Roz­dziel­czość optymalna

Kon­ty­nu­ując temat nad­miaru w poli­gra­fii, ku ucie­sze umy­słów prag­ma­tycz­nych prze­cho­dzimy dziś do kon­kre­tów i liczb. Ujmu­jąc rzecz pro­ce­sowo, na wej­ściu mamy roz­dziel­czość RAW-u w cyfro­wym apa­ra­cie foto­gra­ficz­nym, a na wyj­ściu roz­dziel­czość, z jaką naświe­tlamy matrycę dru­kar­ską. Pomię­dzy tymi zda­rze­niami prze­biega obróbka i odchu­dza­nie (a cza­sem pom­po­wa­nie) map bitowych.

Znowu naj­waż­niej­szy jest papier

Obecne cyfrówki spo­koj­nie gene­rują RAW-y powy­żej 15MPx pik­seli, a dla naświe­tla­rek CTP nawet 3600 DPI nie jest żad­nym pro­ble­mem. Nie ma jed­nak naj­mniej­szej potrzeby aby tak wyso­kie war­to­ści posia­dały bit­mapy w naszej pracy.

W poli­gra­fii naj­waż­niej­szym surow­cem jest medium, na któ­rym odbywa się druk. Głów­nie jest to papier. Jego wła­ści­wo­ści decy­dują o więk­szo­ści para­me­trów pro­cesu reali­za­cji wyro­bów poli­gra­ficz­nych. Wie­dza o typie papieru zakon­trak­to­wa­nego dla Two­jej publi­ka­cji jest klu­czowa także dla okre­śle­nia opty­mal­nej roz­dziel­czo­ści koń­co­wej bit­map w pliku wyni­ko­wym. Tutaj ponow­nie spraw­dza się przy­wo­ły­wana wie­lo­krot­nie dewiza, iż klu­czem do efek­tyw­nego dzia­ła­nia jest zaczy­na­nie z wizją końca.

Teo­ria a praktyka

Od boga­tej lite­ra­tury doty­czą­cej pro­cesu rastro­wa­nia, odwzo­ro­wa­nia punktu, jego kom­pen­sa­cji itp. ugi­nają się realne i wir­tu­alne półki. Rów­no­le­gle, dru­gim obie­giem krążą fakty i mity prze­ka­zy­wane z jed­nego poko­le­nia dru­ka­rzy na kolejne.

Pomię­dzy teo­rią mate­ma­tycz­nie zresztą udo­wod­nioną, a prak­tyką popartą realiami i doświad­cze­niem sta­rych wyja­da­czy ist­nieje pewne napię­cie, przed któ­rym chciał­bym ochro­nić cho­chli­ko­wych Czy­tel­ni­ków. Mówiąc kolo­kwial­nie biorę to na swoją wątłą, cho­chli­kową klatę i zgod­nie z obiet­nicą, zło­żoną w poprzed­nim odcinku, podaję kilka przy­dat­nych cyfr i wyja­śniam naj­waż­niej­sze poję­cia, bez wda­wa­nia się w dys­ku­sje, kto i dla­czego ma rację.

Wery­fi­ka­cję i tak musi każdy przejść na wła­snej skó­rze, która natłusz­czana teo­rią a osu­szana prak­tyką, z cza­sem uod­porni się i uelastyczni.

Roz­dziel­czość naświe­tla­nia a linia­tura rastra

Pro­ces naświe­tle­nia arku­sza na matrycy dru­kar­skiej polega z grub­sza rzecz bio­rąc na zra­stro­wa­niu naświe­tla­nego obrazu przez opro­gra­mo­wa­nie RIP, do postaci tzw. tiffa-B.

W powszech­nym uży­ciu są trzy typy rastra cyfro­wego: ampli­tu­dowy, sto­cha­styczny i hybry­dowy będący syner­gicz­nym połą­cze­niem dwóch pierwszych.

W więk­szo­ści dru­karni (łącz­nie z naszą) kró­luje raster ampli­tu­dowy. Opi­sują go dwa istotne z punktu widze­nia dzi­siej­szego tematu para­me­try: roz­dziel­czość i linia­tura.

Roz­dziel­czość jest liczona w ilo­ściach punk­tów na cal (DPI – ang. dot per inch), a linia­tura ilo­ścią linii na cal (LPI – ang.: line per inch).

Pomię­dzy tymi para­me­trami winna ist­nieć stała zależ­ność, zgod­nie z którą roz­dziel­czość naświe­tla­nia = 16 x linia­tura rastra. 

Jedy­nym efek­tem zwięk­sza­nia tego sto­sunku jest nie­po­trzebne obcią­ża­nie RIP-a i naświe­tlarki. Na jakość naświe­tle­nia i ilość odwzo­ro­wa­nych pół­to­nów nie będzie to miało wpływu.

Linia­tura rastra a papier

Teo­re­tycz­nie, im wyż­sze war­to­ści przyj­muje tan­dem: rozdzielczość-liniatura, tym dokład­ność naświe­tla­nia jest lep­sza, odwzo­ro­wa­nie szcze­gó­łów wier­niej­sze, ilość pół­to­nów więk­sza, a osła­wione przej­ścia tonalne płyn­niej­sze. Idąc tym torem myśle­nia można dojść do prze­ko­na­nia, iż naj­le­piej wszystko naświe­tlać z naj­wyż­szą moż­liwą roz­dziel­czo­ścią i linia­turą, czyli np. 3600 DPI na 225 LPI.

