Kilka spo­strze­żeń praktyka

Ostatni arty­kuł Grze­sia Lasz­czyka na temat for­matu logo, spo­tkał się z bar­dzo dużym odze­wem  i licz­nymi komen­ta­rzami cho­chli­ko­wych czy­tel­ni­ków.  Wśród nich, w nieco odmienny od Grze­sia spo­sób widzi zagad­nie­nie Zby­szek Czap­nik.  Ponie­waż w Jego wypo­wie­dzi  zawarta jest nie­zła por­cja solid­nej wie­dzy, a wyświe­tla­nie komen­ta­rzy na blogu Cho­chlika pod­lega nie­zro­zu­mia­łym dla mnie abbe­ra­cjom, tekst ten za zgodą Zbyszka,  udo­stęp­niam w for­mie  osob­nego  arty­kułu w naszej loży ekspertów.

________________________________________________________________

Zby­szek Czapnik

Wybór pomię­dzy spo­so­bem opisu gra­ficz­nego logo­typu zależy przede wszyst­kim od jego zawar­to­ści gra­ficz­nej.

Dość czę­sto oka­zuje się, że ele­menty o dużym stop­niu skom­pli­ko­wa­nia (np. zawie­ra­jące ele­menty poły­skliwe, wiele gra­dien­tów, bli­ków, cie­nio­wań, ele­men­tów symu­lu­ją­cych 3D) lepiej zacho­wują się jeśli zostały zapi­sane w postaci bit­mapy o dosta­tecz­nie dużej roz­dziel­czo­ści, niż w postaci gra­fiki wek­to­ro­wej. Dzieje się tak dla­tego, że opis wek­to­rowy polega głów­nie na uprosz­cze­niu kształ­tów kon­tu­rów i wypełnień.

Ponadto, w wielu przy­pad­kach logo­typy wek­to­rowe nawet, jeśli były by do uzy­ska­nia, to ich opra­co­wa­nie trwało by bar­dzo długo.  Ktoś tej wek­to­ry­za­cji musiałby doko­nać. I jeśli miałby to być gra­fik, to nale­żało by mu współ­czuć, że mar­nuje czas i ener­gię na sprawy, które powinny być ustalone/rozwiązane już na wstę­pie roz­mów z klientem.

Oto dwa przy­kła­dy:
https://dl.dropbox.com/u/5771233/logo_alfa_romeo.jpeg
https://dl.dropbox.com/u/5771233/logo_chevrolet.jpeg

Klient pew­nie ma cały arse­nał wer­sji logo­ty­pów i dołą­czoną do nich księgę znaku, która okre­śla  która z wer­sji, do jakiej  sytu­acji ma być wyko­rzy­stana. Czyli for­su­jąc nie­jako na siłę wer­sję wek­to­rową, trzeba by wziąć na sie­bie wyko­nanie takiej wek­to­ry­za­cji (na wła­sny koszt) bez gwa­ran­cji, że efekt będzie choć odro­binę lep­szy niż wer­sja bitmapowa.

Do tego docho­dzą pro­blemy tech­niczne zwią­zane z efek­tami spe­cjal­nymi, takimi jak prze­zro­czy­sto­ści, mięk­kie cie­nie czy wta­pia­nia, gra­dienty, wie­lo­krotne maski itp. Są one pro­ble­ma­tyczne w wielu tech­ni­kach druku z uży­ciem Post­Script Level 2 czy PDF/X1a (oba będące pod­sta­wo­wymi stan­dar­dami prze­my­sło­wymi w poli­gra­fii) z uwagi na koniecz­ność ich spłasz­cze­nia, a czę­sto i rate­ry­za­cji z uży­ciem odpo­wied­niego para­me­tru spłasz­cza­nia (flattener).

Współ­cze­sny pro­jek­tant musi brać pod uwagę, że jeden pro­jekt ma zazwy­czaj wiele zasto­so­wań i należy prze­wi­dzieć różne kompromisy.

Grze­gorz wska­zał jako jedną z zalet moż­li­wość ska­lo­wa­nia logo­ty­pów. Prak­tyka poka­zuje jed­nak, że prak­tyczne zasto­so­wa­nie ska­lo­wa­nia jest bar­dzo ogra­ni­czone przez samą księgę znaku, która dla róż­nych wiel­ko­ści repro­duk­cji prze­wi­duje wer­sje o dość dra­stycz­nych róż­ni­cach w wyglą­dzie i budo­wie. Tak więc prze­ska­lo­wa­nie w górę i w dół może być zła­ma­niem zasad i pod­stawą do odrzu­ce­nia pro­jektu jako nieprofesjonalnego.

Oto przy­kład:
http://identity.ufl.edu/signatureSystem/
Kom­pletny brand book:
http://www.cunardguidelines.com/downloads/Cunard_Guidelines_ROW.pdf

Kolejne ogra­ni­cze­nie to kwe­stie zalew­ko­wa­nia, które zależne jest od wiel­ko­ści repro­duk­cji, ale rów­nież od tech­niki druku, kon­struk­cji logo­typu i wielu innych para­me­trów. Dość czę­sto oka­zuje się, że wer­sje wek­to­rowe posia­dają spre­pa­ro­wane zalewki nie­do­strze­galne dla odbiorcy ale sza­le­nie uła­twia­jące pro­ces druku.

