I – jak Impozycja

Iv3MPOZYCJA, czyli mon­taż elek­tro­niczny, trak­to­wana bywa jako ostatni etap pre­pressu lub też jako pierw­szy etap pro­duk­cji. Tak czy siak, tra­fia tutaj każdy plik pro­duk­cyjny, który niczym biblijny wiel­błąd, prze­do­stał się przez igielne ucho pre­fli­gh­tingu. Wszystko, co ma być wydru­ko­wane tech­niką off­se­tową, musi być wcze­śniej zmon­to­wane w odpo­wied­nie arku­sze dru­kar­skie, a następ­nie prze­nie­sione przez sys­tem naświe­tle­nia CTP na matryce poligraficzne.

Zna­cze­nia impo­zy­cji w pro­ce­sie reali­za­cji wyrobu poli­gra­ficz­nego nie spo­sób prze­ce­nić, gdyż jest to nie tylko ostat­nia deska ratunku dla gra­fi­ków chcą­cych popra­wić wykryte tu błędy pro­jek­towe, ale przede wszyst­kim miej­sce opty­ma­li­za­cji zarówno pro­cesu druku, jak pro­ce­sów postpressowych.

Gdzie dia­beł nie może…

Błędne decy­zje tech­no­lo­giczne pod­jęte na eta­pie impo­zy­cji odbi­jają się przy­krą czkawką, któ­rej echo nie­sie się długo przez roz­le­głe hale dzia­łów pro­duk­cyj­nych, by na końcu tra­fić z hukiem na biurko prezesa.

Pew­nie też z tego względu, w dzia­łach impo­zy­cji pra­cują głów­nie kobiety, które – jak wia­domo – słyną z umie­jęt­no­ści połą­cze­nia pre­cy­zji wyko­na­nia z odpor­no­ścią psy­chiczną. Kiedy mon­tuje się arku­sze, pod druk któ­rych wła­śnie wje­chały dwa TIR-y papieru, można odczu­wać dresz­czyk emo­cji na ple­cach, szcze­gól­nie, że za nimi dyszy i sapie wiecz­nie nie­za­do­wo­lony Pan Drukarz.

Co bar­dziej empa­tyczni gra­ficy pró­bują cza­sem ulżyć tej kobie­cej nie­doli i przy­go­to­wu­jąc pliki pro­duk­cyjne, prze­pro­wa­dzają we wła­snym zakre­sie „wstępne prace impo­zy­cyjne”, czym nie­świa­do­mie dole­wają jedy­nie oliwy do ognia.

To, co kie­dyś przy mon­tażu fil­mów na estra­lo­nach było fak­tycz­nie dużym uła­twie­niem, dziś, w dobie apli­ka­cji impo­zy­cyj­nych typu: Signa­sta­tion, Puz­zle­Flow, Metrix czy też Preps, traci zupeł­nie na znaczeniu.

impozycja

Cho­chlik dru­kar­ski po przej­ściu przez impozycję.

Pamię­tajmy więc: Wszel­kie paro­wa­nie stron, ukła­da­nie wizy­tó­wek na for­ma­tach A4, doda­wa­nia pasków barw­nych, pase­rów i znacz­ni­ków dru­kar­skich zamiast poma­gać, utrud­nia jedy­nie mon­taż i należy się tako­wych „uła­twień” zde­cy­do­wa­nie wystrzegać.

Jeśli fak­tycz­nie chcemy przy­spie­szyć pro­ces elek­tro­nicz­nego mon­tażu publi­ka­cji, prze­sy­łajmy pliki pro­duk­cyjne, które:

  1. prze­szły już wszyst­kie korekty, rewi­zje i superrewizje,
  2. zawie­rają trim­boxy i odpo­wied­nie spady,
  3. mają jed­na­kową orientację,
  4. są zgodne ze zle­ce­niem produkcyjnym,
  5. są pro­sto i wła­ści­wie nazwane, np: okładka, śro­dek, maska na lakier, wykroj­nik.

W sza­nu­ją­cych się zakła­dach poli­gra­ficz­nych ist­nieje zwy­czaj prze­ka­zy­wa­nia klien­towi do zatwier­dze­nia zri­po­wa­nych (czyli zra­stro­wa­nych już przez pro­gram naświe­tla­jący) pli­ków bądź wydru­ków impo­zy­cyj­nych (daw­niej­sze cro­ma­liny). Jest to prak­tycz­nie ostatni moment na wykry­cie ewen­tu­al­nych błę­dów, powsta­łych w trak­cie pro­cesu impo­zy­cji i ripo­wa­nia. Zawar­tość i układ pli­ków impo­zy­cyj­nych może być jed­nak dla osób nie­wta­jem­ni­czo­nych pew­nym zaskoczeniem.