Abs­tra­hu­jąc już od strat wyni­ka­ją­cych ze znacz­nego wydłu­że­nia czasu trwa­nia pro­cesu naświe­tle­nia przy tak wyśru­bo­wa­nych para­me­trach, praw­dziwą prze­szkodę sta­no­wią wła­ści­wo­ści papieru, który nie jest w sta­nie przy­jąć, bez „zabi­cia” takich ilo­ści szcze­gó­łów, jakie są moż­liwe do naświe­tle­nia na matrycy dru­kar­skiej. Tutaj zależ­ność jest pro­sta, im lep­szy gatun­kowo papier, tym moż­liwa jest do zasto­so­wa­nia wyż­sza linia­tura rastra. Opty­ma­li­za­cja tych para­me­trów pod każdy rodzaj i gatu­nek papieru jest prak­tycz­nie nie­moż­liwa i niecelowa.

Przyj­mu­jąc więc uprosz­czony podział na papier: gaze­towy, off­se­towy i kre­dowy, można dla tych papie­rów sto­so­wać nastę­pu­jące war­to­ści liniatury:

  • papier gaze­towy 120-133 LPI – zazwy­czaj 133 LPI
  • papier off­se­towy 133-150 LPI – zazwy­czaj 150 LPI
  • papier kre­dowy 150-175 LPI – zazwy­czaj 175 LPI

Zgod­nie z opi­saną wcze­śniej zasadą „x16” opty­malna roz­dziel­czość naświe­tla­nia winna wyno­sić odpo­wied­nio: 2128, 2400 i 2800 DPI.

Pewne taryfy ulgowe można nato­miast sto­so­wać dla pro­duk­tów poli­gra­ficz­nych takich jak pla­katy, afi­sze czy też bil­l­bo­ardy, gdzie obni­że­nie linia­tury nie będzie zauwa­żalne, gdyż publi­ka­cje te oglą­dane są zazwy­czaj z dal­szych odle­gło­ści. Wyją­tek sta­nowi bil­l­bo­ard przy ulicy Dąbrow­skiego w Cho­rzo­wie, który umiesz­czony jest na pło­cie przy samym chod­niku, dokład­nie na wyso­ko­ści wzroku. Codzien­nie zachęca prze­chod­niów aby zra­stro­wać go pomi­do­rem z roz­dziel­czo­ścią sitka do her­baty, co nie­któ­rzy z lubo­ścią czynią.

W sytu­acjach krań­co­wych, dla bar­dzo kiep­skiego papieru sto­suje się linia­turę nawet rzędu 80-90 LPI, a z dru­giej strony dla wydaw­nictw naj­wyż­szej jako­ści, takich jak np. nie­które kata­logi meblowe czy albumy foto­gra­ficzne, można poku­sić się o raster 200 a nawet 225 LPI. Powy­żej tego progu ludz­kie oko nie jest w sta­nie dostrzec punktu rastro­wego, więc do czasu pierw­szej wizyty Mar­sjan (któ­rzy, jak powszech­nie wia­domo mają lep­szy od nas wzrok, czym rekom­pen­sują sobie nie­do­statki we wzro­ście) gra­nica sensu koń­czy się na linia­tu­rze rastra 225 LPI i roz­dziel­czo­ści naświe­tla­nia 3600 DPI.

Linia­tura rastra a roz­dziel­czość bitmap

Napa­ko­wani poję­ciami i licz­bami możemy wresz­cie podać uni­wer­salny wzór na roz­dziel­czość bit­map kolo­ro­wych (CMYK) i sza­rych (gray­scala) wsta­wia­nych do naszych projektów. 

Otóż winna ona być równa linia­tu­rze rastra z jaką praca będzie naświe­tlana pomno­żo­nej przez pier­wia­stek z dwóch, czyli przez 1,41.

Ponie­waż mnoż­nik 1,41 nie jest pro­sty do zapa­mię­ta­nia dla arty­stycz­nych umy­słów i łatwo go pomy­lić z takimi licz­bami jak 3,14 (Pi) albo 1410 (rok bitwy pod Grun­wal­dem), dla uprosz­cze­nia zaokrą­gla się go do liczby 2 , co przy naj­czę­ściej sto­so­wa­nej linia­tu­rze 150 LPI dopro­wa­dziło z cza­sem do powsta­nia dogmatu poli­gra­ficz­nego mówią­cego, iż roz­dziel­czość zdjęć w publi­ka­cji winna wyno­sić 300 DPI.

W sumie można i tak, tym bar­dziej że jeżeli pomno­żymy ten dogmat przez cztery, otrzy­mamy drugi dogmat, według któ­rego war­tość typo­wej roz­dziel­czo­ści bit­map kre­sko­wych winna wyno­sić 1200 DPI.

W tym dogma­tycz­nym nastroju, pozo­sta­wiam Was do następ­nego tygodnia.


Z cho­chli­ko­wym pozdrowieniem

Andrzej Gołąb
www.print4all.pl
Rysunki: Bro­ni­sław Józefiok

 

Powe­red by Face­book Like

Tagi: , ,

dodaj komentarz