Wyroby tecz­ko­po­dobne

W tak zwa­nych słusz­nie minio­nych cza­sach życie było pro­ste, wręcz pro­stac­kie. Poli­gra­fia też. Uwo­dze­nie klien­tów feerią barw i wymyśl­no­ścią kształ­tów, było zarówno tech­nicz­nie jak i ide­olo­gicz­nie trudne, a prak­tycz­nie nie­po­trzebne. Teczki (bo o nich dziś mowa) koja­rzyły się bar­dziej z taj­nymi archi­wami SB, niż z pod­sta­wo­wym gadże­tem mar­ke­tin­go­wym. Sier­miężne, wią­zane w pętelkę, szaro-bure twory, sta­no­wiły nie­odzowny atry­but socja­li­stycz­nej biurokracji.

Dzi­siaj, działy kre­acji (zupeł­nie nie­słusz­nie nazy­wane dzia­łami kre­ma­cji lub rekre­acji) pro­jek­tu­jąc teczkę stają na gło­wie, aby zadzi­wić swo­jego klienta ilo­ścią kolo­rów spe­cjal­nych, lakie­rów, zło­ceń i sre­brzeń, wklę­sło­ści i wypu­kło­ści. No i do tego te kształty, spo­soby zamy­ka­nia, dodat­kowe tajne miej­sca na wizy­tówki, dłu­go­pisy, płyty DVD. Bywa, że teczka sta­nowi twór na tyle samo­wy­star­czalny, że aż szkoda coś do niej wkła­dać. W sam raz na gift rekla­mowy, śred­nio przy­datna do prze­cho­wy­wa­nia w niej wię­cej niż jed­nej kartki.

Kiedy na moje biurko tra­fia zle­ce­nie na teczkę, a w okienku ana­li­za­tora FTP poja­wia się plik pro­duk­cyjny, mogę w ciemno obsta­wiać, iż kon­tro­ling skoń­czy się wysma­że­niem pro­to­kołu niezgodności.

Otwarte drzwi

Obmy­śla­jąc kształt teczki nie wywa­żajmy więc otwar­tych drzwi. Liczące się dru­kar­nie udo­stęp­niają swoim klien­tom pliki z goto­wymi wykroj­ni­kami, zarówno w wer­sji otwar­tej jak i wynikowej.

Korzy­ści z prze­strze­ga­nia tej zasady są co naj­mniej trzy: oszczęd­ność czasu (kła­nia się temat zarzą­dza­nia sobą w cza­sie), oszczęd­ność pie­nię­dzy (korzy­sta­jąc z goto­wych wykroj­ni­ków uni­kamy pono­sze­nia kosz­tów wyko­na­nia nowego wykroj­nika i mamy w ten spo­sób pierw­szy plus u pani księ­go­wej) i oszczęd­ność zdro­wia psy­chicz­nego szefa. Wyobraź­cie sobie bowiem wyraz jego twa­rzy, kiedy po wydru­ko­wa­niu nakładu oka­zuje się, że teczka nie da się pra­wi­dłowo zło­żyć, gdyż pomi­nę­li­ście w pro­jek­cie jeden malutki ele­ment skrzy­dełka (Sze­fie, sam Pan widział, że w tym amoku nie było czasu na spraw­dze­nie…).

Kar­ton czy kreda

Skoro mowa o oszczęd­no­ściach warto jesz­cze raz uśmiech­nąć się w stronę pani księ­go­wej celem pozy­ska­nia dru­giego cen­nego plu­sika. Oka­zja jest wyśmie­nita, bo od wyboru mate­riału, z któ­rego ma być wyko­nana teczka, zależy z pew­no­ścią jej cena końcowa.

Oczy­wi­ście naj­tań­sze są szare kar­tony, ale trzeba nie­zwy­kłego daru prze­ko­ny­wa­nia aby wyko­rzy­stu­jąc eko- lub retro modę nakło­nić klienta do tego surowca. Prawdę mówiąc gra nie warta jest świeczki, bo możemy nie­bez­piecz­nie zbli­żyć się do sza­ro­bu­rych (po)tworów z cza­sów PRL-u. Nato­miast na dru­gim końcu skali ceno­wej znaj­dują się białe kar­tony dwu­stron­nie powle­kane. Tu warto się zasta­no­wić, bo sto­su­jąc zamiast kar­tonu, kredę matową o gra­ma­tu­rze 350g, nie tra­cimy nic na jako­ści pro­duktu koń­co­wego, a zysku­jemy na cenie.

Uzbro­jeni więc w dwa cenne plu­siki u pani księ­go­wej, możemy tro­chę zasza­leć przy wybo­rze rodza­jów zasto­so­wa­nych uszla­chet­nień, ale na wszelki wypa­dek parę gro­szy zostawmy sobie na cele walidacji.

