Krój pisma

Z cyklu: Typo­gra­fia na co dzień (#3)
Obję­tość skryptu autor­skiego wyra­żona w arku­szach wydaw­ni­czych bądź w arku­szach autor­skich, to z pew­no­ścią naj­istot­niej­szy czyn­nik, mający wpływ na koń­cową obję­tość publi­ka­cji. Ale to dopiero począ­tek kło­po­tów. Po zakwa­li­fi­ko­wa­niu mate­ria­łów do reali­za­cji, na scenę wkra­cza pro­jek­tant. Jego zada­niem jest nada­nie dziełu okre­ślo­nej postaci typo­gra­ficz­nej, w któ­rej ujrzy ona świa­tło dzienne.

Klu­czowa decyzja

W zależ­no­ści od tego, jak w kon­kret­nych przed­się­wzię­ciach wydaw­ni­czych praca jest zor­ga­ni­zo­wana, rolę pro­jek­tanta peł­nią różne osoby. Cza­sem jest to redak­tor tech­niczny czy też sekre­tarz redak­cji, a cza­sem gra­fik łamiący tekst lub nawet sam autor. W eks­tre­mal­nych sytu­acjach, dru­kar­nia otrzy­muje jedy­nie plik tek­stowy oraz zle­ce­nie na druk ład­nej i taniej książki, z ter­mi­nem reali­za­cji na wczo­raj.

Kiedy spo­glą­dam na stopki redak­cyjne ksią­żek wyda­wa­nych w latach 60. czy 70. ubie­głego wieku, to łezka w oku się kręci. Stoi tam bar­dzo czę­sto, iż pomię­dzy datą przy­ję­cia a datą odda­nia do druku, mijało kil­ka­na­ście mie­sięcy. Dzi­siaj takie sprawy zała­twia się pomię­dzy jedną a drugą han­dlową niedzielą.

Tak czy siak, jedną z pierw­szych decy­zji, które pro­jek­tant będzie musiał pod­jąć, to wybór odpo­wied­niego kroju pisma dla składu poszcze­gól­nych czę­ści publi­ka­cji. Ponie­waż ów wybór, może w znacz­nym stop­niu pod­wa­żyć traf­ność wstęp­nej kal­ku­la­cji, opar­tej na ilo­ści zna­ków skryptu autor­skiego, pod­sta­wo­wym wła­ści­wo­ściom kroju pisma poświę­cimy kolejne felietony.

Foto: B.Józefiok

Karak­ter

Powoli zanika umie­jęt­ność odręcz­nego pisa­nia. Któż dzi­siaj jest w sta­nie za Brin­ghur­stem nazwać swoją bazgra­ninę „tań­cem żywej dłoni, prze­ka­zu­ją­cej treść na malut­kiej sce­nie” [1].

A jed­nak każdy z nas posiada swój uni­kalny, oso­bi­sty i do końca nie­pod­ra­bialny cha­rak­ter pisma. Znawcy przed­miotu ana­li­zu­jąc struk­turę ręko­pisu, potra­fią usta­lić toż­sa­mość piszą­cego, a nawet okre­ślić jego cechy psy­cho­lo­giczne i emocjonalne.

Słowo cha­rak­ter świet­nie oddaje istotę tego, czym w isto­cie jest krój pisma i oso­bi­ście nie miał bym nic prze­ciwko temu, aby wró­cić do okre­śla­nia go w ten wła­śnie spo­sób (daw­niej zamiast krój pisma uży­wano poję­cia karak­ter). Każdy krój ma bowiem swój wła­sny cha­rak­ter, pewną wręcz oso­bo­wość i z tego też względu typo­graf podej­mu­jąc decy­zję o jego wybo­rze, musi mieć na uwa­dze nie tylko względy tech­niczne i eko­no­miczne, ale przede wszyst­kim jego kom­pa­ty­bil­ność z dzie­łem autora. „W chwili doboru kroju do tek­stu, nastę­puje sko­ja­rze­nie dwóch stru­mieni myśli, sys­te­mów ryt­micz­nych, dwóch róż­nych oby­cza­jo­wo­ści czy, jak kto woli, róż­nych oso­bo­wo­ści. Nie muszą one żyć ze sobą szczę­śli­wie po wsze czasy, ale nie powinny się ze sobą kłó­cić” [2].

