S – jak Spady

S jak SPADY

PADY to temat rzeka. Od publi­ka­cji felie­tonu im poświę­co­nego minęło już tro­chę czasu, lecz  pro­blem jest cią­gle aktu­alny. Brak lub nie­wła­ści­wie zasto­so­wa­nie spa­dów, pozo­staje do dziś naj­częst­szym błę­dem pli­ków pro­duk­cyj­nych prze­sy­ła­nych do druku. Sta­rzy wyja­da­cze nie mają raczej z tym więk­szych kło­po­tów, ale w mię­dzy cza­sie wyro­sło nam kolejne poko­le­nie gra­fi­ków kom­pu­te­ro­wych i to im wła­śnie dedy­kuję dzi­siej­sze rozważania.

Dla osób para­ją­cych się wyłącz­nie pro­jek­to­wa­niem stron inter­ne­to­wych może to być zagad­nie­nie obce. Wymiary poszcze­gól­nych ele­men­tów strony www ustala się w pik­se­lach i pro­ble­mem jest raczej pra­wi­dłowe wyświe­tla­nie się strony,  zarówno na 60-calowym ekra­nie Smart Tv, jak i na wyświe­tla­czu smartwatcha.

Pracy łebow­com przy­go­niła z pew­no­ścią kwiet­niowa dyrek­tywa wujka Googla, pre­fe­ru­jąca w swo­ich tajem­ni­czych algo­ryt­mach, strony posia­da­jące mobilne odpo­wied­niki. Lęk przed utratą wypra­co­wa­nej przez lata pozy­cji w wyni­kach wyszu­ki­wa­nia, spo­wo­do­wał zapewne lawi­nowy wzrost popytu na usługę prze­ni­co­wy­wa­nia zwy­kłej strony w jej mobilny awa­tar. Sam cza­sem myślę nad „umo­bil­nie­niem” mojego cho­chli­ko­wego bloga, choć z dru­giej strony jego obecna wer­sja dosko­nale się czyta już na sied­mio­ca­lo­wych table­tach. A z tele­fonu to może lepiej do Cho­chlika zadzwo­nić, niż pod­glą­dać go przez lupkę…

Co to są spady?

W poli­gra­fii nato­miast, wszystko toczy się po sta­remu, publi­ka­cje dru­ko­wane są nadal na arku­szach papieru znacz­nie więk­szych od koń­co­wych wymia­rów pro­duktu i praca po wydruku musi być przy­cięta do wymiaru docelowego.

Po oddzie­le­niu ziarna od plew, część arku­sza dru­kar­skiego tra­fia do klienta w postaci goto­wego pro­duktu, a część w postaci przed­mio­to­wych spa­dów ląduje na śmiet­niku histo­rii każ­dego zakładu poligraficznego.

Ścinki arkuszy drukarskich

Istota pro­blemu polega na tym, aby po obróbce koń­co­wej naj­mniej­sza nawet część spadu nie prze­do­stała się do pracy głów­nej i odwrot­nie, aby żadna część pracy głów­nej nie wylą­do­wała na makulaturze.

Klu­czowe zna­cze­nie w tym pro­ce­sie ma oczy­wi­ście powaga, z jaką kra­jacz podej­dzie do zagad­nie­nia „cię­cia na gotowo”, ale gra­fik na eta­pie przy­go­to­wy­wa­nia pli­ków wyni­ko­wych do druku może się do sprawy w spo­sób istotny przyczynić.

Czy każdy plik powi­nien zawie­rać spady?

Prawdę powie­dziaw­szy stwier­dze­nie iż plik powi­nien zawie­rać spady, nie jest do końca pre­cy­zyjne, a dołą­cza­nie spa­dów do pli­ków wyni­ko­wych (czyli tych, które „idą do druku”) nie zawsze jest konieczne.

Jeżeli praca posiada białe, nie­za­dru­ko­wane mar­gi­nesy, wymiar pliku wyni­ko­wego może być iden­tyczny z wymia­rem pro­duktu koń­co­wego. Chcemy ulotkę for­matu A4 z bia­łymi wewnętrz­nymi mar­gi­ne­sami z wszyst­kich czte­rech stron, odda­jemy do druku plik o wymia­rach 210x297mm i sprawy nie ma.

Kiedy jed­nak w pracy znaj­dują się ele­menty się­ga­jące do kra­wę­dzi linii cię­cia, tło, zdję­cia, linie itp., muszą one roz­po­czy­nać się czy też koń­czyć 2-3 mm poza obsza­rem pracy. Innymi słowy muszą być „wypusz­czone” poza stronę na ten wła­śnie spad, czyli w miej­sce, które i tak wylą­duje w koszu. Zabieg ten jest jed­nak konieczny, aby w efek­cie nie­uchron­nych nie­do­kład­no­ści pro­cesu cię­cia pro­duktu „na gotowo” nie doszło do oma­wia­nego już wyżej pomie­sza­nia ziarna z plewami.

