Efekty spe­cjalne

Z cyklu: Publi­ka­cje książ­kowe (6)
W dobie gospo­darki ryn­ko­wej, okładka, oprócz funk­cji ochron­nej i infor­ma­cyj­nej, pełni też rolę  mar­ke­tin­gową i jako swo­iste opa­ko­wa­nie pro­duktu, ma za zada­nie wpły­nąć wyglą­dem na decy­zje zaku­powe klienta. Wydawcy i ich pro­jek­tanci dwoją się i troją nad wymy­śla­niem prze­róż­nych efek­tów spe­cjal­nych, któ­rymi zamie­rzają wes­przeć osią­gnię­cie celu sprze­da­żo­wego. Omó­wimy dziś kilka takich zabiegów.

Ich roz­ważne sto­so­wa­nie, z pew­no­ścią pod­nosi walor este­tyczny opraw, choć nie daje żad­nej gwa­ran­cji, iż war­tość mery­to­ryczna będzie rów­nie atrak­cyjna. Mowa tu o zaku­wa­nychzaokra­gla­nych naroż­ni­kach, obwo­lu­tach, fute­ra­lach oraz  o wszel­kiego rodzaju uszla­chet­nie­niach.

Oku­wa­nie i zaokrą­gla­nie narożników

Wiel­bi­cie­lom efek­tów spe­cjal­nych pod­po­wia­damy na począ­tek dwa efek­towne roz­wią­za­nia, doty­czące ochrony naroż­ni­ków okładki. Jak już wspo­mi­na­li­śmy przy oma­wia­niu okła­dek biblio­tecz­nych, rogi i grzbiety są przy użyt­ko­wa­niu opraw, naj­bar­dziej nara­żone na znisz­cze­nie. W okład­kach spe­cjal­nych biblio­tecz­nych, pora­dzono sobie z tym pro­ble­mem, pokry­wa­jąc miej­sca wraż­liwe, osob­nymi oklej­kami wyko­na­nymi z trwal­szych materiałów.

W wypadku okła­dek twar­dych, można do zagad­nie­nia podejść jesz­cze ina­czej i wzmoc­nić je meta­lo­wymi naroż­ni­kami. Przy odpo­wied­nim zgra­niu kolo­ry­stycz­nym naroż­ni­ków z resztą okładki, w nie­ba­nalny spo­sób pod­nosi się także este­tykę cało­ści. Popa­trz­cie zresztą sami:

Foto: Cho­chliQ

Foto: Cho­chliQ

Foto: Cho­chliQ

Jesz­cze spryt­niej pode­szli do pro­blemu pro­jek­tanci poni­żej przed­sta­wio­nej publi­ka­cji. Wyszli oni bowiem, ze słusz­nego ponie­kąd zało­że­nia, że naj­lep­szym spo­so­bem na roz­wią­za­nie pro­blemu jest likwi­da­cja miej­sca, gdzie pro­blem powstaje. Idąc tym torem myśle­nia, zamiast tra­cić czas i mate­riał na oku­wa­nie naroż­ni­ków, pozbyli się ich, zaokrą­gla­jąc wysta­jące rogi.

Foto: Cho­chliQ

Foto: Cho­chliQ

Foto: Cho­chliQ

Zwo­len­nicy zaku­wa­nia nie pozo­stali jed­nak dłużni i doro­bili do okładki gustowny meta­lowy nit, który w połą­cze­niu z odpo­wied­nio dobraną kolo­ry­stycz­nie gumką, zaowo­co­wało kolej­nym efek­tem spe­cjal­nym. Jak widać, w pew­nych sytu­acjach dobra otwie­ral­ność oprawy nie zawsze jest zaletą i są spo­soby aby ją spryt­nie ograniczyć.