Model, pro­to­typ – czyli walidacja

Słowa te musiały się wresz­cie poja­wić, bo przy­go­to­wu­jąc teczkę do druku nie powinno nigdy tego etapu pro­jek­to­wa­nia zabrak­nąć. Trzeba spraw­dzić, czy teczka się dobrze składa i zamyka, czy miesz­czą się w niej wyma­gane ilo­ści i for­maty doku­men­tów, czy ważna treść mery­to­ryczna nie zacho­dzi na bigi i spady.

Zupeł­nie nie­dawno roz­pa­try­wa­li­śmy rekla­ma­cję klienta, który pro­jek­tu­jąc teczkę, nie prze­wi­dział kolej­no­ści zacho­dze­nia na sie­bie skrzy­de­łek, w efek­cie czego sam sobie prze­sło­nił wła­sne logo. W pro­ce­sie wali­da­cji nawet pomniej­szo­nego modelu, nie­zgod­ność ta z pew­no­ścią została by wychwycona.

W sytu­acji ide­al­nej powin­ni­śmy wydru­ko­wać pro­to­typ w skali 1:1, na iden­tycz­nym pod­łożu, jaki będzie użyty do reali­za­cji głów­nego nakładu. Szczę­śliwi ci, któ­rzy dys­po­nują plo­te­rem odpo­wied­nio for­matu. Resz­cie pozo­staje klej, nożyczki i wiele cier­pli­wo­ści, a spry­cia­rze korzy­stają z usługi wyci­na­nia lase­rem, jaką pro­po­nują nie­które firmy wyko­nu­jące wykrojniki.

Plik pro­duk­cyjny

Prze­brnę­li­śmy wresz­cie przez etap dopa­so­wa­nia wybra­nego wykroj­nika do wizji gra­ficz­nej, która powsta­wała skry­cie przez te wszyst­kie noce poprze­dza­jące deadline. Zwa­li­do­wany pro­to­typ z pod­pi­sem pre­zesa zle­ce­nio­dawcy, lśni już na naszym biurku. Teraz pozo­staje jedy­nie prze­ka­zać plik pro­duk­cyjny do drukarni.

Wspo­mnę więc na koniec o dwu świę­tych (a więc pro­stych) zasa­dach, które obo­wią­zują w trak­cie przy­go­to­wy­wa­nia do druku teczek i wyro­bów tecz­ko­po­dob­nych (ach ten PRL cią­gle gdzieś w tle się plącze).

Pierw­sza święta zasada: 

jeżeli w pliku wyni­ko­wym umiesz­cza­cie całość pro­jektu na jed­nej stro­nie, zadbaj­cie aby ele­menty dodat­kowe takie, jak wykroj­nik, maska na lakier, matryca do tło­cze­nia. były zde­fi­nio­wane w kolo­rach dodat­ko­wych z włą­czoną opcją over­print.

W prze­ciw­nym razie wydru­kują się one razem z pracą główną bądź wytną w niej swoje kształty, co nikomu na dobre nie wyj­dzie. Nie do rzad­ko­ści zali­czam sytu­acje, kiedy klient dostar­cza pliki z pro­jek­tem teczki w CMYK-u, na który nało­żony jest wykroj­nik w blacku, lub w kolo­rze dodat­ko­wym, ale bez włą­czo­nego nadruku.

Naj­bez­piecz­niej jest dostar­czyć wszyst­kie pliki osobno Zale­cam jeden wie­lo­stro­ni­cowy pdf zawie­ra­jący na kolej­nych stro­nach: pod­gląd cało­ści, pracę do druku, wykroj­nik, maskę na lakier, matryce itp. Ważne, aby wymiar wszyst­kich stron pliku był iden­tyczny, za co do gro­bo­wej deski będą wam wdzięczne nasze panie z impo­zy­cji (a cóż wię­cej potrzeba nam, nad wdzięcz­ność naszych pięk­nych dam).

Druga święta zasada: 

pro­jekt brutto teczki, bez względu na kształt wykroj­nika winien być pro­sto­ką­tem mak­sy­mal­nie wypeł­nio­nym tłem uży­tym w pracy.

Ma to szcze­gólne zna­cze­nie wtedy, gdy w pracy sto­so­wane są ciemne aple. Unik­niemy w ten spo­sób ryzyka powsta­nia efektu pasmo­wa­nia, a kolor na całej powierzchni teczki będzie jednolity.

Przy­po­mi­nam także, iż pro­jek­tu­jąc teczkę win­ni­śmy zadbać o spady (min. 3 mm) i bez­pieczne odle­gło­ści od linii cię­cia (4 mm). Ja wiem, że cią­głe mówie­nie o spa­dach to oczy­wi­ste nudziar­stwo, ale podobno ten typ cho­chli­ków tak ma.

Z cho­chli­ko­wym pozdrowieniem

 
Andrzej Gołąb
www.print4all.pl
Rysunki: Bro­ni­sław Józefiok

Powe­red by Face­book Like

Tagi:

dodaj komentarz