Wymiar strony roboczej

Bez względu na to, czy praca będzie wypusz­czana ze spa­dami czy też bez, two­rząc nową pracę w In Desi­gnie, Ilu­stra­to­rze czy też Corelu usta­wiamy wymiar strony netto, czyli równy koń­co­wemu wymia­rowi pro­duktu. Wyją­tek sta­nowi pro­gram Pho­to­shop, w któ­rym strona robo­cza musi zawie­rać w sobie całość pracy razem ze spa­dami, czyli jej wymiar winien być wymia­rem brutto.

Wiel­kość spadów

Ele­menty pracy, które się­gają do kra­wę­dzi, wypusz­czamy poza tak zde­fi­nio­waną stronę, o wiel­kość spa­dów, jakie są wyma­gane w dru­karni. Jeśli na przy­kład zama­wiać będzie­cie druk w www.print4all.pl, wiel­kość wyma­ga­nych tam spa­dów wynosi mini­mum dwa mili­me­try. Są jed­nak dru­kar­nie, które wyma­gają trzech a nawet pię­ciu mili­me­trów spa­dów. De facto nie ma to więk­szego zna­cze­nia i spady mogą być dowol­nie więk­sze od wyma­ga­nego minimum.

Gene­ru­jąc plik do druku, należy w opcjach eks­portu na pdf-a podać wiel­kość spa­dów.Jeżeli pozo­sta­wimy tam cyfrę zero, spady w pli­ku­wy­ni­ko­wym się nie ujaw­nią mimo, że w pracy głów­nej się znajdują.

 

Trim box

Zda­rza się cza­sem, że gra­ficy z obawy czy dru­kar­nia dobrze zin­ter­pre­tuje ich (wy)zamiary, dokła­dają do pracy ramkę obra­zu­jącą for­mat netto publi­ka­cji. Zapo­bie­gli­wość ta jest zupeł­nie nie­po­trzebna, a cza­sami wręcz nie­bez­pieczna. Pół biedy jeśli ramka jest w kolo­rze dodat­ko­wym z zadaną opcją nadruku. Można ją zigno­ro­wać w pro­ce­sie naświe­tla­nia. Ramki cmy­kowe usu­wamy ręcz­nie, co zawsze nie­sie za sobą ryzyko wycię­cia języka razem z mig­dał­kami. W auto­ma­tycz­nych sys­te­mach wery­fi­ka­cji pli­ków takowe ramki mogą zostać potrak­to­wane, jako część pro­jektu i wydru­ko­wane razem z pracą.

Tym­cza­sem twórcy for­matu pdf zadbali o rzecz wyśmie­ni­cie, umiesz­cza­jąc w pliku wyni­ko­wym wiele infor­ma­cji nie­dru­ko­wal­nych acz widzial­nych dla oka uzbro­jo­nego w odpo­wied­nie narzę­dzia informatyczne.

W kon­tek­ście oma­wia­nego pro­blemu, nas inte­re­suje Trim­box czyli obszar pracy po obcię­ciu. Jest to zawarta w pdf-ie infor­ma­cja zarówno dla użyt­kow­nika, jak i dla sys­te­mów impo­zy­cyj­nych, doty­cząca wymia­rów i poło­że­nia obszaru, który ma być wydrukowany.

Trim­box gene­ruje się auto­ma­tycz­nie w trak­cie eks­portu na pdf-a i nie musi­cie w tym kie­runku niczego robić. Dzięki niemu dru­kar­nia dokład­nie wie, jaki wymiar netto został przez gra­fika zadany, co jest spa­dem, a co pracą główną.

Znacz­niki drukarskie

Na pod­sta­wie trim­boxu sys­tem impo­zy­cyjny w dru­karni dokłada do pracy potrzebne znacz­niki cię­cia i bigo­wa­nia, stąd też nie ma potrzeby ich umiesz­cza­nia w trak­cie gene­ro­wa­nia pliku pro­duk­cyj­nego, bądź (o zgrozo) dory­so­wy­wa­nia ręcz­nie do pracy. Ta sama zasada tyczy się wszel­kiego rodzaju pase­rów i pasków barw­nych, które ku utra­pie­niu ope­ra­to­rów impo­zy­cji, nadal nie­któ­rzy gra­ficy umiesz­czają w pliku wyni­ko­wym,. Pozby­wa­nie się tych „uła­twień” zabiera czę­sto wię­cej czasu niż zmon­to­wa­nie całego arku­sza do druku.