Ozdobny nit i gumka, pro­stym spo­so­bem na zabez­pie­cze­nie naszego pamięt­nika przed nie­kon­tro­lo­wa­nym otwie­ra­niem się. Foto: ChochliQ

 

Obwo­luta

Obwo­luta to jeden z naj­częst­szych spo­so­bów pod­no­sze­nia rangi publi­ka­cji książ­ko­wej. Teo­re­tycz­nie, jako dodat­kowa osłona okładki głów­nej, ma peł­nić funk­cję ochronną, ale tezy tej nie da się na dłuż­szą metę obro­nić. Wyko­nana z papieru, nie ma trwa­łego połą­cze­nia z okładką, wsku­tek czego jest przy użyt­ko­wa­niu książki dość nie­po­ręczna i sama szybko ulega znisz­cze­niu. Gros zdez­o­rien­to­wa­nych lub też poiry­to­wa­nych czy­tel­ni­ków zdej­muje ją do czy­ta­nia, wyle­wa­jąc tym samym dziecko z kąpielą. Uznaje się jed­nak, iż zasto­so­wa­nie obwo­luty dobrze świad­czy o wydawcy i jego produkcie.

Obwo­luta pełni nato­miast kilka innych, niż ochronna funk­cji. W wypadku, kiedy okładka główna jest okle­jana mate­ria­łem unie­moż­li­wia­ją­cym na nim druk off­se­towy (np. płótno), obwo­luta daje moż­li­wość gra­ficz­nego „wyży­cia się” i może zawie­rać kolo­rowy pro­jekt okładki. Jest także dobrym medium do pre­zen­to­wa­niu roz­bu­do­wa­nych tre­ści infor­ma­cyj­nych i mar­ke­tin­go­wych. Miej­sca jest wiele, gdyż w sto­sunku do samej okładki, posiada dodat­kową prze­strzeń eks­po­zy­cyjną w postaci tzw. skrzy­de­łek, zawi­ja­nych wokół okładzin.

  1. Na skrzy­dełku przed­nim zwy­cza­jowo umiesz­cza się notkę o auto­rze i krót­kie stresz­cze­nie książki.

  2. Tylne skrzy­dełko to też dobre miej­sce na zdję­cie i notę bio­gra­ficzną autora.

  3. Przed­nia część obwo­luty, przy­le­ga­jąca do przed­niej okła­dziny, zawiera zazwy­czaj tytuł, imię i nazwi­sko autora oraz sygna­turę wydawnictwa.

  4. Tylna część obwo­luty przy­le­ga­jąca do okła­dziny tyl­nej, to miej­sce na recen­zje, tek­sty mar­ke­tin­gowe oraz na notkę o auto­rze, jeśli nie została zamiesz­czona na skrzy­deł­kach. Tutaj też koniecz­nie musi się zna­leźć nr ISBN i kod kreskowy.

  5. W obsza­rze oka­la­ją­cym grzbiet, można umiesz­czać, podob­nie jak na okładce, imię i nazwi­sko autora oraz sygna­turę wydaw­nic­twa. Przy­po­mi­nam, iż tutaj także kie­ru­jemy się zasadą, zgod­nie z którą, tekst na grzbie­cie ma być czy­telny, kiedy książka leży na biurku, zwró­cona przed­nią płasz­czy­zną obwo­luty ku górze.

Kon­struk­cyj­nie obwo­luta to jeden arkusz dobrej jako­ści papieru, zagięty do środka wokół obu kra­wę­dzi bocz­nych okładki.

Zagię­cia te two­rzą tzw. skrzy­dełka, któ­rych sze­ro­kość może być teo­re­tycz­nie dowolna, ale zazwy­czaj wynosi ok. 1/3 sze­ro­ko­ści okładzin.

Wyso­kość obwo­luty winna być o 1 mm więk­sza od wyso­ko­ści okładki, nato­miast szero­kość obej­muje: sze­ro­kość obu okła­dzin, gru­bość grzbietu oraz sze­ro­kość obu skrzy­de­łek.

Kom­po­nu­jąc układ tek­stu na obwo­lu­cie, należy zwró­cić uwagę na to, aby style składu tek­stów na obu skrzy­deł­kach były ze sobą spójne, a wewnętrzne mar­gi­nesy w wyraźny spo­sób dystan­so­wały kolumnę tek­stową od kra­wę­dzi i miejsc zagięcia.

Pro­jekt obwo­luty wyko­nuje się zazwy­czaj w postaci roz­kła­dówki obej­mu­ją­cej połą­czone w jeden obiekt, wszyst­kie jej elementy.

Podob­nie, jak w wypadku okle­jek jed­no­li­tych, ważne jest aby w obwo­lu­cie włókno papieru bie­gło rów­no­le­gle do grzbietu, tym bar­dziej, że miejsc zgię­cia nie biguje się.