Sucha defi­ni­cja tego ter­minu brzmi następująco:

Krój pisma – cha­rak­te­ry­styczny obraz kom­pletu zna­ków pisma o jed­no­li­tych pod­sta­wo­wych cechach gra­ficz­nych: stylu, ryt­mie, pro­por­cji, duk­cie, ukła­dzie lub kształ­cie sze­ry­fów, wła­ści­wo­ściach optycz­nych (czy­tel­no­ści) itp. Może mieć wiele odmian, cza­sami nawet znacz­nie róż­nią­cych się od kroju pod­sta­wo­wego, lecz nadal zacho­wu­ją­cych w spo­sób kon­se­kwentny pod­sta­wowe zało­że­nia gra­ficzne danej rodziny krojów.

podano za:  A.Tomaszewski, Archi­tek­tura książki [3]

W dobie kom­pu­te­ro­wych pro­gra­mów do składu publi­ka­cji, docho­dzi do dość powszech­nego nie­po­ro­zu­mie­nia i krój pisma błęd­nie nazywa się czcionką bądź fon­tem. Oba te okre­śle­nia są nie­pra­wi­dłowe, gdyż zarówno czcionka, jak i font to jedy­nie nazwy obra­zów kroju pisma. Czcionka jest obra­zem wyko­na­nym w metalu lub drew­nie, font to obraz kroju zapi­sany w postaci cyfro­wej. W epoce tzw. foto­składu, ist­niała jesz­cze tech­no­lo­gia zapisu obrazu kroju pisma na kli­szy. Sku­tecz­nie wyparta przez tech­niki składu kom­pu­te­ro­wego, umarła śmier­cią naturalną.

Tak więc jedy­nym wła­ści­wym okre­śle­niem pozo­staje krój pisma, lub po pro­stu pismo. W krę­gach wta­jem­ni­czo­nych, możemy posłu­gi­wać się sło­wem karak­ter, co doda naszym wywo­dom posmaku tajem­ni­czo­ści, będą­cej w obsza­rze typo­gra­fii zawsze trendy.

Prawa autor­skie

Krój pisma to nie tylko spój­nie i nie­zwy­kle pre­cy­zyj­nie zapro­jek­to­wany kształt każ­dej litery alfa­betu, ale także pro­jekt obrazu cyfr, zna­ków inter­punk­cyj­nych, liga­tur oraz zna­ków spe­cjal­nych i ozdob­nych. Kom­plet takich spój­nych gra­ficz­nie obiek­tów ma swoją uni­kalną nazwę, pod którą wystę­puje na typo­gra­ficz­nej sce­nie oraz swo­jego twórcę, zna­nego prze­waż­nie z imie­nia i nazwi­ska lub z nazwy marki. Kon­se­kwen­cją tego są należne twór­com kro­jów prawa autor­skie, o któ­rych gros użyt­kow­ni­ków wydaje się nie pamiętać.

Jeśli jeste­śmy posia­da­czem legal­nej wer­sji pro­gra­mów gra­ficz­nych, np. tych z rodziny Adobe, wraz z ich insta­la­cją otrzy­mu­jemy  pakiet legal­nych kro­jów. Na stro­nie Adobe.com czy­tamy, m.in:

…stan­dar­dowa umowa licen­cyjna na czcionki Adobe (EULA) umoż­li­wia zarówno oso­bi­ste, jak i komer­cyjne wyko­rzy­sta­nie, sprze­daż oraz dys­try­bu­cję pro­jek­tów i doku­men­tów two­rzo­nych przy uży­ciu opro­gra­mo­wa­nia do czcio­nek. Może to obej­mo­wać mate­riały dru­ko­wane, logo i ren­de­ro­wane tre­ści, takie jak foto­gra­fie, filmy, wideo i gra­fika bit­ma­powa. W przy­padku dys­try­bu­cji pro­jekt nie powi­nien zawie­rać ory­gi­nal­nej czcionki, ale może zostać prze­kon­wer­to­wany na kon­tury wek­to­rowe, zra­ste­ry­zo­wany lub podzie­lony na czę­ści i osa­dzony w doku­men­cie elek­tro­nicz­nym, takim jak PDF lub eBook.

Oczy­wi­ście trzeba odpo­wied­nio zin­ter­pre­to­wać użyte tu błęd­nie, wyra­że­nie czcionka, o czym wspo­mi­na­łem w poprzed­nim podrozdziale.

Maju­skuły i minuskuły

Świat typo­gra­fii przez wieki posłu­gi­wał się swoim wła­snym języ­kiem, z któ­rego suk­ce­syw­nie odpa­dały mniej uży­wane poję­cia, wypie­rane przez nazwy potoczne. Jest to pro­ces w pełni zro­zu­miały, któ­rego jestem gorą­cym zwo­len­ni­kiem. Zacho­wy­wa­nie dla zasady archa­icz­nych pojęć i przy­zwy­cza­jeń, w każ­dej dzie­dzi­nie życia uwa­żam za dzi­wac­two i prze­jaw cią­goty do źle poję­tej elitarności.

Do takich eli­tar­nych okre­śleń typo­gra­ficz­nych należą np. poję­cia: maju­skuła, czyli wiel­kie litery alfa­betu, znane powszech­nie jako wer­sa­liki oraz minu­skuła, czyli małe litery alfa­betu, nazy­wa­nych po pro­stu lite­rami tek­sto­wymi.