Wewnętrzne mar­gi­nesy

Pro­jek­tu­jąc pracę do druku gra­fik winien nato­miast jasno określić,czy dany ele­ment pro­jektu ma zna­leźć się na spa­dzie czy też nie. Cza­sem bowiem trudno oce­nić czy zdję­cie umiesz­czone w odle­gło­ści 1 mm od kra­wę­dzi cię­cia, zna­la­zło się w tym przy­krym poło­że­niu przy­pad­kowo i de facto cho­dziło o to, aby się­gało do spadu, czy też mili­me­trowa odle­głość od brzegu to ryzy­kowny zamysł arty­styczny pro­jek­tanta. Jesz­cze gorzej sprawa ma się z tek­stami czy też zna­kami fir­mo­wymi, które umiesz­czone zbyt bli­sko linii cię­cia nara­żone są w obróbce koń­co­wej, na czę­ściową ampu­ta­cję. Warto więc przy­jąć zasadę, że

to co ma być przy­cięte niech wystaje poza for­mat o 2-3 mm, a to co nie ma być przy­cięte niech będzie zde­cy­do­wa­nie scho­wane wewnątrz pracy i odda­lone od linii cię­cia o min. 4 mm.

Spady w książkach

W publi­ka­cjach wie­lo­stro­ni­co­wych, takich jak książki, bro­szury czy kata­logi kra­wędź wewnętrzna strony (raz jest to lewa a raz prawa) łączy się z grzbie­tem i nie wymaga sto­so­wa­nia dla niej spadu.

Zazwy­czaj gra­ficy ukła­dają widzące się strony parami obok sie­bie i jeżeli w trak­cie gene­ro­wa­nia pli­ków wyni­ko­wych włą­czona będzie opcja ujaw­nia­nia wszyst­kich czte­rech spa­dów, na spa­dzie wewnętrz­nym poja­wią się ele­menty z sąsied­niej strony.

Aby temu zapo­biec wystar­czy w pro­gra­mie In Design wyłą­czyć w opcjach eks­portu na pdf-a ujaw­nia­nie się spa­dów wewnętrz­nych. Nie­stety w Corelu sprawa jest już trud­niej­sza i prak­tycz­nie nie można w pro­sty spo­sób decy­do­wać, które spady mają być widoczne w pliku wynikowym.

broszury_szyte_36_10_Page_1Mam jed­nak dobrą wia­do­mość dla Klien­tów korzy­sta­ją­cych z usług naszej dru­karni www.print4all.pl Sprawą w ogóle nie musi­cie się przej­mo­wać i może­cie dołą­czać spady zawsze dla wszyst­kich czte­rech kra­wę­dzi. Sto­so­wane przez nas opro­gra­mo­wa­nie do mon­tażu elek­tro­nicz­nego samo wyczaja, które spady są wewnętrzne i ukrywa je sku­tecz­nie przed nie­po­wo­ła­nym okiem.

W następ­nym felie­to­nie posta­ram się wszyst­kie oma­wiane dzi­siaj sytu­acje spa­dowe przed­sta­wić obraz­kowo w postaci tuto­riala z pro­gramu InDe­sign i Corel Draw.

Temat spa­dów oma­wia­łem już we wspo­mnia­nym w lidzie felie­to­nie. Zain­te­re­so­wa­nym podaję odpo­wiedni link, a sam już spa­dam:
http://chochlikdrukarski.com.pl/2011/spady/ 

Z cho­chli­ko­wym pozdro­wie­niem
Andrzej Gołąb
www.print4all.pl
Pro­jekt logo: Bro­ni­sław Józefiok

Ps. Mam przy­jem­ność poin­for­mo­wać wszyst­kich fanów cho­chli­ko­wego wize­runku, że przy two­rze­niu nowego cyklu felie­to­nów Cho­chlika będzie z nami ponow­nie współ­pra­co­wał twórca jego gra­ficz­nej formy, Bro­ni­sław Józe­fiok. Bronku, witaj ponow­nie w cho­chli­ko­wym sztabie:):):)

 

Powe­red by Face­book Like

Tagi: ,

Jeden komentarz do “S – jak Spady”

  1. Daniel Nalepka Pisze:

    No to widzę, że „cho­chli­kowa dru­kar­nia” robi wszystko jak należy 😉

    Mnie się nie­stety zda­rzyło współ­pra­co­wać z dru­kar­nią, która choć duża, reno­mo­wana, znana i w ogóle naj, naj… miała poważne pro­blemy w zro­zu­mie­niu, że spady wewnętrzne w fol­de­rze A4, 52 strony, są nie­po­trzebne (przy­go­to­wa­łem tra­dy­cyj­nie spad górny, dolny oraz zewnętrzny), oczy­wi­ście ładne pola trim box w PDF by nie było wąt­pli­wo­ści gdzie się praca koń­czy, gdzie zaczyna.