Obwo­luta zadru­ko­wy­wana jest wyłącz­nie jed­no­stron­nie i może być pod­da­wana więk­szo­ści pro­ce­sów uszla­chet­nia­ją­cych, o któ­rych będziemy mówić poniżej.

Etui, fute­rał

W prze­ci­wień­stwie do obwo­luty, praw­dzi­wie ochronną, a także ozdobną i pod­no­szącą pre­stiż wydaw­nic­twa rolę, pełni fute­rał, czyli forma gustow­nego pudełka czy też w mufki, w któ­rej umiesz­cza się publi­ka­cję książ­kową na czas trans­portu, prze­cho­wy­wa­nia, odkła­da­nia po lek­tu­rze i eks­po­no­wa­nia na półce biblio­tecz­nej.

Kiedy służba wnie­sie już her­batę z kon­fi­tu­rami, usa­da­wiamy się w głę­bo­kim fotelu, się­gamy leni­wie po odpo­wiedni tom i wyj­mu­jemy go z namasz­cze­niem z fute­rału, niczym przed­niej marki cygaro z drew­nia­nej skrzy­neczki. Takich chro­nio­nych fute­ra­łem ksią­żek, nie czyta się byle jak i byle gdzie. Do lek­tury wypada sta­wić się odpo­wied­nio ubra­nym i sta­ran­nie ogo­lo­nym. Paniom zaleca się deli­katną toa­letę i mil­cze­nie. Dzie­ciom i zwie­rzę­tom domo­wym, wstęp surowo wzbroniony.

Fute­rał jed­no­stron­nie otwarty. Foto: ChochliQ

Fute­rały pudeł­kowe wyko­nane są z kar­tonu lub tek­tury i mogą być w dowolny spo­sób zadru­ko­wy­wane i/lub okle­jane. Pro­jek­tant winien otrzy­mać z dru­karni odpo­wiedni sza­blon wykroj­nika, na któ­rym będzie mógł roz­ry­so­wać swój pro­jekt, tak aby ele­menty tek­stowe i gra­ficzne, ide­al­nie wpa­so­wały się w poszcze­gólne ele­menty kon­struk­cyjne pudełka.

Oczy­wi­ście można, a czę­sto nawet trzeba samemu zapro­jek­to­wać odpo­wiedni wykroj­nik pod fute­rał. Jeśli nie ma się więk­szego doświad­cze­nia w pro­jek­to­wa­niu opa­ko­wań i nie dys­po­nuje się spe­cja­li­stycz­nym do tego celu opro­gra­mo­wa­niem, zada­nie to nie jest proste.

Dla pew­no­ści zaleca się wie­lo­krot­nie pod­da­wać pro­jekt wali­da­cji przez wydru­ko­wa­nie go w skali 1:1 na pod­łożu o iden­tycz­nej gru­bo­ści jak doce­lowy. Następ­nie przy uży­ciu skal­pela i/lub noży­czek trzeba wyciąć kształt pudełka (o ile nie zrobi tego za nas plo­ter tnący), zazna­czyć tępą czę­ścią ostrza noża miej­sca zgięć, a następ­nie skleić całość do postaci pro­to­typu. Nie­zbęd­nym jest także posia­da­nie goto­wego i opra­wio­nego egzem­pla­rza publi­ka­cji książ­ko­wej (lub wier­nego jej pro­to­typu w skali 1:1), która ma być w ten fute­rał wło­żona i spraw­dze­nie popraw­no­ści wyko­na­nia. Bywa, że czyn­ność tę trzeba powta­rzać po wie­lo­kroć, popra­wia­jąc za każ­dym razem zauwa­żone niedokładności.

Two­rząc wła­sny wykroj­nik pod fute­rał lub korzy­sta­jąc z gotow­ców, warto wie­dzieć, że prak­tycz­nie używa się zale­d­wie kilku pod­sta­wo­wych rodza­jów fute­ra­łów pudeł­ko­wych i nie ma sensu wymy­ślać kolej­nych kon­struk­cji, gdyż te które są spraw­dzają się wyśmienicie.

