Paweł Trynka – Wykroj­niki (1)

We współ­cze­snej poli­gra­fii wykra­wa­nie wyro­bów poli­gra­ficz­nych to chleb powsze­dni. Prak­tycz­nie każde stu­dio gra­ficzne musi być przy­go­to­wane na zapro­jek­to­wa­nie, nary­so­wa­nie i zwa­li­do­wa­nie wykroj­nika pod pudełko, teczkę ofer­tową czy ulotkę o wymyśl­nym, odbie­ga­ją­cym od tra­dy­cyj­nego pro­sto­kąta kształcie.


Zanim  dopu­ścimy do głosu naszego  eks­perta Pawła Trynkę, pozwól­cie na parę słów tytu­łem wstępu. 

Wielu gra­fi­ków oba­wia się ryso­wa­nia wykroj­ni­ków. Jed­nak wbrew pozo­rom, dia­beł nie taki straszny, jak go malują, gdyż de facto z wykroj­ni­kami mamy do czy­nie­nia od wcze­snego dzieciństwa.

W kuchen­nym kre­den­sie mojej babci, pośród kub­ków, szkla­nek, alu­mi­nio­wych gar­nusz­ków, sło­icz­ków po musz­tar­dzie (zwa­nych na Ślą­sku zymf­cio­kami) i lite­ra­tek na bim­be­rek, stała szklanka, któ­rej uży­wa­nie było dla mnie zakazane.

Tą szklanką bab­cia wyci­nała bowiem roz­wał­ko­wane wcze­śniej cia­sto na pie­rogi. Podobno tajem­nica wybor­nego smaku bab­ci­nych pie­ro­gów tkwiła wła­śnie w odpo­wied­nim kształ­cie, wiel­ko­ści i ostro­ści kra­wę­dzi tegoż naczy­nia. Z cza­sem w skle­pach AGD zaczęły poja­wiać się urzą­dze­nia auto­ma­ty­zu­jące pro­ces lepie­nia pie­ro­gów, ale bab­cia – dro­ho­by­czanka z uro­dze­nia i sąsiadka Bru­nona Schulza – ruskie wolała wyci­nać własnoręcznie.

Podobną tech­no­lo­gią, acz przy uży­ciu bar­dziej wymyśl­nych narzę­dzi wyci­na­li­śmy pier­niczki w kształ­cie ptasz­ków, gwiaz­dek i motyl­ków na bożo­na­ro­dze­niową cho­inkę. Przy­kła­dów kuli­nar­nych można by mno­żyć. Wszę­dzie tam, gdzie pro­sto­li­nijny nóż kuchenny prze­staje się wyra­biać, się­gamy po swego rodzaju wykrojnik.

Podob­nie rzecz się ma przy wykra­wa­niu wyro­bów poli­gra­ficz­nych. Typowa gilo­tyna czy też trój­nóż, nie­zbędne, wręcz sztan­da­rowe urzą­dze­nia każ­dej sza­nu­ją­cej się intro­li­ga­torni wymię­kają przy koniecz­no­ści wycię­cia bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych kształ­tów. Od zaokrą­gla­nia rogów w kalen­da­rzy­kach list­ko­wych i wyci­na­nia otwo­rów w zawiesz­kach, po formy opa­ko­wa­niowe, wszę­dzie sto­so­wana jest tech­no­lo­gia wykra­wa­nia. Pro­ces ten składa się z kilku eta­pów: przy­go­to­wa­nie pro­jektu wykroj­nika, wyko­na­nie samego wykroj­nika i wykra­wa­nie tymże wykroj­ni­kiem. My zaj­miemy się eta­pem pierwszym.

Jako dru­kar­nia od lat współ­pra­cu­jemy z kra­kow­ską firmą „Stal­biga” i do spe­cja­li­sty z tej firmy Pawła Trynki, zwró­ci­li­śmy się z prośbą o podzie­le­nie się swoją wie­dzą. Paweł to wyso­kiej klasy facho­wiec, który nie jeden raz nie­moż­liwe czy­nił moż­li­wym, tak więc korzy­sta­jąc z oka­zji, gorąco pole­cam usługi jego i firmy, w któ­rej pracuje.

Z cho­chli­ko­wym pozdro­wie­niem
Andrzej Gołąb


 

Paweł Trynka

Wykroj­nik, czyli deska z nożami 


Więk­szo­ści braci rekla­miar­skiej pew­nie o uszy się obiło, że takie coś jak wykroj­nik ist­nieje, ale uzbro­jeni w plo­tery tnące, raczej nie­czę­sto mają z nim stycz­ność. A tym­cza­sem wycię­cie w ulotce do powie­sze­nia na klamce, teczka rekla­mowa, czy okładka na CD – wszystko to wymaga wykrojnika.

