­łem kie­dyś przy­ja­ciela. Zwał się Ludwik. Kiedy go pozna­łem, zbli­żał się do sześć­dzie­siątki. Ja sta­wia­łem pierw­sze kroki w skła­dzie kom­pu­te­ro­wym, on ostat­nie w skła­dzie gorą­cym. Był lino­ty­pi­stą w zakła­dach pra­so­wych, a ja po dru­giej stro­nie ulicy zało­ży­łem wła­śnie, jeden z pierw­szych w oko­licy fotoskładów.

Ludwik pra­co­wał wyłącz­nie na nocki. Cza­sem go odwie­dza­łem. Sia­da­łem gdzieś w kącie i przez szare smugi dymu tyto­nio­wego przy­glą­da­łem się, jak cza­ruje na tej swo­jej dzi­wacz­nej kla­wia­tu­rze, oto­czony wia­nusz­kiem redak­to­rów tech­nicz­nych. Z nie­od­łącz­nym spor­tem*, tlą­cym się w kąciku ust i szkla­neczką cze­goś na odtrutkę – wia­domo ołów – try­skał wigo­rem i nie­wy­bred­nym, ślą­skim dowcipem.

Czy­taj dalej “Trak­tat o szarości” »

Dam pracę

sobota, Marzec 12th, 2011

 

 

Z powyż­szego tytułu można wnio­sko­wać, iż Cho­chlik zmie­nił pro­fe­sję i z dru­ka­rza prze­kształ­cił się w biuro pośred­nic­twa pracy. Rzecz nie wydaje się pozba­wiona logiki, zwa­żyw­szy obecne ten­den­cje do cię­cia kosz­tów w fir­mach poli­gra­ficz­nych i postę­pu­jące roz­prze­strze­nia­nie się fre­elan­serki, jako spo­sobu na prze­trwa­nie w obsza­rze pro­jek­to­wa­nia i składu publi­ka­cji. Trzy­majmy się więc przez chwilę tego scenariusza.

Wyobraź­cie sobie, że któ­re­goś dnia ocze­ku­jąc na swoją życiową szansę, niczym roz­tropne panny na oblu­bieńca, zaopa­trzeni w oliwę talentu i lampę wykształ­ce­nia, znaj­du­je­cie gdzieś na por­talu, w zakładce „Dam pracę”, takie oto ogło­sze­nie:  Czy­taj dalej “Dam pracę” »