Rzecz spro­wa­dza się więc do wyko­na­nia zale­d­wie kilku kro­ków i pro­jekt mamy gotowy. Z doświad­cze­nia wiem, że naj­trud­niej jest wyko­nać krok pierw­szy, a naj­ła­twiej ósmy. Oto one:

  1. Wstać z łóżka, zało­żyć bam­bo­sze i usiąść przy biurku.
  2. Pod­jąć decy­zję, który typ fute­rału pudeł­ko­wego zasto­su­jemy dla naszej publikacji.
  3. Pobrać jego pod­sta­wowy sza­blon z zaso­bów dru­karni lub z cho­chli­ko­wego bloga.
  4. Dosto­so­wać wymiary sza­blonu wzor­co­wego do pro­jek­to­wa­nej publikacji.
  5. Nało­żyć na sza­blon i odpo­wied­nio dopa­so­wać pro­jekt gra­ficzny futerału.
  6. Wyko­nać odpo­wied­nią ilość pro­to­ty­pów, aż do uzy­ska­nia zado­wa­la­ją­cego efektu.
  7. Prze­słać mailem pro­jekt finalny do drukarni.
  8. Zdjąć bam­bo­sze i ponow­nie poło­żyć się do łóżka, z tele­fo­nem w zasięgu ręki, bo nikt nie zna dnia ani godziny, kiedy zadzwo­nią z dru­karni z infor­ma­cją, że pro­jekt jest do poprawy i nasze zle­ce­nie wyle­ciało z har­mo­no­gramu na naj­bliż­szy miesiąc…

Lite­ra­tura przed­miotu spe­cy­fi­kuje wpraw­dzie sześć pod­sta­wo­wych typów fute­ra­łów pudeł­ko­wych: dwu­stron­nie otwarty, jed­no­stron­nie otwarty, jed­no­klap­kowy, szu­flad­kowy, wiecz­kowy oraz  roz­kła­dany, ale my dla pokrze­pie­nia serc, zapre­zen­tu­jemy poni­żej roz­ry­so­wa­nie jedy­nie trzech wykroj­ni­ków pod naj­bar­dziej popu­larne typy fute­ra­łów. Powinno to nie­sły­cha­nie uła­twić cięż­kie i nie­wdzięczne życie gra­fika kom­pu­te­ro­wego, a Cho­chli­kowi przy­mno­żyć dobrej karmy na przy­szłe żywoty. (Po klik­nię­ciu w pole danego rysunku, w osob­nym okienku pojawi sie jego wła­ściwy podgląd).

 

 

 

Kie­szonki

W pew­nego typu publi­ka­cjach książ­ko­wych mogą wystę­po­wać mate­riały, które ze względu na zacho­wa­nie czy­tel­no­ści muszą być wydru­ko­wane na for­ma­cie znacz­nie więk­szym niż for­mat wkładu. Zazwy­czaj intro­li­ga­to­rzy radzą sobie z pro­ble­mem poprzez sto­so­wa­nie tech­no­lo­gii przy­kle­jek i wkle­jek. Temat ten omó­wimy dokład­nie w odcinku poświę­co­nym wkładom.

Bywają jed­nak sytu­acje, w któ­rych mate­riały, takie jak ponad­for­ma­towe mapy, sche­maty, wykresy i tabele, sta­no­wiące z jed­nej strony inte­gralną część publi­ka­cji książ­ko­wej, w użyt­ko­wa­niu naj­le­piej spra­wują się jako luźne, nie połą­czone na trwale z wkła­dem arku­sze. Dla nich to możemy pro­jek­tu­jąc publi­ka­cję książ­kową prze­wi­dzieć kie­szonkę, mon­to­waną zazwy­czaj na trze­ciej stro­nie okładki.

Nie widzę potrzeby, aby od pro­jek­tanta trzeba było wyma­gać, wyko­na­nia pro­jektu tako­wej kie­szonki, gdyż dru­kar­nie zazwy­czaj są w posia­da­niu odpo­wied­nich roz­wią­zań tech­no­lo­gicz­nych i same wyko­nują kie­szonki, na pod­sta­wie odpo­wied­niego wska­za­nia w zleceniu.

Ina­czej może być w sytu­acji, kiedy zamie­rzamy wyko­nać druk na zewnętrz­nej stro­nie kie­szonki. Wtedy, naj­le­piej jest się zwró­cić do dru­karni o udo­stęp­nie­nie odpo­wied­niego sza­blonu i na jego bazie wyko­nać pro­jekt kieszonki.