Mon­taż pod rodzaj druku

Prze­waż­nie for­mat papieru, na jakim dru­ko­wana będzie publi­ka­cja, jest znacz­nie więk­szy od for­matu samej publi­ka­cji. Stąd na arku­szu układa się (mon­tuje) od dwóch do kil­ku­na­stu tych samych użytków.

Z grub­sza rzecz bio­rąc, ist­nieją trzy spo­soby, na jakie można te użytki uło­żyć na arku­szu: forma na formę, na obra­ca­nie, na prze­wra­ca­nie. W pierw­szym wypadku, na przo­dzie arku­sza (Arkusz 1A) znajdą się wyłącz­nie przody publi­ka­cji, a na tyle arku­sza wyłącz­nie tyły (Arkusz 1B). Z jed­nego kom­pletu matryc dru­karz dru­kuje naj­pierw wszyst­kie przody, następ­nie wymie­nia bla­chy na drugi kom­plet i po odwró­ce­niu papieru dru­kuje wszyst­kie tyły.

W dru­gim i trze­cim przy­padku arkusz z obu stron zawiera naprze­mien­nie połowę użyt­ków przodu publi­ka­cji i połowę tyłu. Dru­karz posiada tylko jeden kom­plet blach. Dru­kuje na nim przód arku­sza, następ­nie obraca (lub prze­wraca) papier wzdłuż krót­kiego bądź dłu­giego boku i tym samym kom­ple­tem blach dru­kuje tył arku­szy papieru.

Przy­kła­dowo: Reali­zu­jemy druk ulotki dwu­stron­nej for­matu A5 (105x148mm) na papie­rze for­matu A1+ (630×880 mm). W zależ­no­ści od zasto­so­wa­nego spo­sobu mon­tażu może­cie otrzy­mać do zatwier­dze­nia trzy rodzaje impozycji:

Montaż forma na formę

Mon­taż „forma na formę”. Arkusz 1A zawie­ra­jący 16 użyt­ków przodu ulotki.

Montaż "forma na formę"

Mon­taż „forma na formę”. Arkusz 1B zawie­ra­jący 16 użyt­ków tyłu ulotki.

Montaż "na obracanie"

Mon­taż „na obra­ca­nie” (wzdłuż krót­szego boku). Na impo­zy­cji powstaje jeden mon­taż: Arkusz 1AB zawie­ra­jący 8 użyt­ków przodu ulotki i 8 użyt­ków tyłu ulotki.

Montaż "na przewracanie"

Mon­taż „na prze­wra­ca­nie” (wzdłuż dłuż­szego boku). Na impo­zy­cji powstaje jeden mon­taż: Arkusz 1AB zawie­ra­jący 8 użyt­ków przodu ulotki i 8 użyt­ków tyłu ulotki.

Mon­taż pod typ falcowania

Sprawa kom­pli­kuje się znacz­nie, kiedy mamy do czy­nie­nia z publi­ka­cją zło­żoną, taką jak książka, bro­szura czy katalog.

W zależ­no­ści od ilo­ści i for­matu stron, typu oprawy, rodzaju papieru, para­me­trów maszyn fal­cu­ją­cych i bigu­ją­cych, impo­zy­cja tej samej publi­ka­cji może być zro­biona na kil­ka­na­ście spo­so­bów. W tym celu zazwy­czaj korzy­sta się z goto­wych sche­ma­tów fal­co­wa­nia wybie­ra­jąc taki, który jest naj­bar­dziej opty­malny. Każdy pro­fe­sjo­nalny pro­gram do impo­zy­cji posiada pokaźną biblio­tekę gotow­ców, którą w każ­dej chwili można powięk­szać za pomocą odpo­wied­niego narzę­dzia do two­rze­nia skła­dek. Cho­ciażby pobież­nie omó­wie­nie zawar­to­ści biblio­teki wzor­ców fal­co­wa­nia znacz­nie prze­kra­cza ramy cho­chli­ko­wych felie­to­nów, ogra­ni­czymy się więc do jed­nego przykładu.

Reali­zu­jemy druk bro­szury: for­mat A5, obję­tość 32 strony, szy­cie zeszy­towe. Do dys­po­zy­cji mamy maszynę dru­kar­ską for­matu B1.