Na koniec zosta­wi­łem sobie kwe­stię koloru. Współ­pra­co­wa­łem kie­dyś z firmą która posia­dała logo­typ w kolo­rze opi­sa­nym jako Pan­tone Orange 021 czyli poma­rań­czowy. I co cie­kawe nie sto­so­wano sta­łego ekwi­wa­lentu w okre­ślo­nych war­to­ściach dla farb CMYK. Oczy­wi­ście nie­mal każdy pro­gram gra­ficzny ofe­ruje moż­li­wość prze­li­cze­nia na sub­sty­tut CMYK, ale były to war­to­ści różne. A jesz­cze inne sto­so­wano w rze­czy­wi­sto­ści wysy­ła­jąc reklamy do kil­ku­dzie­się­ciu gazet w Pol­sce. Co cie­kawe róż­nica w zawar­to­ści Magenty (np. pomię­dzy wer­sjami dla dwu dzien­ni­ków ogól­no­pol­skich się­gała cza­sem 12%). I teraz stało się chyba dla wszyst­kich jasne, że gdyby zawsze sto­so­wano te same war­to­ści CMYK to efekt byłby za każ­dym razem różny. Sto­su­jąc jed­nak dopa­so­wa­nie do tech­niki druku i rodzaju papieru i farb dzięki róż­nym war­to­ściom CMYK udało się uzy­skać moż­li­wie spójny wygląd logo­ty­pów w całej kampanii.

Jesz­cze jedna uwaga co do for­ma­tów pli­ków. Takie for­maty jak EPSPDFAICDR są ze swo­jej natury kom­po­zy­towe, czyli mogą zawie­rać jed­no­cze­śnie gra­fikę bit­ma­pową i wek­to­rową. For­mat EPS może też wystę­po­wać w for­mie cał­ko­wi­cie bit­ma­po­wej. Wystar­czy zdję­cie z Pho­to­shopa zapi­sać z niego w for­ma­cie EPS.

EPS w pod­for­ma­cie DCS jest „dino­zau­rem” z cza­sów migra­cji for­matu zapisu z Post­script Level 1 na Level 2. Słu­żył do uprosz­cze­nia opisu kolo­rów obiek­tów dla bar­dziej pry­mi­tyw­nych urzą­dzeń dru­ku­ją­cych. Kie­dyś skła­da­jąc dzien­nik w Quarku 3.1 na Macu uży­wa­łem for­matu DCSw wer­sji wie­lo­pli­ko­wej. Skła­dały się one z kolo­ro­wego nagłówka/prewki widocz­nego w ramce zdję­cio­wej w Quarku i towa­rzy­szą­cych mu pli­ków z roz­sze­rze­niami C, M, Y, K dla każ­dej z sepa­ra­cji. Dzięki temu można było rów­nież doda­wać kolory dodat­kowe (Pan­tone) dla druku i uszla­chet­nia­nia (lakiery punktowe).

Obec­nie DCS jest for­ma­tem ana­chro­nicz­nym z jesz­cze jed­nego powodu. Zamiast niego szyb­ciej i wygod­niej sto­so­wać for­maty PSD i Pho­to­shop PDF,  które rów­nież pozwa­lają na opi­sy­wa­nie kolo­rów dodat­ko­wych i ich wła­sno­ści (wybie­ra­nia lub nadruku) ale przede wszyst­kim nie zmu­szają do spłasz­cza­nia pracy i obiekty mogą być nadal prze­cho­wy­wane na war­stwach (co jest wygodne zwłasz­cza w przy­padku tekstów).


Zby­szek CZAPNIK


Wykła­dowca, tre­ner:  szko­le­nia DTP, gra­fiki i pre­press dla pro­fe­sjo­na­li­stów. 

 

 

Powe­red by Face­book Like

Tagi:

Jeden komentarz do “Kilka spo­strze­żeń praktyka”

  1. Nie tylko czerń Pisze:

    @ Zby­szek Czap­nik – zga­dzam się z Panem w całej roz­cią­gło­ści, mam jed­nak pyta­nie – co w przy­padku logo wek­to­ro­wych z gra­dien­tami? Czy prze­ka­zu­jąc klien­towi takie logo opi­suje Pan gra­dienty (od jakiego do jakiego koloru, jaki kąt i punkt wyj­ścia itp.) czy po pro­stu podaje Pan taki plik w powiedzmy Ai + wer­sję bit­ma­pową w prze­zro­czy­stym PSD? Pytam, bo czę­sto pliki z gra­dien­tami jak np. EPS są róż­nie inter­pre­to­wane (ina­czej gra­dient może otwo­rzyć Corel ina­czej Illu­stra­tor, a każdy z nich ina­czej opi­suje para­me­try – np. Illu­stra­tor pozwala prze­su­nac np. gra­dient radialny „ręcz­nie” ale nigdzie nie poka­zuje para­me­trów za to odpo­wie­dzial­nych a Corel szcze­gó­łowo iin­for­muje o kącie, poło­że­nie itp.). Ja zwy­kle taki plik zosta­wiam w CDR czy Ai + dodaję wszel­kiego typu bit­mapy z PSD na czele (prze­zro­czy­stym) ale opis kolo­rów daję tylko do wer­sji pod­sta­wo­wych, bez gra­dien­tów. Jak to jest w Pana prak­tyce? Prze­cież nikt nie bezie majac logo wek­to­rowe z gra­dien­tami ana­li­zo­wał z Księga Znaku czy wszytko się zga­dza tylko (laik) użyje tak jak mu się otwo­rzyło a ktoś inny (pro­fe­sjo­na­li­sta) sko­rzy­sta z pliku bit­ma­po­wego i nie bedzie się nad tym „dok­to­ry­zo­wał” (cały czas mówimy o CMYK, nie o PANTONE, swoją drogą jak wydru­kuje się gra­dient z Pan­tone? Albo Gra­dient od CMYK do Pan­tone? Widzia­łem już takie loga… bałem się ich 😉

dodaj komentarz