Swo­jego odpo­wied­nika w main­stre­amie nie mają nato­miast kapi­ta­liki, czyli  litery w kształ­cie wer­sa­li­ków, wiel­ko­ści liter tekstowych.

Przy­kład tek­stu zło­żo­nego minu­skułą, kapi­ta­li­kami i maju­skułą kroju Minion Pro

Cyfry

Oprócz liter alfa­betu, w skład kroju pisma wcho­dzą też cyfry. Są wśród nich cyfry zwy­czajne, cyfry frak­cyjne (uży­wane w ułam­kach, wzo­rach che­micz­nych, indek­sach,  wykład­ni­kach potęg) oraz tzw. cyfry nautyczne nazy­wane także cyframi medie­wal­nymi.

Swoją kon­struk­cją przy­po­mi­nają one małe litery tek­stowe. Pięć z nich czyli 3, 4, 5, 7mają wydłu­że­nia dolne (podobne do zasto­so­wa­nych w takich liter­kach jak małe g, p, q), dwie czyli 68 mają wydłu­że­nia górne (podob­nie jak literki b, d oraz t), a pierw­sze trzy czyli 0, 1, 2 są w kształ­cie wersalików.

Cyfry nautyczne bar­dzo dobrze pre­zen­tują się w tek­ście gład­kim, nato­miast nie należy ich sto­so­wać w tabel­kach i rów­na­niach mate­ma­tycz­nych. Oso­bi­ście jestem fanem cyfr nautycz­nych, gdyż zwy­kłe cyfry, wple­cione na przy­kład w tekst lite­racki, zawsze budziły we mnie dys­kom­fort w trak­cie czytania.

Przy­kła­dowy zestaw cyfr nautycznych

Liga­tury i inne znaki specjalne

Podob­nie jak w życiu, tak i w typo­gra­fii, są jed­nostki, które mimo sto­so­wa­nia prze­róż­nych zabie­gów nigdy dobrze nie wyglą­dają w swoim towa­rzy­stwie. O ile ludziom w takich sytu­acjach zaleca się wstrze­mięź­li­wość w kon­tak­tach, lub też psy­cho­te­ra­pię gru­pową, dla par nie­pa­su­ją­cych do sie­bie zna­ków, two­rzy się połą­cze­nia syjam­skie zwane liga­tu­rami, będące sple­ce­niem obu koli­du­ją­cych ze sobą deli­kwen­tów w jeden har­mo­nijny znak.

W każ­dym kroju pisma znaj­duje się zestaw kilku lub kil­ku­na­stu typo­wych liga­tur. Wśród nich, naj­po­pu­lar­niej­szą jest tzw. etka, uży­wana cza­sami w miej­sce literki i. Wygląda tak: & i jest dostępna z klawiatury.

Zestaw liga­tur zwy­kłych i ozdob­nych kroju Minion Pro

O liga­tu­rach wspo­mi­namy dla zasady, choć ich obec­no­ści przy codzien­nej lek­tu­rze prak­tycz­nie nie zauwa­żamy. Nie sto­suje się ich w książ­kach dla dzieci, gdyż dzieci mają trud­ność w roz­po­zna­wa­niu ich sensu. Piszący te słowa zresztą też.

Andrzej Toma­szew­ski, wyróż­nia także tzw. abre­wia­tury czyli umowne skróty typu: dr (dok­tor), mgr (magi­ster) czy nr (numer) lub też znaki takie jako $ (dolar), @ (małpka) czy # (numer)[4].

Uzu­peł­nie­niem więk­szo­ści kro­jów pisma są wresz­cie znaki spe­cjalne.  Zawie­rają one pro­jekty ozdob­ni­ków, rysun­ków i obiek­tów innych niż litery i cyfry.

Przy­kła­dowy zestaw zna­ków spe­cjal­nych kroju Wingdings

W tym odcinku to już wszystko. Za tydzień kon­ty­nu­ujemy oma­wia­nie pozo­sta­łych wła­ści­wo­ści kro­jów, któ­rych zna­jo­mość może być pomocna przy pro­jek­to­wa­niu publi­ka­cji książkowych.

Z cho­chli­ko­wym przy­mru­że­niem oka
Wasz typo­gra­phic hob­go­blin
Andrzej Gołąb
www.cuddruk.pl
20-04-2019

Przy­pisy:
[1] Robert Brin­ghurst, Ele­men­tarz stylu w typo­gra­fii, Kra­ków: d2d, 2018.
[2] Tamże.
[3] Andrzej Toma­szew­ski, Archi­tek­tura książki, War­szawa: COBRPP, 2011.
[4] Tamże.

Powe­red by Face­book Like

dodaj komentarz