Ponie­waż bro­szura jest szyta zeszy­towo, ilość stron w każ­dej składce musi być wie­lo­krot­no­ścią liczby 4 – tak, aby szy­cie dru­tem mogło się odbyć po grzbie­cie. W związku z powyż­szym, składki w naszej publi­ka­cji mogą mieć: 4, 8,12 lub 16 stron. Uży­wamy więc takiego sche­matu fal­co­wa­nia, który odpo­wiada naj­le­piej for­ma­towi i moż­li­wo­ściom posia­da­nej maszyny fal­cu­ją­cej. Dla zbie­ra­nia i fal­co­wa­nia ręcz­nego może to być składka czte­ro­stro­ni­cowa. Wtedy układ stron na arku­szach będzie wyglą­dał następująco:

Arkusz 1A - Składka 4-stronicowa

Arkusz 1A – składka 4-stronicowa. Dla 32-stronicowej bro­szury, szy­tej zeszytowo

Arkusz 1B - składka 4-stronicowa

Arkusz 1B – składka 4-stronicowa. Dla 32-stronicowej bro­szury, szy­tej zeszytowo

Jeżeli dys­po­nu­jemy fal­cerką peł­no­for­ma­tową, możemy sko­rzy­stać ze wzorca 16-stronicowego. Wtedy impo­zy­cja będzie wyglą­dać następująco:

Arkusz 1A - składka 16-stronicowa

Arkusz 1A – składka 16-stronicowa. Dla 32-stronicowej bro­szury, szy­tej zeszytowo.

Arkusz 1A - składka 16-stronicowa. Dla 32-stronicowej broszury, szytej zeszytowo.

Arkusz 1B – składka 16-stronicowa. Dla 32-stronicowej bro­szury, szy­tej zeszytowo.

Pomię­dzy tymi dwoma skraj­nymi przy­kła­dami ist­nieje kilka bądź kil­ka­na­ście innych ukła­dów, któ­rych wyko­rzy­sta­nie powinno być każ­do­ra­zowo uzgad­niane z osobą pro­jek­tu­jącą ścieżkę tech­no­lo­giczną dla danego zle­ce­nia. W prak­tyce o wszyst­kim decy­dują czę­sto panie z impo­zy­cji, które wie­dzą naj­le­piej, jak każ­demu dogodzić.

Mon­taż zoptymalizowany

W dobie rosną­cej jak grzyby po desz­czu ilo­ści dru­karń inter­ne­to­wych i spa­da­ją­cych tym samym cen, przed impo­zy­cją sta­nęły nowe zada­nia. Nie wystar­czy już – nawet w naj­bar­dziej opty­malny i poprawny tech­no­lo­gicz­nie spo­sób – zmon­to­wać jed­nego kon­kret­nego zle­ce­nia na arkuszu.

Bywa, że pra­wie jed­no­cze­śnie, na poli­gra­ficzną wokandę wpada kil­ka­set drob­nych zle­ceń, które trzeba pogru­po­wać wg rodza­jów papieru i typu uszla­chet­nień, a następ­nie sen­sow­nie zmon­to­wać z jak naj­mniej­szymi stra­tami papieru. W efek­cie na impo­zy­cję tra­fiają paczki po kil­ka­dzie­siąt pli­ków od róż­nych klien­tów i konia z rzę­dem temu, kto jest zdolny w wyobra­żal­nym do prze­wi­dze­nia cza­sie doko­nać „ręcz­nie” wła­ści­wej opty­ma­li­za­cji arkusza.

Na szczę­ście współ­cze­sne pro­gramy do impo­zy­cji, takie jak np. pro­gram Metrix, pozwa­lają nie tylko wyko­nać auto­ma­tyczną impo­zy­cję z kil­ku­dzie­się­ciu zle­ceń jed­no­cze­śnie, ale po wpro­wa­dze­niu do pro­gramu cen za papier i sta­wek za czas pracy maszyn, obli­czają sza­cun­kowy koszt druku, dając do wyboru kilka lub kil­ka­na­ście warian­tów układu prac na arku­szu. Narzę­dzia takie nie są w sta­nie zastą­pić do końca pracy czło­wieka, ale bez ich wspar­cia dzi­siej­szy mon­taż elek­tro­niczny obejść się już nie może.

Bądźmy jed­nak spo­kojni. Rola pań na impo­zy­cji jest nie do pod­wa­że­nia, dzięki czemu praca w dru­karni ma cią­gle swój meta­fi­zyczny urok…

Z cho­chli­ko­wym pozdro­wie­niem
Andrzej Gołąb
www.print4all.pl
gru­dzień, 2015
Pro­jekt logo: Bro­ni­sław Józefiok

Powe­red by Face­book Like

Tagi: , ,

Jeden komentarz do “I – jak Impozycja”

  1. Jarek Pisze:

    Na nie­które maszyny można jesz­cze mon­to­wać na SW. To tro­chę jak dwie formy, tylko jedna wzglę­dem dru­giej jest do góry nogami.

dodaj komentarz