W tra­dy­cyj­nym intro­li­ga­tor­stwie wyróż­nia się trzy pod­sta­wowe rodzaje kie­szo­nek: opa­skowe, trój­kątnepro­sto­kątne. Wyglą­dają one następująco:

 

Nie zawsze jed­nak prze­zna­cze­niem kie­szo­nek jest maga­zy­no­wa­nie wkła­dek czyli ponad­for­ma­to­wych mate­ria­łów dru­ko­wa­nych. Ostat­nio coraz częst­szym gadże­tem doda­wa­nym do nie­któ­rych publi­ka­cji jest płyta DVD z mate­ria­łami audio lub video uzu­peł­nia­ją­cymi tre­ści zawarte w publi­ka­cji głównej.

Powoli zresztą płyty DVD odcho­dzą do lamusa, ustę­pu­jąc miej­sca prze­no­śnym pamię­ciom typu pen­drive. Mają one nie­po­rów­ny­wal­nie więk­szą pojem­ność od płyt, są mniej­sze i znacz­nie wygod­niej­sze w użyt­ko­wa­niu. Obec­nie pro­du­kuje się pen­drivy tak pła­skie, iż dołą­cze­nie ich w pro­stym etui przy­kle­jo­nym do trze­ciej strony okładki, nie powo­duje żad­nego odkształ­ce­nia okładki.

W obu opi­sa­nych powy­żej przy­pad­kach możemy zle­cić dru­karni wyko­na­nie i wkle­je­nie odpo­wied­nich kie­szo­nek. Sami musimy jedy­nie zadbać aby design płyty czy też pen­driva był spójny z desi­gnem publi­ka­cji głów­nej. Zasa­dom pro­jek­to­wa­nia pude­łek, obwo­lut i nakle­jek na płyty DVD oraz nadru­ków na przed­mioty, poświę­cimy pewno osobny odci­nek na cho­chli­ko­wym blogu.

 

Uszla­chet­nie­nia

Oczy­wi­ście, wszyst­kie rodzaje okła­dek mogą być pod­da­wane typo­wym pro­ce­som uszla­chet­nia­ją­cym takim jak: folio­wa­nie, lakie­ro­wa­nie UV, tło­cze­nie czy też hot­stam­ping. Wybór kon­kret­nego zestawu uszla­chet­nień zależy od typu okładki, a jego wizu­alny efekt od fan­ta­zji pro­jek­tanta. Pole do popisu jest prze­ogromne, gdyż współ­cze­sna tech­no­lo­gia daje tutaj nie­sły­chane moż­li­wo­ści. Umie­jętne z nich korzy­sta­nie, pozwala na uzy­ska­nie spek­ta­ku­lar­nych efek­tów spe­cjal­nych, które szcze­gól­nie w wypadku nie­zbyt wyro­bio­nych mery­to­rycz­nie klien­tów księ­garń, mogą być przy­sło­wio­wym języcz­kiem u wagi w podej­mo­wa­nia przez nich decy­zji zakupowych.

Te cza­rowne bly­ski na okładce, to efekt zasto­so­wa­nia odpo­wied­niej folii odbla­sko­wej. Foto: ChochliQ

W niniej­szym odcinku nie będziemy jed­nak zaj­mo­wać się wię­cej pro­ce­sami uszla­chet­nia­ją­cymi, gdyż poświę­ci­li­śmy im już kilka osob­nych felie­to­nów na cho­chli­ko­wym blogu i do nich odsy­łamy wszyst­kich, któ­rzy poczuli niedosyt.

Jak przy­stało na dobry serial, w naj­bar­dziej intry­gu­ją­cym momen­cie, koń­czymy ten odci­nek. Kolejny za tydzień, a cały sezon na CHOHLIQ GO czyli w przy­go­to­wy­wa­nej do druku nowej książce Cho­chlika Dru­kar­skiego. Pre­miera jesz­cze w tym roku.

Z cho­chli­ko­wym przy­mru­że­niem oka
Andrzej Gołąb
www.cuddruk.pl
03-03-2019

Powe­red by Face­book Like

dodaj komentarz