    Co zoba­czy­łem w pliku pod­glądu z dru­karni (gene­ro­wa­nym przez ope­ra­tora i odsy­ła­nym do klienta celem wery­fi­ka­cji)? Stronę wyśrod­ko­waną. Tak. Wyśrod­ko­waną, czyli prze­su­niętą tak, że teraz całą strona, ze spa­dami była cen­tral­nie w pliku umiesz­czona (na powięk­szo­nym obsza­rze, tj. z bia­łymi mar­gi­ne­sami zada­nymi przez ope­ra­tora). Do tego nanie­sione dla wizu­ali­za­cji znacz­niki cię­cia i kolo­rowe ramki ilu­stru­jące pole przy­cię­cia, spadu i bez­piecz­nego marginesu,

    Szybki tele­fon i tłu­ma­czę, że coś jest nie tak – strona jest prze­su­nięta, nie pokry­wają się trim box’owe pola z tymi nanie­sio­nymi przez nich.

    Szybka odpo­wiedź: „ale pan pracy nie wyśrod­ko­wał wiec to POPRAWILIŚMY”

    Tłu­ma­czę – jak popra­wi­li­ście, jak prze­su­nę­li­ście pracę – teraz, przy impo­zy­cji wyj­dzie wszystko prze­su­nięte… po cię­ciu, w któ­rym też coś się prze­su­nie może już nie być cie­ka­wie… tym bar­dziej, że upar­li­ście się, że musi być spad wewnętrz­nymi uzy­skany metodą „wyśrod­kuj stronę ze spa­dami zewnętrz­nymi”. Nie chcieli przy­jąć tego do wiadomości.

    To zresztą nie­je­dyny pro­blem z tą pracą – uparli się rów­nież by usu­nąć wszyst­kie nadru­ko­wa­nia… były rzecz jasna tylko na czar­nym tek­ście umiesz­czo­nym na jasnym ale trój­ko­lo­ro­wym jakby nie było tle (dobrze, że było bar­dzo deli­katne, nie­zbyt nasy­cone bo byłoby widać świe­ce­nie potem – cho­ciaż przy­znać muszę, że spa­so­wa­nie mają świetne). „Bo my zawsze dla bez­pie­czeń­stwa usu­wamy over­printy” – tak powie­dzieli. Serio? Ja rozu­miem, że można z auto­matu np. wyrzu­cić białe obiekty z nadru­ko­wa­niem (bo by prze­cież pozni­kały – nie wydru­ko­wały by się w druku tria­do­wym) albo – jeśli praca ma iść z CMYK dla bez­pie­czeń­stwa wymu­sić kon­wer­sję PANTONE do CMYK (oczy­wi­ście infor­mu­jąc klienta że wtedy za kolor nie biorą odpo­wie­dzial­no­ści) ale wyrzu­cać overp­tint z czar­nego tek­stu? Igno­ro­wać spady i środ­ko­wać sobie stronę?

    A gdyby – teo­re­tycz­nie – spady wyno­siły:
    – 1 cm (a co ;-),
    – mar­gi­nes wewnętrzny pracy też 1 cm
    – i ktoś by to wyśrod­ko­wał
    to mar­gi­nes wewnętrzny skur­czyłby się do 5 mm, zaś zewnętrzny urósł do 1,5 cm.

    Potem by z tego zro­biono impo­zy­cję (ktoś inny spraw­dzał i środ­ko­wał, ktoś inny robił z tego „popra­wio­nego” impo­zy­cję – na tym eta­pie oczy­wi­ście robiąc składki wyrzu­ciłby ten wewnętrzny spad) to nie byłoby cie­ka­wie po wydruku, prawda?

    Oczy­wi­ście przy stan­dar­do­wych 3 mm nie ma wiel­kiej róż­nicy (tym bar­dziej, że mar­gi­nes wewnętrzny pracy to 1 cm), nie­mniej jed­nak chyba pro­fe­sjo­nalne zacho­wa­nie to nie jest… Przy grub­szych szy­tych dru­tem pra­cach gdzie i mar­gi­nes i spad więk­szy echa takiego postę­po­wa­nia byłyby większe…

    P.S.
    Cza­sem mam wra­że­nie, że w nie­któ­rych dru­kar­niach stan­dardy pracy i różne „bez­pieczne” roz­wią­za­nia wymy­ślają ludzie bez poję­cia lub dosta­tecz­nego doświad­cze­nia, któ­rzy dla wła­snej wygody i przy­spie­sze­nia pracy (kosz­tem zasko­cze­nia dla klienta, który przy­go­to­wał pracę zgod­nie z pra­wi­dłami sztuki) robią jakieś dziwne wygibasy… 😉

dodaj komentarz