Sam wykroj­nik to nic innego, jak rodzaj matrycy słu­żą­cej do wykra­wa­nia więk­szo­ści dowol­nych kształ­tów w mate­ria­łach „papiero-pochodnych” czyli we wszel­kiej maści papie­rach, kar­to­nach, tek­tu­rach litych, fali­stych itp..

Wykroj­nik zbu­do­wany jest z płyty czyli sklejki o gru­bo­ści zwy­kle 18 mm, w któ­rej znaj­dują się szcze­liny, odpo­wia­da­jące wyci­na­nym póź­niej kształ­tom. W owych szcze­li­nach umiesz­czone są linie tnące lub zagi­na­jące, ukształ­to­wane zgod­nie z wycię­tymi szcze­li­nami. Ot taka deska z nożami przy­po­mi­na­jąca foremkę do wykra­wa­nia ciasta.

Różni się od niej w zasa­dzie tylko tym, że do wykra­wa­nia z kar­tonu potrzebna jest prasa, która „zgnie­cie” z odpo­wied­nio dużą siłą wykroj­nik i wykra­wany materiał.


Ryso­wa­nie wykrojnika

Koniecz­nie należy roz­gra­ni­czyć poję­cie „ryso­wa­nie wykroj­nika” od ter­minu „pro­jek­to­wa­nie opa­ko­wa­nia”. Dziś poroz­ma­wiamy o pierw­szym pojęciu.

Szcze­gó­łowe zale­ce­nia zależą wła­ści­wie od firmy wyko­nu­ją­cej wykroj­niki i jej spe­cy­ficz­nych wymo­gów. Jesz­cze parę lat temu stan­dar­dem był na przy­kład rysu­nek naświe­tlony na kli­szy, jako sepa­ra­cja koloru. To już prze­szłość. Dziś jedni rysują w Corelu, inni w AI, a jesz­cze inni uży­wają CAD-a i wysy­łają do nas prace pocztą elektroniczną.

Dobrze jest jeśli linie cię­cia ryso­wane są linią cią­głą, a linie bigu­jące linią przerywaną.

W naszej fir­mie nie jest ważna gru­bość uży­tej kre­ski i jej kolor. Nie jest ważne też czy są to krzywe zamknięte czy odcinki itp.

Praw­dziwą zmorą są nato­miast rysunki zapi­sane jako bit­mapy albo obiekty z wypełnieniem.

Trzeba wtedy kom­bi­no­wać i prze­ry­so­wy­wać je do postaci krzy­wych. Nie ma rze­czy nie­wy­ko­nal­nych, ale w takim wypadku ist­nieje duże ryzyko, że coś pój­dzie nie tak.

Zatem ważne, żeby rysu­nek wykroj­nika przy­go­to­wany był w for­mie wek­to­ro­wej czyli w postaci krzywych.

Poga­daj z wykrojnikarzem

Póź­niej pozo­staje już tylko uwzględ­nić wymogi maszyny, na któ­rej będzie pra­co­wał wykroj­nik. Maszyny sztan­cu­jące są oczy­wi­ście różne. Choć gra­ficy to ludek dość spe­cy­ficzny, uni­ka­jący raczej szer­szych kon­tak­tów z ludem pra­cu­ją­cym, to jednak

warto cza­sem poga­dać o zagad­nie­niach tech­nicz­nych z ope­ra­to­rem kon­kret­nej maszyny sztancującej.

Nawet my, mając stycz­ność z róż­nymi maszy­nami na co dzień i posia­da­jąc pewną wie­dzę oraz zna­jąc stan­dar­dowe „kruczki” i niu­anse róż­nych typów maszyn, nie wiemy wszyst­kiego. Ponadto każdy ope­ra­tor maszyny ma wła­sne upodo­ba­nia, posze­rza­jące ten z pozoru tech­niczny i prze­wi­dy­walny temat o nie­prze­wi­dy­walny „czyn­nik ludzki”.

Typowe zagad­nie­nie do wyja­śnie­nia to gru­bość sklejki i jej for­mat, który będzie paso­wał do danej maszyny. Jeśli będzie nią auto­mat sztan­cu­jący, to klu­czo­wym będzie także „chwyt” czyli usta­le­nie, jaka ma być odle­głość od kra­wę­dzi deski do pierw­szego noża, patrząc od strony marek maszyny dru­ku­ją­cej. Uwierz­cie – to naprawdę istotne.

Ważne jest też okre­śle­nie strony czytelnej/zadrukowanej. Naj­czę­ściej wykrawa się zadru­ko­wane arku­sze od strony zadru­ko­wa­nej. Żeby tak fak­tycz­nie było, wykroj­nik musi być wyko­nany w lustrza­nym odbi­ciu. To dość skom­pli­ko­wane do wytłu­ma­cze­nia i łatwo tu o błąd, dla­tego jeśli u osoby rysu­ją­cej całość w pro­gra­mie gra­ficz­nym siatka wykroj­nika pasuje do pozo­sta­łych warstw z gra­fiką, prze­sy­ła­jąc siatkę do „wykroj­ni­ka­rza” wystar­czy dopi­sać magiczną frazę „plik zawiera rysu­nek od strony czy­tel­nej”. Wszystko wtedy jest jasne 😉

Prze­strze­gam przed nad­mia­rem dobrych chęci i przy­sy­ła­niem prac już w lustrza­nym odbi­ciu. Zwy­cza­jowo firma wyko­nu­jąca wykroj­nik otrzy­muje pracę przy­go­to­waną „od strony czy­tel­nej” i to ona sobie ją odwraca.

Cza­sem – jeśli impo­zy­cja była zro­biona w InDe­si­gnie, zostaje całe mnó­stwo śmieci pozor­nie nie­wi­docz­nych, które pra­co­wi­cie trzeba wyrzy­nać. Na szczę­ście Illu­stra­tor posiada przy­datną funk­cję zaznacz jed­na­kowe, która bar­dzo wydat­nie wspo­maga wydłu­ba­nie z pliku i całego tego śmiet­nika tych wła­ści­wych, „wykroj­ni­ko­wych” krzywych.

Pamię­taj!:

  1. Nie da się zro­bić dowol­nie skom­pli­ko­wa­nego kształtu za pomocą wykroj­nika intro­li­ga­tor­skiego. Gru­bość linii tną­cej to 0,7-1 mm, a mini­malna odle­głość pomię­dzy dwoma „nożami” – to mini­malne mini­mum (coś jak oczy­wi­sta oczy­wi­stość) – poza uza­sad­nio­nymi przy­pad­kami musi wyno­sić nie mniej niż 3 mm. Lepiej jeśli ta war­tość jest więk­sza niż 5 mm. Zatem jeśli ma być wycięty jakiś bar­dzo skom­pli­ko­wany kształt, nie wystar­czy zwek­to­ry­zo­wać bit­mapę po obry­sie i jazda…
  2. Zanim zacznie się dru­ko­wać, można, a nawet należy skon­sul­to­wać u koope­ranta wykroj­ni­ko­wego, czy jest w sta­nie wyko­nać dany kształt. Jeśli nie jesteś pewny kon­struk­cji opa­ko­wa­nia, zawsze możesz zle­cić pro­du­cen­towi wykroj­ni­ków spraw­dze­nie pod kątem popraw­no­ści, czy też zle­cić mu wycię­cie makiety na plo­te­rze z doce­lo­wego materiału.
  3. W przy­padku bar­dziej skom­pli­ko­wa­nych kon­struk­cji zaznacz co jest bigą (linia prze­ry­wana), a co cię­ciem (linia cią­gła). W przy­pad­kach stan­dar­do­wych wyko­nawca powi­nien poła­pać się sam.
  4. Zawsze wysy­łaj plik z rysun­kiem „od strony czytelnej”.
  5. Pro­szę, nie wysy­łaj do wyceny ani do wyko­na­nia wykroj­ni­ków rysun­ków w jpg-u ;-).
  6. Bła­gam, pro­szę, prze­strze­gam. Nie rób wybrań w kolo­rze zadruku w każ­dej moż­li­wej wycince. Nad­miar zadruku zawsze pozwala jesz­cze zmie­nić kształt wykra­wa­nego kształtu – a zwy­kle trzeba zmie­nić kształt na więk­szy niż na odwrót. 

(Ciąg dal­szy za tydzień)

Tekst: Paweł Trynka

Foto: www.stalbiga.pl


PAWEŁ TRYNKA

Od początku kariery zawo­do­wej zwią­zany jestem z branżą poli­gra­ficzną a w szcze­gól­no­ści z obsza­rem pro­jek­to­wa­nia kon­struk­cji opa­ko­wań i pro­duk­cji wykroj­ni­ków. Pro­jek­to­wa­nie opa­ko­wań i zagad­nie­nia z tym zwią­zane, są bar­dzo sze­roką dzie­dziną wie­dzy. Dla­tego też każdy dzień przy­nosi nowe wyzwa­nia, a pomimo kil­ku­na­stu lat obco­wa­nia z branżą, roz­wią­zy­wa­nie ich nadal dostar­cza mi satys­fak­cji i wciąż pozwala zdo­by­wać nowe doświadczenia.

Powe­red by Face­book Like

Tagi: ,

2 Komentarzy do “Paweł Trynka – Wykroj­niki (1)”

  1. Grzesiek Pisze:

    Dzię­kuję. Bar­dzo inte­re­su­jący arty­kuł. Cze­kam na następną część.

  2. grazyna Pisze:

    dzięki, dzięki, dzięki, w końcu po dłu­gich poszu­ki­wa­niach zna­la­zlam arty­kul o wykroj­ni­kach, ktory roz­ja­snia mi to zagad­nie­nie. Napi­sany tekst w spo­sob przy­stępny. Swietna strona, cie­kawy wywiad.

dodaj komentarz